Wyśpiewać ból

W czasie wojny, kiedy większością z nas targają uczucia trudne do opisania, muzyka może opowiedzieć więcej.

To jedno z wielu podobnych wyznań w ostatnich dniach: „Rzadko sięgałem po tę piosenkę, napisaną wiele lat temu, ponieważ nigdy nie sądziłem, że znów stanie się aktualna. Ale w świetle krwawej i żałośnie błędnej decyzji jednego człowieka, by najechać pokojowo nastawionego i niczym niezagrażającego sąsiada, staje się ona, po raz kolejny, wołaniem o człowieczeństwo. Dedykuję ten utwór dzielnym Ukraińcom, walczącym z tą brutalną tyranią, a także wielu Rosjanom, którzy protestują przeciwko tym oburzającym działaniom, ryzykując więzieniem”.

O wolność walcz, Ukraino

Słowa zacytowane powyżej wypowiedział Sting, prezentując nową wersję piosenki „Russians”, którą umieścił na swoim instagramowym profilu. Oryginalny utwór pochodzi z wydanej w 1985 r. debiutanckiej płyty brytyjskiego muzyka „The Dream of the Blue Turtles” i odnosi się do czasów zimnej wojny oraz ówczesnych obaw mieszkańców zachodniego świata przed wywołaniem globalnej wojny atomowej przez nieobliczalnych radzieckich przywódców, ale w świetle rosyjskiej agresji na Ukrainę nabrał nowego znaczenia.

W swoim tekście sprzed lat Sting upatrywał nadziei w tym, że „Rosjanie też kochają własne dzieci”. Niestety, podobnie jak wtedy, tak i dziś protestujących Rosjan jest – jak na tak duży kraj – stosunkowo niewielu. Każdy jednak głos sprzeciwu warto zauważyć i docenić. Bo podobnie jak okrucieństwo i głupota nie mają narodowości, tak i dla szlachetności serc granice nie istnieją. Dowodem na to jest chociażby fakt, że dwie mieszkające w Polsce artystki: Sofia Popowa, Ukrainka, i Alona Szostak, Rosjanka, wspólnie nagrały poruszającą „Modlitwę za Ukrainę”. Słowa do melodii słynnego songu Andrew Lloyd Webbera „Don’t cry for me, Argentina” napisała Małgorzata Zwolińska. Oto fragment:

Modlitwę wznoszę przez łzy i ból. Niech nam Bóg siłę da, wiarę da. W rękach kata dziś znów nasz rozpada się świat. O, Ukraino! Gdy ziemia drży, cała tonie we krwi, wyrywa się z piersi nasz krzyk. Za wszystkich przelewasz dziś krew. Na krzyżu konasz sama. (...) O wolność walcz, Ukraino! Ty w bólu nie jesteś sama. Nie rzuci tyran nas na kolana. Niech skończy się już czas zabijania.

Mamo, tyś płakała

Nowa wersja piosenki pochodzącej z musicalu „Evita” powstała w krakowskim Teatrze Groteska, aby – jak mówią twórcy utworu – „obudzić z letargu sumienia i budować wspólnotę sprzeciwu wobec Putinowskiego bestialstwa”. „Tą modlitwą przyłączamy się do apelu Wołodymyra Zełenskiego skierowanego do Rosjan: »Jeśli będziecie milczeć teraz, to później będzie przemawiać tylko wasza nędza. A odpowiadać jej będą represje. Nie milczcie!«” – komentują genezę powstania utworu.

Inną wzruszającą kompozycją, która pojawiła się w polskim eterze w odpowiedzi na dramat Ukrainy, jest „Mamo, tyś płakała” Sanah oraz Igora Herbuta, z muzyką zainspirowaną „Prząśniczką” Stanisława Moniuszki. W chwili, gdy piszę te słowa, utwór ma już ponad 7,5 mln wyświetleń na YouTube. I nic dziwnego, bo opisując wojenne doświadczenia z perspektywy dziecka, chwyta za serce:

Mamo tyś płakała Oczy tyś miała Szerokie, czy Cię Znowu skrzywdził ktoś Oni cios zadali Ludzie ze stali Patrzą ci w oczy Gdy mówisz dość Otul, otul Me oczy jasne Czekają aż zasnę Wołaj, wołaj Wołaj do nieba Cudu potrzeba (...) Jak ja Cię obronię I po czyjej stronie Stanąć mam dziś gdy Oczu wrogich sto Krzyk mój to za mało Zabierz mnie mamo Gdzieś tam daleko Daleko stąd

Warto dodać, że dochód z tej piosenki zostanie przekazany Stowarzyszeniu Siemacha, którego działalność, inspirowana postacią wybitnego krakowskiego kapłana ks. Kazimierza Siemaszki, skupia się wokół pomocy osobom potrzebującym. Stowarzyszenie to od lat wspiera także mieszkańców Ukrainy, a obecnie zaangażowane jest w pomoc ofiarom konfliktu, w szczególności dzieciom. „Ukraino, jestem z Tobą całym sercem” – napisała Sanah w komentarzu do nowego utworu.

Budzenie uśpionych strun

Solidarność z Ukrainą wyraża, oczywiście, wielu artystów, także na Zachodzie. Swoje koncerty w Rosji odwołały już m.in. zespoły Green Day czy Imagine Dragons, wsparcia Ukrainie udzielili też muzycy Pearl Jam, Brian May z Queen czy David Gilmour z Pink Floyd. Z kolei polska scena muzyczna obfituje obecnie w imprezy, z których dochód przeznaczany jest na pomoc ofiarom wojny. Biorą w nich udział często także zespoły polsko-ukraińskie, których jest u nas niemało, np. Enej, Dagadana (wywiad z wokalistkami tej fantastycznej grupy gościł na naszych łamach przed dwoma tygodniami) czy Taraka, której przebój „Podaj rękę Ukrainie” stał się w 2014 r. nieoficjalnym hymnem Euromajdanu, a teraz przeżywa swoją drugą młodość. Taraka występowała ostatnio zresztą w niepełnym składzie, gdyż część muzyków tego zespołu udała się na Ukrainę, żeby walczyć przeciwko rosyjskiej inwazji. Niestety, niedawno dotarła do Polski smutna wiadomość, że jeden z nich, 28-letni wiolonczelista Dmitrij, poległ w walkach pod Kijowem.

Wojna porusza w artystach struny, które w czasie pokoju pozostają uśpione, dlatego wysyp twórczości inspirowanej ostatnimi wydarzeniami specjalnie nie dziwi. Jacek Kuderski, basista zespołu Myslovitz, już 25 lutego, a więc dzień po wybuchu wojny, opublikował swój protest song „Niebiesko-żółty”, z tytułem nawiązującym do barw ukraińskiej flagi. Tak spontaniczne reakcje niekoniecznie muszą owocować wybitnymi dziełami sztuki, jednak są ważnym świadectwem współodczuwania z cierpiącymi albo niezgody na dziejące się zło. Czasem ta niezgoda przybiera formy bardziej dosadne, jak w przypadku najnowszej piosenki punkowego Dezertera. Jej wymowny tytuł „Idi” nawiązuje do słów, jakie skierował jeden z obrońców ukraińskiej Wyspy Węży w stronę załogi rosyjskiego okrętu wojennego. Tym razem jednak ich adresatem stał się sam Władimir Putin.

Najczęściej piosenki antywojenne pełnią też, oczywiście, rolę służebną. Pomagają np. w rozpropagowaniu działań na rzecz ofiar. Tak jest np. w przypadku świetnego rapu „Serce Ukrainie”, który towarzyszy akcji zbierania funduszy i materiałów pierwszej potrzeby przez Salezjański Wolontariat Misyjny. Piosenkę nagrał duet None Ryme & NDP, złożony z salezjańskich kleryków: Norberta Rosińskiego i Dominika Nowaka. Słychać, że obaj od dawna zajmują się tworzeniem muzyki w stylu hip-hop reggae. „Wiedziałem, że będzie to trudne zadanie – jestem młodym zakonnikiem, który nigdy nie zaznał wojny. Jakie słowa mam w takim razie skierować do ludzi, którzy tracą rodziny, ziemię i wolność? Jednak po krótkiej dyskusji zdecydowaliśmy się podjąć tego zadania. Utwór jest wyrazem naszego sprzeciwu wobec agresji rosyjskiej, tam zawarliśmy też targające nami uczucia” – opowiada o genezie piosenki None Rhyme. Faktycznie, w czasach, kiedy większością z nas targają uczucia trudne do opisania, wydaje się, że muzyka może opowiedzieć więcej. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama