Refleksyjna strona rocka

Popularni polscy muzycy zaczynają mówić o najważniejszych rzeczach, do których nieraz wiodła ich długa i kręta droga. Opowiadają o Bogu, wierze, wartości, jaką jest dla nich rodzina.

Muniek, czyli Zygmunt Staszczyk, lider legendarnego T.Love, skończył kilka dni temu 50 lat. Kazik Staszewski z Kultu ten jubileusz świętował kilka miesięcy wcześniej. Nieżyjący już kompozytor Przemysław Gintrowski nazywał ich współczesnymi bardami. Ich popularność nie maleje. Na koncerty ciągną tłumy fanów, którzy powinni jeszcze bardziej nadstawiać uszu, bo muzycy zaczynają mówić o Panu Bogu, wierze, wartości, jaką jest rodzina, czy niebezpieczeństwach związanych z karierą. Robią to z pewną nieśmiałością i nieporadnością, mając świadomość, że to, co przeżywają, najłatwiej jest im wyśpiewać. Trzecią postacią, która w ostatnim czasie publicznie mówiła o swojej przemianie, jest znana z charakterystycznego głosu i zadziornego stylu bycia Agnieszka Chylińska. Kojarzona głównie z zespołem O.N.A. i programem „Mam talent”. Gdy ich słucham, mam wrażenie, że najciekawsze opowieści dopiero od nich usłyszymy. Nazywam ich artystami w drodze.

Poznającymi siebie, próbującymi tłumaczyć swoje życie i karierę. Z silnym doświadczeniem słabości i ze świadomym, a czasami bardziej intuicyjnym szukaniem wieczności.

Zdystansowany i wierzący

Wywiad z Muńkiem w „Rzeczpospolitej” jest klasycznym przykładem, że ważną rzeczą jest nie tylko to, co się mówi, ale też kto to mówi i w jaki sposób mówi. Wyraźnie widać, że wokalista T.Love dzieli się tym, czym sam żyje. Przyznaje, że zaszła w nim przemiana. Jej efektem jest zdystansowanie się do kariery. Pomogła mu w tym roczna przerwa w pracy, którą sobie zafundował. Zdecydował się na nią w kościele. – Przyszła na mnie taka mocna myśl, właściwie jakby ktoś mi to powiedział: idź teraz do domu i zdecyduj, że od stycznia robisz sobie roczny urlop. Przyszedłem więc do domu i powiedziałem o tym żonie. Ona podeszła do tego z lekkim niepokojem – czy coś się stało. A później musiałem powiedzieć kolegom z zespołu. W tym samym czasie pojawiła się też druga myśl: stary, co ty będziesz teraz jakieś urlopy robił, przecież jak nie będziesz grał, nie będziesz taki rozpoznawalny, atrakcyjny dla kobiet i w ogóle, co ty głupi jesteś, po co ci ta przerwa? – relacjonuje 50-letni muzyk. Miejsce aktywności muzycznych zaczęły zajmować podróże. RPA, USA, Medjugorie w Bośni czy włoska Toskania. – Z jednej strony bardzo tę muzykę kocham, ale z drugiej nie będę już na to wszystko patrzył jak do tej pory. To wynika z doświadczenia, bo człowiek 50-letni dużo więcej wie od 20-letniego małolata. Z drugiej strony trudno wymagać, żeby 20-latek miał umysł 50-latka, bo nie zrobiłby tych wszystkich fajnych błędów, nie byłby tak bezczelny, nie buntowałby się. Ja bym niczego nie cofnął, ale dziś żyję w dużej zgodzie z samym sobą – opowiada popularny muzyk w rozmowie z Rz. Daje świadectwo próbowania życia z Bogiem, dostrzegania Jego obecności i Bożego miłosierdzia: – Wiem, że niektórzy pomyślą teraz, że jestem nawiedzony. Co to za zabobony, krzyżyki i o co mi chodzi. A ja powiem, że tam samo dobro mieszka, i to nie takie dobro jak w bajeczkach. I każdy może je mieć za darmo, nawet najgorszy morderca. Każdy ma szansę, każdy może spróbować. Jeśli teraz czyta to ktoś, kto nigdy nie był w kościele, ktoś, kto nie wierzy, to polecam, żeby poszedł do kościoła i powiedział Bogu o swych problemach. Ja ze swojego doświadczenia mogę się założyć, że będzie się działo – mówi Zygmunt Staszczyk. – Jestem wierzący i nie chcę się na ten temat rozwodzić, ale jestem przekonany, że ja sam nic nie mogę zaplanować. Nie ja jestem panem swojego losu.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • R.
    16.12.2013 16:38
    Salvatoryk, bierz różaniec i módl się zamiast czekać! ;-)
  • Mar_Kow
    16.12.2013 22:08
    od Boga nie można odejść, można na pewien czas spróbować życia bez niego: miesiąc, rok, 10 lat, 40 lat, ale człowiek zawsze wraca a Bóg cierpliwie czeka
  • Roman_Lekapenos
    17.12.2013 21:28
    My, katolicy, jesteśmy przekonani (w epistemologicznym, a nie mędrkowatym sensie tego słowa), że uwierzyć w Boga oznacza jednocześnie uwierzyć w Kościół - tajemniczą strukturę ludzką, która mając postać ziemską odsłania jednocześnie wymiar nadprzyrodzony. To jest ogromnie trudne doświadczenie i nie dziwi mnie, że wielu uczciwych wspaniałych ludzi zmaga się z tym całe życie.
  • Anka
    18.12.2013 15:03
    Ja mam małą prośbę - podpiszcie autora artykułu :)
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Więcej nowości