Poezja inaczej śpiewana

Łącząc wiersze z nowoczesnymi brzmieniami, poeci sięgają do źródeł liryki.

Na szczyty radiowych list przebojów wdziera się właśnie dziwna piosenka o jeszcze dziwniejszym tytule: „O.”. „Tę wąską, czarną gumkę, która ściąga włosy,/ W nocy nosi na ręce, żeby nie zginęła,/ Jej nocne obyczaje są zaskakujące,/ Długo by można na ten temat” – melorecytuje wokalista zupełnie nieprzebojowo. Ci, którzy interesują się literaturą, nie są zaskoczeni. Zespół nazywa się Świetliki, a wokalista to Marcin Świetlicki – najciekawszy poeta pokolenia „Brulionu”. Po ośmiu latach przerwy grupa powróciła z nowym, ciekawym albumem, zatytułowanym „Sromota”.

Nie umiem pisać głupio

Po co poecie kapela rockowa? Czy po to, by się wypromować? Przyznajmy: udać się to może tylko w niewielkim stopniu. Poezja, nawet w takim wydaniu jak u Świetlickiego, pozostanie niszową dziedziną kultury, kodem dla wtajemniczonych. Ale poetycki tekst w radiu może czasem słuchaczy zaintrygować. – Bardzo często traktuje się Świetliki jako zespół akompaniujący poecie – mówi Marcin Świetlicki w rozmowie z GN. – To mnie osobiście obraża. Jestem zaledwie wokalistą i tekściarzem tego zespołu, a z faktu, że wydaję również książki, nie wynika dla niego tak naprawdę za wiele. Czasem na koncert zabłąka się jakiś miłośnik czy miłośniczka poezji, ale raczej są nieusatysfakcjonowani. Gramy piosenki, a że mają poetyckie teksty, trudno, nie umiem pisać tak głupio jak większość polskich tekściarzy. Chciałbym, ale nie umiem. Twórczość Świetlików mocno odbiega także od tego, co zwykło się nazywać „poezją śpiewaną”. Muzyki ze „Sromoty” i wcześniejszych płyt nie da się zanucić przy ognisku. Choć zawiera spory ładunek liryzmu, to bywa też zaczepna, prowokująca, wręcz agresywna, a jej rozedrganie bliższe jest pulsu współczesnego człowieka niż spokojne frazy „krainy łagodności”.

Łączenie poezji z nowoczesną muzyką nie jest oczywiście niczym nowym. Warto wspomnieć chociażby twórczość Allena Ginsberga, lidera ruchu Beat Generation, który swoje wiersze recytował z udziałem takich artystów, jak Bob Dylan, Paul McCartney czy członkowie grupy Grateful Dead. W Polsce w latach 80. ub. wieku sporą popularność zdobył nowofalowy zespół Variété, który działa zresztą do dziś. Za mikrofonem stoi w nim poeta Grzegorz Kaźmierczak. – Kiedy zacząłem pisać, będąc jeszcze nastolatkiem, ceremoniał bycia poetą – wieczorki autorskie, tomiki wierszy – wydał mi się martwy, a ponieważ równolegle pojawiła się miłość do muzyki, postanowiłem to połączyć – wspomina lider Variété.

Wiersz czy tekst

W podobnym duchu wypowiada się Artur Nowaczewski, autor dwóch tomów poezji i kilku książek krytycznoliterackich. Twierdzi, że przestały go interesować zwykłe spotkania w bibliotece, podczas których czyta się wiersze. Wraz z dwoma instrumentalistami, Jakubem Nogą i Jackiem Stromskim, nagrał niedawno płytę „Kutabuk”, na której melorecytuje swoje utwory do tran- sowej muzyki, łączącej brzmienia elektroniczne z indyjsko-perskim sitarem. Te dźwięki świetnie pasują do poezji drogi, jaką jest twórczość Nowaczewskiego, prywatnie także zapalonego piechura. Wiersze wydają się teraz znacznie ostrzejsze, bardziej wyraziste, niż kiedy obcuje się z nimi wyłącznie za pośrednictwem papieru.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg