Oni mieli dylematy

O ekranizacji „Kamieni na szaniec” Aleksandra Kamińskiego z reżyserem Robertem Glińskim rozmawia Edward Kabiesz

Edward Kabiesz: Czy ktoś czyta jeszcze „Kamienie na szaniec”?

Robert Gliński: Na książce wychowały się kolejne pokolenia od czasów okupacji.Czytałem ją w szkole. Przerabialiśmy ją w stylu: co autor miał na myśli. W młodych ludziach wzbudza ona zawsze emocje. Widzą swoich rówieśników czasem do nich podobnych, utożsamiają się z jej bohaterami. A ci bohaterowi giną, „jak kamienie rzucone na szaniec”. Później na książkę patrzy się już z innej perspektywy – że jest podporządkowana pewnej idei. Została napisana w 1943 r. ku pokrzepieniu serc, po czterech latach okupacji. Pomagała przetrwać. Dodawała ducha.

Panu też dodała?

Jestem z Warszawy, a moja mama w czasie powstania walczyła w batalionie „Zośka”. Od dziecka prowadzała mnie, brata i siostrę na Powązki, na groby powstańców. Ten temat był nam zawsze bliski.

Film nosi tytuł „Kamienie na szaniec”. Czy nie uważa Pan, że to pewne nadużycie?

Pokazanie całej książki na ekranie zajęłoby co najmniej 15 godzin. Nasz film trwa 100 minut. Adaptacja wymaga selekcji. Postanowiliśmy podzielić film na trzy części. Pierwsza to okres małego sabotażu – czyli Zośka, Rudy, ale również Alek i Anoda zrywają hitlerowskie flagi, gazują kina, rozrzucają ulotki. Potem następuje przejście do akcji zbrojnej. Najpierw są szkoleni. Był taki raport AK z 1943 r., w którym znajduje się krytyczna ocena ich wojskowego wyszkolenia. Druga część filmu to aresztowanie Rudego i akcja związana z jego odbiciem. Chłopcy chcieli go odbić od razu, na co nie dostali pozwolenia, musieli czekać na rozkaz. Tu mamy dwa wątki, czyli Rudy na gestapo, kiedy chłopcy szykują się do akcji, i sama akcja. Trzecia część to śmierć Rudego i wstrząs, jaki wtedy przeżywa Zośka. To część bardzo spokojna. Pierwsza część jest obyczajowa, druga to kino akcji, a trzecia bardziej refleksyjna, psychologiczna. Rzeczywiście, w filmie jest dużo mniej wydarzeń i postaci niż w książce. Ale musiałem się na coś zdecydować. Gdybym wprowadził Alka jako postać równorzędną, to film trwałby godzinę dłużej.

To może trzeba było nakręcić serial.

Nie miałem takiej propozycji. Jest to adaptacja czysto ekranowa i trzeba było po prostu wybierać, zachowując jej charakter.

W filmie wyostrza Pan konflikt między niecierpliwiącymi się chłopcami, którzy chcą natychmiast odbijać Rudego, a Orszą.

Nie. Tu zaczynamy stąpać po innym terenie. Chodzi o prawdę historyczną. „Kamienie na szaniec” są wyidealizowanym spojrzeniem na to, co było naprawdę. Zośka przed swoją śmiercią przeczytał jeszcze maszynopis książki i powiedział, że to jest fikcja. Że to jest interpretacja autora i trzeba ją uszanować, ale prawda jest nieco inna. Mówi pan, że coś wyostrzyłem. Z jednego powodu. Sięgałem do historii. Do tego, jak było naprawdę, jakie są dokumenty. Orsza był człowiekiem dosyć konfliktowym. W filmie widzimy tylko, że nie  chce, by Zośka był dowódcą warszawskich grup szturmowych. Orsza wydał taki rozkaz, Zośka nie chciał się podporządkować. Walczył. Ten konflikt był bardzo nabrzmiały. To, że Orsza został dowódcą akcji uwolnienia Rudego, wynika z tego, że sam się nim mianował.

Czasy były emocjonalne, sytuacja w harcerstwie też była złożona, bo tuż przed wybuchem wojny 100 harcmistrzów zorganizowało bunt. Wypisali się z harcerstwa, bo nie zgadzali się z nominacją naczelnika. To rzutowało też na spory w harcerstwie w czasie okupacji. W konspiracji były przecież dwie organizacje harcerskie. Szare Szeregi powstały w 1939 r. Zośka i jego koledzy zapisali się do nich dopiero w 1941 r. W rzeczywistości konflikt między Zośką a Orszą był dużo ostrzejszy.

Film przedstawia zróżnicowane postawy wobec walki zbrojnej.

To, co było piękne w Szarych Szeregach i co się w filmie odbija, to fakt, że ci młodzi chłopcy byli świadomi sytuacji, w jakiej się znajdują. To nie była armia: jest rozkaz, strzelają i zabijają. Oni mieli dylematy. Jedni uważali, że trzeba zabijać wroga, inni przeżywali z tego powodu moralne rozterki. Dyskusja na ten temat ciągnęła się długo i dopiero w 1943 r. zwyciężyła koncepcja walki zbrojnej. Są listy, dokumenty i zapisy rozmów, w których przejawia się myśl, że harcerstwo to jest wychowanie młodych ludzi, a nie zabijanie. Powstał wówczas program „Dziś. Jutro. Pojutrze”, którego idea polegała na tym, że młode pokolenie należy wychowywać dla przyszłości. Szare Szeregi, kiedy się formowały, nie były monolitem mającym jeden pogląd na wszystko. Na przykład ścierały się różne poglądy na temat piątego przykazania. To byli młodzi ludzie, którzy mieli ideały i usiłowali je dopasować do sytuacji.

Śmierć Zośki w finale filmu odbiega od rzeczywistości.

Tak, ma znaczenie symboliczne.Zośka zginął w akcji na strażnicę graniczną w Sieczychach. Zginął przypadkowo, od zabłąkanej kuli. Pod koniec życia miał wyrzuty sumienia. Zastanawiał się, dlaczego jego koledzy giną, a on nie. Miał nawet okresy pewnej depresji. Pozwoliłem sobie na pewną interpretację jego stanu duchowego i myśli, która przewija się w filmie. Zośka, który zawsze uważał, że trzeba zabijać wroga, zaczyna mieć wątpliwości. Widzi młodego chłopca, Niemca, który przypomina mu Rudego. Waha się, czy strzelić. To go gubi.

Ale to chyba za późno na takie postawy w czasie zbrojnej akcji?

Myślę, że to bierze się z tego, że w pewnym momencie Zośka dojrzał. Zaczął mieć podstawowe etyczne rozterki. Nie wiem, może to jest naciągana interpretacja. Kamiński napisał powieść ku pokrzepieniu serc, ja pewne rzeczy inaczej zinterpretowałem – ku rozmyślaniu o życiu i śmierci.

W filmie znalazło się również kilka scen humorystycznych.

Od lat w filmie robi się tak, że trzeba złamać powagę sceny, która jest nadmuchana i sztywna.

Jak ocenia Pan współczesne polskie filmy historyczne ?

Film jest fikcją. Można mówić: tak nie było, było inaczej. Ale chodzi chyba o sprawy ogólniejsze, o postawę, o szacunek do innych ludzi, wierność ideałom. Myślę, że większość powstających ostatnio filmów historycznych te warunki spełnia.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama