Ukryty za wierszami

Autorka biografii „Ksiądz Paradoks” wykonała pracę niemal detektywistyczną, docierając do nieznanych dokumentów. Czy jej książka zburzy przesłodzony obraz księdza Twardowskiego istniejący w umysłach czytelników?

O księdzu Janie Twardowskim powstało już kilka biografii, ale wszystkie odsłaniały przed czytelnikiem jedynie te fakty, które sam poeta zechciał ukazać w wywiadach i komentarzach do własnej twórczości. A mówił o sobie niewiele, podając nieraz sprzeczne informacje, jakby celowo zaciemniając wiedzę na swój temat. Czy robił to ze skromności, czy też z przekonania, że za poetę powinny mówić przede wszystkim jego wiersze? A może miał coś wstydliwego do ukrycia? Trudno dziś jednoznacznie odpowiedzieć na te wszystkie pytania. Dlatego tym większy szacunek budzi wysiłek Magdaleny Grzebałkowskiej, na co dzień reporterki „Gazety Wyborczej”, by znane i nieznane fakty z życia księdza Jana poskładać w jedną całość.

Syn nam zwariował

Efektem jest biografia zatytułowana „Ksiądz Paradoks” – książka znakomicie napisana, którą czyta się jednym tchem, jak kryminał. Bo też dziennikarka wykonała pracę niemal detektywistyczną, docierając do nieznanych dokumentów i zapomnianych publikacji, także tych przedwojennych. Do miejsc, które „Jan od biedronki” odwiedzał na różnych etapach swojego życia. A przede wszystkim do ludzi z bliższego i dalszego otoczenia poety.

Nie wszyscy byli jednakowo skorzy do rozmowy. Niektórzy wręcz obcesowo odmawiali mówienia o ks. Twardowskim, zasłaniając się dobrą pamięcią o nim, lękiem przed rzekomymi kłopotami czy po prostu chęcią napisania własnej książki o zmarłym poecie. Grzebałkowska nawet te odmowy czyni elementem tworzonego przez siebie portretu, wplatając strzępki dialogów z anonimowymi rozmówcami pomiędzy rozdziały. Nie czyni tego jedynie po to, by nadać swojemu dziełu charakter sensacji. Raczej uświadamia nam w ten sposób, że obraz, który otrzymamy, skazany jest na cząstkowość, że wiele rzeczy pozostanie dla nas tajemnicą. Trzeba jednak przyznać, że dzięki pracy Magdaleny Grzebałkowskiej sporą część tej tajemnicy udało się odsłonić.

Autorka szuka jej wyjaśnienia najpierw w dzieciństwie i wczesnej młodości. Okres przedwojenny w życiu księdza Twardowskiego został tu opisany dokładnie jak nigdy dotąd. Poznajemy młodzieńca nieśmiałego, który początkowo bardzo wstydził się swoich wierszy. Wynikało to po trosze z ojcowskich marzeń o tym, że Janek będzie godnym następcą w pracy na kolei, a może nawet zostanie inżynierem. Dowiadujemy się, że poezję w rodzinie Twardowskich uznawano za fanaberię. „Pss, pss, Anielciu kochana, zdaje mi się, że za mało nam było pożyczki narodowej, jeszcze nam syn pierworodny zwariował” – miał powiedzieć ojciec poety, Jan senior, do jego matki – Anieli z Konderskich.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Więcej nowości