Strach przed religią

Z Rolandem Joffé, reżyserem filmu „Gdy budzą się demony”, rozmawia Edward Kabiesz.

Edward Kabiesz: W swoich filmach nieustannie odkrywa Pan „nieznane ziemie”. Sobie i widzom.

Roland Joffé: – Bo najbardziej ekscytuje mnie możliwość odkrywania miejsc i tematów nieznanych. Zarówno w sferze wizualnej, jak i geograficznej. To zmusza do myślenia, do konfrontacji z tym, jak są one postrzegane w powszechnym pojęciu. Jednym z tych tematów jest zderzenie czegoś, co już znamy, z tym, co nieznane. Szukam np. takich opowieści, w których nasze zachodnie wartości zderzają się z inną kulturą.

Powiedział Pan o sobie, że nie jest zbyt religijny, jednak problem wiary przewija się w wielu Pana filmach.

– Po pierwsze: kreując na ekranie jakąś postać, nie można pokazać tylko jej fizyczności. To, że ja nie jestem zbyt religijny, nie oznacza przecież, że religia, wiara nie istnieją. I że nie odgrywają w życiu ważnej roli. Rzeczywiście wiara i religia, a także jej siła, mnie fascynują. Dzisiaj istnieje wiele uproszczeń, można powiedzieć takich schematycznych kliszy, na temat religii. Wielu ludzi zostało jak gdyby uwięzionych w tych schematach. A mnie interesuje wartość religii i rola, jaką odgrywa we współczesnym świecie. Czym jest w życiu człowieka? Czy możemy sobie wyobrazić istotę ludzką bez wiary? Jeżeli wyeliminujemy religię z życia człowieka, czym ją zastąpimy? Innym rodzajem religii? To dla mnie najbardziej interesujące pytanie.

Po drugie: jeżeli myślimy o wszechświecie, w którym żyjemy, to nie możemy się nie zastanawiać nad tym, jak został stworzony. I według jakiego porządku. Zastanawiając się nad tym, dochodzimy do fundamentalnego momentu, w którym zdajemy sobie sprawę, że stworzył go Bóg w sposób, jaki pozostaje dla nas tajemnicą. Ale mamy pewne przesłanki, by podążyć jej śladem. Nawet poważnie rozumiana nauka wiedzie nas do świata tajemnicy i zadaje pytania, kim jesteśmy, skąd wzięliśmy się i co tu robimy. Właśnie religia daje odpowiedzi na te pytania.

W odróżnieniu od Pana filmów współczesne kino tematy religijne traktuje w sposób raczej niechętny, czasem prześmiewczy, a nawet wprost wrogi. Skąd się to bierze?

– Ze strachu. To specyficzny sposób wyrażenia strachu. To rodzaj społecznej konwencji. Poważne traktowanie tego tematu nie jest modne. Najłatwiej więc go unikać albo nie traktować poważnie. Ale w człowieku istnieje potrzeba wiary. Współczesne kino pełne jest złych emocji, przemocy, odzwyczaja ludzi od myślenia. A piękno człowieka przejawia się w tym, że myśli. Piękna kobieta jest jeszcze piękniejsza, kiedy myśli. Myślenie czyni nas ludźmi.

Czy film „Gdy budzą się demony” został zrealizowany na zamówienie Opus Dei?

– Tylko trochę. Niektórzy z tych, którzy sfinansowali produkcję, należeli do Opus Dei, ale większość nie. To nie jest film o Opus Dei, tylko o jej założycielu, św. Josemaríi Escrivie. Ideą filmu było przedstawienie istotnego w religii chrześcijańskiej problemu pojednania i przebaczenia. Film opowiada też o wojnie domowej w Hiszpanii i o rodzinie, w której jak w każdej, dochodzi do różnych konfliktów i których członkom to pojednanie jest potrzebne.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama