Cena dezinformacji

Głupie wpisy w internecie czasami śmieszą, czasami załamują, ale nieczęsto są uważane za groźne. To błąd. Dezinformacja jest najprostszym i najskuteczniejszym sposobem na wywołanie chaosu, a internet jest wymarzonym polem do prowadzenia dezinformacyjnej wojny.

Zdobycie Kapitolu brzmi jak tytuł filmu, którego scenarzysta nie popisał się oryginalnością. Tłumy na schodach, gość ucieka z mównicą pod pachą, ktoś inny robi sobie zdjęcia z nogami wywalonymi na biurku Nancy Pelosi, czyli spikerki Izby Reprezentantów Stanów Zjednoczonych. Przeglądając zdjęcia, z których część swoim klimatem przypomina piknik czy fotosy z planu zdjęciowego jakiejś średniej jakości komedii, można się zastanawiać, jak do takiej sytuacji mogło dojść. Odpowiedzi udzielają, i jeszcze długo będą udzielać, politolodzy i socjolodzy. A pewnie także specjaliści od bezpieczeństwa oraz ci, którzy zajmują się dezinformacją. Co ta ostatnia ma do zdobycia Kapitolu? Ona wydaje się fundamentem tego, co dzisiaj obserwujemy.

To nie żart

Spośród setek zdjęć pokazujących zamieszki w siedzibie Kongresu Stanów Zjednoczonych najczęściej chyba pokazywane (bo budzące zdziwienie) były te, na których pojawiał się wytatuowany mężczyzna w czapie z futra i rogami bizona. Jego goły tors pokryty tatuażami i wymalowana na niebiesko twarz wyjątkowo dobrze pasowały do tego, jak sam siebie przedstawił. To był Szaman QAnon (choć tak naprawdę nazywa się Jake Angeli). Spora część niezadowolonych z rozwoju sytuacji zwolenników odchodzącego prezydenta Trumpa, która wtargnęła do Kapitolu, to członkowie ruchu QAnon. Powstał on, a w zasadzie skrzyknął się, trzy lata temu, a dzisiaj tylko w USA skupia kilka milionów wyznawców. Nie członków, tylko wyznawców. To ludzie, którzy uważają, że światem rządzi przestępcza szajka satanistów i pedofilów, chcąca przez polityczną poprawność ograniczyć wolności obywatelskie i zakneblować ludzi. Osobą, która z tą grupą przestępczą miała walczyć, był Donald Trump, któremu przeciwnicy rzucali kłody pod nogi, a gdy wygrał drugą kadencję, sfałszowali wybory. Jeżeli dodać, że początkiem tego ruchu były anonimowe wpisy osoby podpisującej się literą Q na nieznanej szerszemu odbiorcy platformie 4chan, całość brzmi jak żart. Ale żartem nie jest. QAnon jest potężnym ruchem o zasięgu międzynarodowym.

Tajna komunikacja

Trzy lata temu na jednej z setek, a może tysięcy platform, forów, na której spotykali się „internetowi niepokorni” śledzący spiski i walczący z niesprawiedliwością świata, pojawił się tajemniczy wpis człowieka, który napisał, że ma dostęp do tajnych rządowych dokumentów. Przez kolejne miesiące umieszczał wpisy „demaskujące” polityków. Często posługiwał się szyfrem, czasami zadawał zagadki. Nie przedstawiał żadnych dowodów. Ale społeczności, która wokół niego rosła jak na drożdżach, najwyraźniej dowody nie były potrzebne. Z wpisów, które miały być przeciekami, wynikało, że klasa polityczna, przedsiębiorcy, celebryci to złodzieje, zboczeńcy i sataniści. Ludzie skorumpowani do kości, którzy – niezależnie od politycznych poglądów – chcą tylko jednego: jak najwięcej nakraść i zniewolić społeczeństwo. Rycerzem na białym koniu, który miał te spiski zdemaskować i z nimi walczyć – zdaniem QAnon – był Donald Trump. Fora wyznawców Q są pełne teorii spiskowych, a wpisy Trumpa, jego zachowanie, jego słowa są bardzo dokładnie analizowane. Wyszukuje się w nich ukrytych znaczeń, słów kluczy, zakodowanych sygnałów, w skrócie – tajnej komunikacji. Co lepsze, albo właściwie co gorsze, te ukryte znaczenia i tajne kody są znajdowane. A to oczywiście potwierdza fakt, że… światem rządzą skorumpowani, pozbawieni elementarnych zasad cynicy i zboczeńcy.

Społeczność QAnon rosła w siłę, bo media społecznościowe, blogi i niezliczona liczba forów lubią kontrowersje i zarabiając na ruchu, na lajkach, klikach i szerach, podbijają to, co wywołuje największe emocje. Drugorzędne jest, czy podbijane przez algorytmy treści są prawdziwe, czy o prawdę nawet się nie ocierają. Dość szybko okazało się, że ruch jest na tyle potężny, że może się stać realnym wsparciem na politycznej scenie. QAnon dostał wiatru w żagle, gdy na początku 2020 roku na świecie pojawił się wirus SARS-CoV-2. Dla zwolenników spisków było jasne, że pandemia to pretekst do zniewolenia i sprawowania kontroli. Maseczki miały dusić, obostrzenia miały nas dyscyplinować i powodować strach, a szczepionki wprowadzać do naszych ciał mikroczipy. A za wszystkim miał stać m.in. Bill Gates, założyciel Microsoftu. Czy te wątki nie są przypadkiem znajome? Pojawiają się i w Polsce. Internet nie zna granic, a krajem, w którym jest najwięcej zwolenników QAnon poza USA, są Niemcy.

Nie znikną

Dla społeczności QAnon, ludzi, którzy są przekonani o światowym spisku, przegrana Donalda Trumpa jest dowodem na ten właśnie spisek. Wyborczych fałszerstw nie potwierdził żaden sąd, żaden sędzia (nawet ci, którzy są kojarzeni z republikanami czy z Trumpem), ale przegrany prezydent wciąż o nich mówi. Co więcej, nawołuje do tego, by się nie poddawać i walczyć. Trump nie kieruje tych słów do wyborców republikanów, bo całkiem spora grupa z nich nie daje mu wiary. Słuchają go za to miliony „wyznawców” Q. Słuchają i działają. To oni wdarli się do Kongresu. Przerażeni tym faktem byli nawet zwolennicy Trumpa, z częścią jego gabinetu i jego zastępcą, wiceprezydentem USA Mikiem Pence’em włącznie.

Historia ruchu QAnon jest tak dziwna, że aż trudno w nią uwierzyć. Ale o tym, że to nie jest scenariusz filmu, świadczą nie tylko zdjęcia szturmujących Kapitol, ale przede wszystkim ofiary śmiertelne zamieszek. To jest cena dezinformacji. Ale rachunek, jaki przyjdzie zapłacić, będzie znacznie wyższy, bo choć Kapitol został „odbity”, a zaprzysiężeniu kolejnego prezydenta USA, Joego Bidena, nic nie zagraża, miliony ludzi, którzy wierzą w spisek zwyrodniałych elit, nie znikną. Po aresztowaniach szturmujących raczej zakładałbym, że szeregi QAnon się powiększą. To, co stało się w USA, powinno też być lekcją dla tych wszystkich, którzy uważają, że dezinformacja w internecie to nic wielkiego. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg