Świnie i paranoicy

Chyba wokół żadnego zespołu nie narosło przez lata tyle kontrowersji, co wokół grupy Black Sabbath.

Oczywiście – większość ludzi orientujących się dobrze w temacie raczej śmieje się z nich, ale ze względu na ich charakter, a także ze względu na charakter tego portalu zanim przejdę do spraw czysto muzycznych poświęcę im trochę miejsca. Black Sabbath bowiem – klasyczny zespół rockowy, który uchodzi, nie bez racji, za pioniera w dziedzinie cięższej odmiany tej muzyki – niesłusznie przez wielu uważany jest za zespół satanistyczny. Niesłusznie, bowiem w tekstach, choć czasem mowa jest o tematach okultystycznych, bądź o źle jako takim, zawsze jest przedstawione w negatywnym świetle. Nie ma nigdzie promocji okultyzmu, jest tylko ostrzeżenie. Jeśli któryś z czytelników znajdzie gdzieś informację, jakoby muzycy występowali z odwróconymi krzyżami na scenie, zapraszam do sprawdzenia tego faktu – na wszystkich zdjęciach, jakie widziałem muzycy występują z krzyżami skierowanymi zdecydowanie tam, gdzie być powinny.

Muzycy przez wiele lat walczyli z łatką przypiętą im przez niektóre media (fakt, przy pomocy wytwórni, która wbrew ich wiedzy umieściła na wewnętrznej stronie okładki ich pierwszej płyty krzyż odwrócony – młodzi muzycy raczej za słabą pozycję mieli, by protestować), nawet pisząc utwory o treści jawnie chrześcijańskiej (jak After Forever z płyty Master of Reality), ale w końcu – dali spokój.

Fakt, aniołkami nie byli. Zwłaszcza wokalista Ozzy Osbourne brylował w zachowaniu stanowczo karygodnym (co sam przyznaje po latach), ale… kto jest bez winy? Gdybyśmy patrzeli na życie prywatne każdego twórcy nie moglibyśmy rozkoszować się choćby obrazami i dziełami literackimi Wyspiańskiego, kompozycjami Schuberta, dziełami Mickiewicza, Słowackiego itd. Skoro nie zwracamy uwagi na życie Wyspiańskiego. Nie zwracajmy i na życie Ozzy’ego i spółki.

Ledzep69Man Black Sabbath War Pigs

Album Paranoid, który chciałbym tu omówić, to druga płyta grupy wydana w roku 1970. Działającej wówczas w najsilniejszym składzie: obok wokalisty, obdarzonego charakterystycznym i mechanicznym anty-głosem, podobnym nieco do wyobrażenia głosu robota Ozzy’ego Osbourna miał w składzie Tony’ego Iommiego – gitarzystę, lidera i spiritus movens grupy, który przez wypadek w fabryce stracił opuszki trzech palców, co spowodowało, iż musiał nieco zmodyfikować swój styl gry, bardziej postawić na riffy, poluzować struny, co dało odpowiednie, „mroczne” brzmienie, basistę Geezera Butlera – świetnego muzyka, który w klasycznym składzie Black Sabbath odpowiadał za niemal wszystkie teksty (on, a nie Ozzy, o czym warto pamiętać!) i mocnego i nowatorskiego perkusistę Billa Warda. Grupa wydała wcześniej swój debiut sygnowany tylko nazwą grupy – który sam w sobie zrewolucjonizował rocka i o którym myślę, że kiedyś jeszcze napiszę. Z dużymi oczekiwaniami przystąpili więc do nagrywania drugiej płyty. Rezultat przeszedł najśmielsze oczekiwania.

«« | « | 1 | 2 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama