Serialowy potop

Negatywnymi bohaterami serialowych produkcji są zwykle chrześcijanie, Kościół katolicki i tradycyjna rodzina.

Telewizje serialami żyją od rana do wieczora. Zarówno prywatne, jak i państwowa. Żyją nimi także widzowie. Jednak oglądalność stacji telewizyjnych spada, bo znaczna część widzów przenosi się do portali VOD, samodzielnie wybierając z bogatej oferty programowej interesujące ich pozycje. Jedną z ważnych zalet takiego wyboru jest możliwość obejrzenia programu w dogodnej dla nas chwili, niezależnie od sztywnej telewizyjnej ramówki. Dlatego nie budzi zdziwienia zapowiedź Jacka Kurskiego, prezesa zarządu TVP, który w rozmowie z portalem wirtualnemedia.pl wyznał, że chce, by widzowie mogli oglądać kanały na wzór „netfliksowskiej oferty konsumpcji mediów”. W tym celu TVP rozwijać będzie swój serwis VOD w różnych kierunkach.

Od ubiegłego roku TVP współpracuje z Netflixem, w którego ofercie znalazły się produkowane dla publicznej telewizji seriale. To właśnie seriale są najważniejszym elementem programowym wszystkich portali streamingowych i to one przynoszą im największe zyski.

Oglądaj jak leci

Seriale są z pewnością największym fenomenem kultury masowej ostatniej dekady. Stwierdzenie, że oglądają je wszyscy, jest truizmem, a czasy, kiedy z niecierpliwością oczekiwało się na kolejny odcinek „Świętego” czy „Sagi rodu Forsyte’ów”, przeszły do historii. Dziś dzięki streamingowi możemy w każdej chwili obejrzeć interesujący nas serial, program czy film, czasem nawet nie czekając na premierę telewizyjną. Na każdym streamingowym portalu znajdziemy obecnie seriale w dziale nazwanym „Binge-watching”. To stosunkowo nowe zjawisko datuje się od czasu powstania serwisów VOD, a polega na oglądaniu kilku odcinków lub całego serialu naraz. „House of Cards” był pierwszym serialem udostępnianym na Netflixie w całości. Chociaż psychologowie przekonują, że takie oglądanie negatywnie wpływa na psychikę i może wpędzać w depresję, cieszy się rosnącą popularnością. Według badań zleconych przez Netflix na binge-watching regularnie decyduje się 61 procent użytkowników portalu.

Skąd bierze się popularność seriali? Różnorodność gatunkowa i tematyczna sprawia, że właściwie każdy odbiorca znajdzie coś dla siebie. Mamy tu telenowele obyczajowe, seriale kryminalne i science fiction, dokumentalne, paradokumentalne, komediowe i historyczne. W każdym z nich można byłoby wyróżnić szereg podgatunków. Pod względem rozmachu, co widoczne jest szczególnie w serialach o tematyce historycznej, śmiało mogą konkurować z produkcjami kinowymi.

Wiele już napisano o wpływie programów telewizyjnych na widza, który często bezkrytycznie wierzy w telewizyjne przekazy, nie zdając sobie sprawy, że poddawany jest manipulacji. Szczególne miejsce zajmują tu właśnie seriale. Nie tylko dostarczają one rozrywki i mocnych wrażeń. Ich siła oddziaływania jest tak wielka, że stają się znakomitym narzędziem promocji poglądów i zachowań. Trudno przecenić ich wpływ na odbiorcę, przede wszystkim na tego najbardziej podatnego, czyli dzieci i młodzież. Widz przyzwyczaja się do serialowych postaci i wątków, a ich świat staje się nieraz częścią jego codzienności.

Dywersyfikacja na potęgę

Zdarza się, że ten wpływ może mieć charakter pozytywny. Tyle że to raczej melodia odległej przeszłości, kiedy jeszcze szaleństwo politycznej poprawności nie ogarnęło artystycznej elity, która decyduje, co widz ma oglądać na ekranie. Bijący w latach 80. i na początku lat 90. rekordy popularności „Bill Cosby Show”, którego niesławny twórca okazał się przestępcą seksualnym, przełamywał stereotypy rasowe, pokazując kochającą się czarnoskórą rodzinę, promował wartości rodzinne, a jednocześnie wskazywał drogę, jaką mogą pójść czarnoskórzy widzowie, by polepszyć swój los. Były także seriale, które odegrały ważną rolę w edukacji dorosłych, czego przykładem może być najpopularniejsza do dzisiaj peruwiańska telenowela „Po prostu Maria” z Saby Kamalich, która doczekała się kilku wersji w krajach Ameryki Południowej. Jej bohaterka, naiwna wiejska dziewczyna, po przyjeździe do miasta walczy o polepszenie swego losu, ucząc się czytać i szyć na maszynie. Za przykładem fikcyjnej bohaterki tysiące Peruwianek zapisywały się na lekcje czytania i kursy szycia. Dzisiaj również w serialach czy telenowelach znajdziemy wątki edukacyjne mające nieomal charakter poradnikowy w kwestiach ekonomicznych, społecznych czy zdrowotnych. Szczególnie modnym przed kilkunastu laty wątkiem było AIDS, a także zagrożenia, jakie niesie ze sobą zażywanie narkotyków.

Natomiast w ostatnich latach najważniejszym tematem serialowych produkcji stała się wszelkiego rodzaju dywersyfikacja w każdej dziedzinie, a przede wszystkim w sprawach seksu. Tolerancja dawniej oznaczała cierpliwe znoszenie poglądów i wierzeń, z którymi się nie zgadzamy. Chociaż nam się to nie podoba, musimy je ścierpieć. Dzisiaj słowo „tolerancja” zmieniło swoje znaczenie. Oznacza bezwarunkową akceptację. Jeżeli masz inne zdanie i wyrazisz je publicznie, wywołasz stek hejtu i wyzwisk, czyli po prostu falę nietolerancji. Promocja „postępowych” treści widoczna jest w programach stacji telewizyjnych, ale tak naprawdę skalę tego zjawiska można ocenić, przeglądając repertuar największych serwisów VOD.

Grzech cnotą

Nie będzie przesadą stwierdzenie, że szczególny postęp nastąpił przede wszystkim w szeroko rozumianych kwestiach obyczajowych. To, co kiedyś było cnotą, stało się grzechem – i odwrotnie. Dzisiaj trudno znaleźć serial pokazujący tradycyjną rodzinę. Rodzina w serialach to najczęściej zacofana, patriarchalna struktura, spod wpływu której należy jak najszybciej się wyzwolić. Oczywiście chodzi o rodzinę heteroseksualną, bo ta inna jest w porządku.

Amerykańskie seriale już na początku lat 70. ubiegłego wieku rozpoczęły oswajanie widza z tematami homoseksualizmu. Na początku dosyć nieśmiało, ale teraz już bez ogródek serwują perwersyjne sceny seksu nie tylko w produkcjach skierowanych do tej mniejszości. Często pojawienie się homoseksualnego bohatera nie ma żadnego związku z akcją. Jeżeli w serialu jakaś postać wydaje się nie akceptować sformalizowanych homoseksualnych związków lub adopcji przez nie dzieci, staje pod pręgierzem i z pewnością okaże się łajdakiem. Nie brakuje też animacji, w których pojawiają się podobne wątki. Chociaż największe serwisy streamingowe wprowadziły na swoich stronach wyraźnie oznaczone działy, w których znajdują się seriale i filmy LGBTQIA+, to praktycznie w każdym, o jakiejkolwiek tematyce, musi wystąpić reprezentant tej społeczności. Najczęściej jako bohater pozytywny lub będący ofiarą brutalności homofobów. Nie ma wątpliwości, że to właśnie seriale, w których wątek geja czy lesbijki pojawia się jako równoprawny z wieloma innymi, a nie te skierowane bezpośrednio do widza o orientacji homoseksualnej, mają największy udział w oswajaniu homoseksualizmu jako naturalnej i powszechnie akceptowanej orientacji.

Najbardziej chyba negatywnymi bohaterami serialowych produkcji są jednak chrześcijanie i Kościół katolicki przedstawiany zawsze w krzywym zwierciadle. Te czasem atrakcyjnie zrealizowane, a jednocześnie zideologizowane filmy i seriale utrwalają w umysłach widzów mity, które mało mają wspólnego z faktami. Faktem jest jednak, że chrześcijańscy twórcy, z bardzo nielicznymi wyjątkami, nie potrafią jakoś stworzyć atrakcyjnego serialu, który przyciągnąłby uwagę masowego widza.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg