Pokolorować powstanie

Takiego filmu o powstaniu warszawskim jeszcze nie było, a samo przedsięwzięcie nie ma odpowiednika w kinematografii.

Wystarczy zobaczyć nawet fragment filmu, by zorientować się, że jest to projekt wyjątkowy. Prawdopodobnie po raz pierwszy w historii kina postanowiono stworzyć film fabularny oparty wyłącznie na materiale dokumentalnym. Autorzy nie bez racji reklamują go jako pierwszy na świecie dramat wojenny non-fiction. „Powstanie warszawskie” w reżyserii Jana Komasy opowiada o powstaniu poprzez historię dwóch młodych reporterów, świadków powstańczych walk, wykorzystując kroniki filmowe z sierpnia 1944 roku. Było to możliwe, bo zachowało się kilka godzin materiałów filmowych z tamtych czasów, z których wybrano pasujące do koncepcji filmu fragmenty.

„Prawdziwe” powstanie

Twórcy filmu skonstruowali historię dwóch braci – operatorów, którzy chcą udokumentować powstanie i robią wszystko, by przyłączyć się do jednego z oddziałów. Niestety, nie jest to zadanie łatwe, ponieważ przeganiają ich żołnierze – wojsko z trudem tolerowało obecność dziennikarzy. Początkowo więc „kręcą” życie cywilne w czasie powstania: pieczenie chleba, przygotowywanie posiłków w kuchniach polowych, pracę warsztatów rusznikarskich. Poszukując odpowiednich ujęć, operatorzy wchodzą coraz głębiej w samo powstanie. W końcu udaje im się dołączyć do jednego z oddziałów, z którym idą na akcję.

Bracia mogą wreszcie nakręcić prawdziwą wojnę, tyle że ta okazuje się potworna. Bohaterowie orientują się, że przyszło im uczestniczyć w czymś przekraczającym najśmielsze wyobrażenia – świat, w którym się znaleźli, to świat po apokalipsie. Do dzisiaj przetrwała tylko niewielka część z kronik nakręconych dla Biura Informacji i Propagandy Komendy Głównej Związku Walki Zbrojnej Armii Krajowej, utworzonego jeszcze w kwietniu 1940 roku. BiP miało m.in. dokumentować działania okupanta, a jego Dział A, czyli informacyjno-filmowy, prowadził nawet tajne szkolenia fotoreportażu, reżyserii i obsługi megafonów. Dla BIP-u pracowali znani sprzed wojny operatorzy i reżyserzy, w tym Jerzy Gabryelski i Antoni Bohdziewicz. Bohdziewicz w powstaniu warszawskim został szefem zespołu operatorów Powstańczej Kroniki Filmowej, komentował je także podczas emisji w kinie Palladium. Po zakończeniu wojny pracował przy realizacji Polskiej Kroniki Filmowej, później jednak został pozbawiony możliwości kręcenia filmów. Po wojnie nie udało się dokładnie oszacować, ile materiałów nakręcono w czasie powstania. Komplet filmów, czyli 122 kręgi taśmy filmowej, został ukryty przed upadkiem powstania przez żołnierzy z Oddziału „Chwaty” w piwnicy domu przy ul. Wilanowskiej 1. Rolki umieszczono w gazogeneratorach samochodowych, przykryto szczelnymi pokrywami i owinięto osmołowaną papą, a później umieszczono w pojemnikach. Zostały one odkopane w 1946 r., a materiał filmowy przekazano do konserwacji i obróbki.

Zupa była czerwona

Zanim materiał dokumentalny poddano żmudnemu i czasochłonnemu procesowi koloryzacji, należało ręcznie usunąć kurz i brudy z taśmy, zniwelować rysy oraz uszkodzenia. Później należało ustalić kolory, które miały stać się materiałem bazowym dla ekipy. W tym celu do pracy zaprzęgnięto wielu ekspertów od broni, ubiorów i architektury, by zachować maksymalną wierność historii. Film kolorowano, używając unikatowego oprogramowania, wymyślonego i stworzonego w Hollywood. Ze względu na fakt, iż materiały filmowe użyte w „Powstaniu warszawskim” były mocno wyeksploatowane bądź też zniszczone, w wielu przypadkach trudno było dobrać właściwy kolor. Każde ujęcie wymagało po wstępnym pokolorowaniu dokładnego opisu i wielu godzin pracy konsultantów historycznych. Aby np. pokolorować ubrania osób widocznych w kronikach, twórcy filmu sprawdzali, jakich barwników do tkanin używano w tamtym okresie. Sprawdzano też, jaką żywność podawano w powstańczych kuchniach. – Jest w filmie scena, w której kobieta w kuchni z wielkiego kotła nalewa zupę. Powstaje pytanie, jaka to była zupa. Jeśli pomidorowa, powinna być czerwona. Wszystko było istotne – opowiadał Piotr Śliwowski, producent wykonawczy filmu w czasie konferencji prasowej. Każdą klatkę należało opisać, określając, w jakim dokładnie miejscu w Warszawie powstało zdjęcie na niej zarejestrowane i kto znalazł się na tej klatce. Ważna była również identyfikacja uczestników wydarzeń przedstawionych w kronikach.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg