Pod znakiem nietoperza

Zazwyczaj zaczyna się tak: Joker właśnie uciekł z więzienia – szpitala psychiatrycznego Arkham Asylum, na niebie pojawia się Batsygnał, a Mroczny Rycerz opuszcza swoją tajną jaskinię. Ten obłąkany taniec trwa już ponad pół wieku i wcale się nie nudzi. Batman obchodzi w tym roku 75. urodziny. I nigdy nie był w lepszej formie.

Historia Batmana to owoc współpracy Boba Kane’a i Billego Fingera. Zamaskowany bohater, wzorowany na Zorro, detektyw pelerynie z symbolem nietoperza na piersi, pojawił się po raz pierwszy na łamach komiksów w roku 1939. Ot, przeciętne historyjki obrazkowe, w których gdzie policja nie może, tam Nietoperz dotrze. Kolejne lata przynoszą jednak sukcesywnie pogłębioną historię powstania Batmana, pojawiają się również jego przeciwnicy z Jokerem na czele. W roku 1940 debiutuje Joker, w tym samym Catwoman, rok później Pingwin, a w kolejce czekać już będą Dwie Twarze, Brzuchomówca, Strach na Wróble…
 

Przepis na (super)bohatera
Opowieści o superbohaterach w trykotach wpisały się już na trwałe w kulturę popularną. Dziś trudno sobie wyobrazić, by istniał świat kultury bez takich postaci jak Spider-Man czy Superman. Zamaskowani bohaterowie w przyciasnych kostiumach stali się odpowiednikiem dawnych poematów rycerskich, których uwspółcześnione wersje dźwigają system zasad moralnych, za którymi tęsknimy. Jednak o ile dawni bohaterowie, jak król Artur czy Robin Hood, wydają się grubo ciosani, o tyle komiksowi bohaterowie są postaciami skomplikowanymi wewnętrznie, nieustannie balansującymi na krawędzi, z dramatem wpisanym w życie. Słowem: są tacy jak my.

To pytanie również mnie nurtuje, ale odpowiedź jest już bardziej zagmatwana. Dlaczego zostaje się (super) bohaterem? Bo pamięta się rzeczy, których się nie zrobiło. Rzeczy, których nie mogło się zrobić (młody Bruce Wayne jest bezradnym świadkiem najpierw napadu na swoją rodzinę, a potem śmierci swoich rodziców – tak rodzi się Batman), rzeczy, których nie chciało się zrobić (młody Peter Parker nie powstrzymał rabusia, który później zabił jego wujka – to historia Spider-Mana). Pamięć podsuwa pragnienie odpokutowania.

Ale się nie da. Życie to nie jest proste równanie matematyczne. Choć inni mówią, że dług został już skreślony, bohater wie, że tak nie jest. Pamięć pali. Bohater – strój, imię, metody działania – staje się wyrzutem sumienia, nałożoną na siebie samego pokutą. Innym bohaterom życie zawaliło się w nagły sposób. Pojemnik z radioaktywnymi odpadami chlusnął chłopcu w twarz (niewidomy Matt Murdock staje się Daredevilem), a rodzinny piknik zamienia się w rzeź uczynioną przez dwa gangi (Punisher to przecież zrozpaczony komandos Frank Castle). Działa się, bo życie uczyniło bohatera kimś (czymś?) innym. Działa się, bo próbuje się zrozumieć samego siebie. Bohater to postać pradawna, jak role przypisane w dawnym, mitycznym świecie. To wojownik, a ta postać jest najgłębsza, najbardziej utajona w sercu każdego mężczyzny. Symbol na piersi jest totemem. Stawanie się bohaterem to szukanie bóstwa opiekuńczego, duchowego przewodnika, jak w danych kulturach. Im bardziej pierwotny, zwierzęcy – tym lepiej. Nietoperz, pająk. Nie fascynuje bohater techniczny jak Ironman (opancerzony wynalazca i miliarder) lub boskiej proweniencji jak Thor (bóg z nordyckiej mitologii). Fascynuje bohater przegrany, naznaczony wewnętrznym konfliktem, tak jak Wolverine – mutant z wysuwanymi szponami o dzikim, wręcz zwierzęcym charakterze; z wilczą, animistyczną naturą. Opowieść o bohaterze w trykocie jest wielką opowieścią o braku równowagi. Bohater uśmiechający się to ułuda, fałsz. Jeśli odnosi się sukces w życiu cywilnym, przegrywa się w życiu zamaskowanym. To się nie łączy. To jest balans pomiędzy upadkami. I może najważniejsze: opowieść o bohaterze jest opowieścią o stawaniu się. To jest ciągła odpowiedź, jedna i ta sama, na wciąż ponawiane pytanie. Pytanie brzmi: kim jestem? Odpowiedź, którą udziela bohater – na przemian zdejmując cywilne ubranie i zakładając maskę – nie jest wystarczająca, ale innej nie ma.

Batman jest inny
Batman zawsze był trochę inny. Bez supermocy i pozaziemskiego pochodzenia. Jedyne, co posiadał, to swoją determinację w walce ze złem, zmysł detektywistyczny i twarde pięści. Z czasem postać zamaskowanego mściciela została wzbogacona o mocny rys psychologiczny. Przygody Batmana z naiwnych historyjek zaczęły sięgać w głąb ludzkiego umysłu. Kolejne odsłony ukazywały postać rozdartą wewnętrznie, zżeraną przez pragnienie zemsty, a jednocześnie kontrolującą swój gniew. Nieustanny trening sztuk walk, prowadzenie własnych badań naukowych, destrukcyjna dla własnego życia, zarówno fizycznego, jak i psychicznego, walka z przestępczością, uczyniła z Batmana postać niesamowicie tragiczną. Tu nawet przeciwnicy więcej mówią o nim samym niż o własnych motywach działań. Joker, główny adwersarz, rzuca wprost wyzwanie: jesteś tak samo obłąkany jak ja. Trudno się z tym nie zgodzić. Inny przeciwnik, Dwie Twarze (pseudonim zarówno od zniszczonej części twarzy, jak również od rozdwojenia jaźni), zdaje się być krzywym odbiciem Bruce’a Wayne’a: czyż nie jesteśmy do siebie podobni? Intrygujące jest to, że walka w świecie Batmana bardziej rozgrywa się na płaszczyźnie duchowej i psychologicznej niż jedynie za pomocą stalowych pięści.

Powieść graficzna
Komiks przestał już być naiwną historyjką dla 8-latków lub 12-latków, którzy wolą oddać się marzeniom. Dziś komiks to powieść graficzna, czyli zamknięta opowieść, adresowana do 30-latka, który został wychowany na niejednym cyklu fabularnym bohaterów. Batman miał szczęście do wybitnych powieści graficznych, takich jak „Rok pierwszy” czy „Powrót Mrocznego Rycerza” (obie Franka Millera) lub „Zabójczy żart” Alana Moore’a. Opowieści te, sięgające do rozbudowanej symboliki nietoperza, elementów właściwych dla powieści gotyckich, kreowały postać niejednoznaczną, balansującą na krawędzi szaleństwa. Również filmy Tima Burtona, czy ostatnio Christophera Nolana, pokazały, jak wiele można jeszcze opowiedzieć w wydawałoby się zamkniętej historii człowieka w pelerynie. Choć wielu namawiało go do przejścia na emeryturę, należy powiedzieć, że czas Batmana się nie ima. Żaden z bohaterów kultury popularnej nie zmieniał się aż tak wewnętrznie, wciąż rozwijając odwieczne tematy (zemsta, poświęcenie, odpowiedzialność), jak właśnie ten, który nakłada kostium Nietoperza. We wrześniu rozpoczyna się emisja serialu „Gotham” opowiadająca historię Batmana oczami komisarza Gordona, a to tylko jedna z wielu niespodzianek, które czekają nas w tym roku.

«« | « | 1 | » | »»
  • Robin
    08.09.2014 20:44
    Miłe zaskoczenie, że w Gościu Niedzielnym pojawia się Batman i temat superbohaterów, w dodatku napisany przez kogoś kto się na temacie zna i rozumie głębię tych postaci.
  • streetcleaner
    10.09.2014 08:43
    Batman nie jest znowu taki bardzo inny, supermocy nie posiadają ani wspomniany Daredevil ani Punisher i sporo jeszcze innych bohaterów;] po za tym bardzo dobry tekst filtrujący dobro z (tej strasznej, diabelskiej zdaniem niektórych) popkultury; prosimy o więcej
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.