Renesans tożsamości

Czym różni się autonomia od separacji, o zaletach różnorodności i babci Róży z prof. dr. hab. Markiem S. Szczepańskim.

Bada Pan m.in. zachowanie Ślązaków w wymiarze obywatelskim. Czy jest ono inne niż np. mieszkańców Mazowsza, Warmii lub Małopolski?
– Ślązacy niczym się nie wyróżniają i zachowują dokładnie tak samo jak mieszkańcy całego kraju. Z moich badań wynika, że dla Ślązaka najważniejsze obywatelskie „namiętności” to szkoła, Kościół i wspólnota mieszkaniowa, w znaczeniu sąsiedzka. Dokładnie tak samo jest w całym kraju.

To Pana ucieszyło?
– Tak i nie. Moje rozczarowanie wynika raczej z tego, iż miałem nadzieję, że samoorganizacja Ślązaków, wzrost poczucia własnej tożsamości, wyrażone w ostatnim spisie, przełożą się na większą pracę dla regionu, na większe społeczne zaangażowanie, na powołanie takich instytucji, które pomogą tę małą ojczyznę uczynić jeszcze bardziej żywotną. Niestety, skończyło się na sporach i politycznych rozgrywkach, co z pewnością sprawie Śląska nie służy.

Jednak to nie Ślązacy, jako całość, angażują się w te rozgrywki...
– Ciągle jest szansa pozytywnej pracy na rzecz dobra małej ojczyzny, jaką jest Śląsk, i mam nadzieję, że wzrost poczucia własnej tożsamości przełoży się na takie działania u podstaw. Jednak mówienie po spisie o „zakamuflowanej opcji niemieckiej” albo zastanawianie się, czy mamy już do czynienia z ruchem separatystycznym, to często bardziej sprawa politycznych gier niż odbicie tego, z czym mamy do czynienia w rzeczywistości.

Boimy się narodowych mniejszości? Może to jakaś zaprzeszłość po rozbiorach, niewolach, itd.
– Polska jest krajem niemal jednorodnym narodowo. Zaledwie 2 proc. mieszkańców Rzeczypospolitej to inne narodowości. Trzeba więc je hołubić, bo są bogactwem naszej rzeczywistości, a nie jej zagrożeniem. Kraj wielonarodowy i zróżnicowany kulturowo jest ciekawszy niż państwo homogeniczne.

Etniczna różnorodność i poczucie własnej tożsamości występuje w każdym europejskim kraju, bez obaw czy zagrożeń dla jego państwowości...
– W państwach Unii Europejskiej mamy 268 regionów. Zawsze najsilniejsze jest przywiązanie ludzi do swojej małej ojczyzny, gdzie się żyje, pracuje, kocha i umiera. Potem jest przywiązanie do państwa, w końcu najluźniejsze do Unii Europejskiej. Podczas jednego z moich pobytów w Stanach Zjednoczonych obserwowałem prezydenckie wybory. Dla lokalnej społeczności pod Waszyngtonem ważniejsze były jednak wybory do rady szkoły niż wybieranie prezydenta USA. Dla tych mieszkańców szkoła była bliższa i dlatego ważniejsza. Po ostatnim spisie właśnie takiej aktywności Ślązaków bym oczekiwał: zrobię wszystko dla dobra mojej małej ojczyzny, pomnażając przy tym pożytek tej dużej. W socjologii funkcjonuje określenie glokalizm jako połączenie łacińskich słów globus (kula) i locus (miejsce). Oznacza ono takie działanie lokalne, które służy ogólnemu dobru.

W czasach globalizacji deklaracje śląskie złożyło wielu młodych ludzi. To wynik tradycji czy może europejskiego myślenia?
– Wielu moich studentów mówiło mi, że tak właśnie siebie określiło. Pytani o powody, podawali różne – od wyrazu sprzeciwu i rozczarowania wobec rządzących Polską, przez możliwość własnej ekspresji i powiedzenia, kim naprawdę jestem, aż po długie dojrzewanie do tej decyzji w wyniku emigracji, kiedy wraca się na przykład z Londynu do Radlina z poczuciem, że tu jestem u siebie, i gdy słucham babci Róży, to wiem, że tu są moje korzenie. W czasach globalizacji każdy potrzebuje takiego właśnie zakorzenienia.

«« | « | 1 | 2 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg