Biblioteczka jak marzenie

Nie masz czasu na śledzenie nowości wydawniczych? Chcesz skompletować domowy księgozbiór albo podsunąć dziecku ciekawą lekturę? Teraz ktoś może to zrobić za ciebie

Jak robić w pracy to, co się lubi? Jak przekuć pasję w biznes? Odpowiedź na te pytania znalazły dwie młode warszawianki. Sylwia Stano i Zofia Karaszewska wpadły na pomysł stworzenia firmy zajmującej się… doradztwem czytelniczym. Jak dotąd jedynej w Polsce.

Niestandardowa baza danych

– Książki są z nami od zawsze – opowiada Sylwia. – Już w liceum dzieliłyśmy się nawzajem lekturami, a na studiach zaczęłyśmy doradzać rodzinie i znajomym, co warto przeczytać. Teraz robimy to samo, tyle że dla większej liczby ludzi. Dzięki unijnemu wsparciu mogłyśmy założyć firmę.

Są przyjaciółkami ze szkolnej ławki, razem przeżywały pierwsze miłości. Obie studiowały ten sam kierunek – polonistykę, choć w różnych miastach: Sylwia wyjechała do Krakowa, Zofia została w Warszawie. Cały czas jednak tworzyły książkową bazę danych, segregując lektury w niestandardowy sposób, np. pod kątem typu bohatera albo rodzaju zakończenia. Nie przypuszczały nawet, jak bardzo ta baza okaże się wkrótce przydatna.

 

– Już na studiach obie zostałyśmy mamami – wspomina Zofia. – Zaczęłyśmy się wtedy zastanawiać, jak to zrobić, żeby połączyć opiekę nad dziećmi z obowiązkami zawodowymi i w dodatku pracować razem. Wtedy przyszedł nam do głowy pomysł na Bibliocreatio. Został on nagrodzony w programie Uniwersytetu Warszawskiego i Unii Europejskiej „Młodzi w biznesie”. No i jesteśmy – uśmiecha się młoda doradczyni.

Firma mieści się na dziesiątym piętrze Orco Tower, jednego z najbardziej reprezentacyjnych wieżowców Warszawy. Jej siedziba to niewielki pokoik, którego znaczną część zajmuje stylowy regał z książkami. – Mamy tu trochę pozycji z ostatnich zleceń i taki przegląd różności, żeby nasi klienci wiedzieli, że mogą nam powierzyć każde zadanie związane z książką – tłumaczy Sylwia. Na półce można znaleźć Pismo Święte, oprawione w białą skórę, kolekcję kryminałów Agathy Christie i tomy wierszy. Jest też „zapełniacz” półek – przedmiot udający książkę, z pięknym grzbietem i pustym wnętrzem. – To nasz antywzór. Pokazuje, czym się nie zajmujemy – podkreśla Zofia.

Pozytywny snobizm

Najwięcej mają zleceń związanych z prezentami na ślub czy Komunię. – Ostatnio państwo młodzi zażyczyli sobie stworzenie biblioteczki, którą potem ofiarowali wychowankom domu dziecka w Julinie – opowiadają. – Innym razem dziadkowie chcieli skompletować dla wnuka kolekcję książek, które będą jego przewodniczkami przez całe życie. Był więc przekrój: od dziecięcych lektur po poważne, dorosłe pozycje.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Więcej nowości