Odszukiwanie skarbów

Wrocławska kolekcja Conrada Fischera składała się z ponad 100 obrazów. Dziś w Muzeum Narodowym znajduje się ich tylko 6. Reszta zaginęła w czasie wojny – jak większość dzieł sztuki z obecnych terenów Polski.

Planowa grabież

II wojna światowa była dla polskiej kultury katastrofalna. Już w 1939 roku Niemcy zaczęli wywozić ze zdobytych terenów dzieła sztuki. Cele były różnorakie – z jednej strony po prostu rabunkowe, z drugiej chodziło o to, by pozbawić podbity naród jego kulturowej spuścizny. Szczególnym zainteresowaniem cieszyły się te obrazy, rzeźby czy rysunki, które miały związek z Niemcami. Dlatego na przykład wywieźli z Krakowa do Norymbergi ołtarz mariacki, ponieważ jego twórca, Wit Stwosz, pochodził właśnie z tego miasta. Tuż po wojnie polscy uczeni starali się odszukać utracone dzieła sztuki i tak natrafili już w 1946 roku na piękny ołtarz. Wielu skarbów nie udało się jednak odnaleźć. Szacuje się, że w czasie wojny z Polski wywieziono ok. 70 proc. dzieł sztuki. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego skatalogowało ok. 65 tys. utraconych obrazów, rzeźb czy elementów wystroju świątyń. Do nieodzyskanych do tej pory należą m.in. takie arcydzieła, jak „Portret młodzieńca” Rafaela Santi czy liczne prace braci Aleksandra (np. „Szarytka”) i Maksymiliana Gierymskich (m.in. „Wieczornica ukraińska”). To tylko czubek góry lodowej. Zgodnie z IV konwencją haską z 1907 roku podczas wojny nie wolno zajmować i niszczyć pomników historycznych, dzieł sztuki i nauki. Rzeźb, obrazów czy manuskryptów nie wolno wywozić, szczególnie archiwalia przypisane są do miejsca swojego wytworzenia. Dlatego też na teren Polski powinny wrócić nie tylko dzieła sztuki zrabowane przez Niemców, ale także te zdeponowane np. w muzeach czy kościołach, które po wojnie wywieźli Sowieci z Ziem Zachodnich. Odzyskiwaniem arcydzieł zajmują się Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Ministerstwo Spraw Zagranicznych. W MKiDN pracuje kilku historyków sztuki, którzy zajmują się wyłącznie śledzeniem rynku aukcyjnego i antykwarycznego w poszukiwaniu zaginionych dóbr kultury. Informacji o tym, że w danym miejscu znajduje się dzieło, które potencjalnie zostało skradzione z terenów Polski, dostarczają także historycy oraz anonimowi miłośnicy sztuki. Często przypadkowo natrafiają oni na aukcjach czy wystawach na dzieła, które mogły zostać w przeszłości skradzione. Z kolei przy MSZ funkcjonuje zespół ds. rewindykacji dóbr kultury, który koordynuje prace i po upewnieniu się, a także zebraniu mocnych dowodów na temat pochodzenia dzieła zgłasza się do aktualnego posiadacza z wnioskiem o jego wydanie. Czasem, by doszło do przekazania, musi odbyć się sprawa sądowa, bywa też, że donatorzy pokrywają koszty rekompensaty. Gdy uda się odzyskać zaginione dzieła, trafiają one do pierwotnych właścicieli: muzeów, kościołów, bibliotek, osób prywatnych lub ich spadkobierców.

Zostań poszukiwaczem skarbów

Identyfikacja dzieł sztuki bywa niełatwa. Często trzeba mieć ogromne szczęście, by natrafić na zaginione dzieło sztuki, tym bardziej że mogło ono ulec przeobrażeniu. Kilkanaście lat temu historyk sztuki dr Monika Kuhnke z zespołu ds. rewindykacji miała za zadanie rozpoznać obraz „Bukiet kwiatów w szklanym wazonie” Jacoba van Walscapelle, który Niemcy ukradli z Muzeum Narodowego w Warszawie. Wiele lat po wojnie martwą naturę kupił swojej żonie pewien amerykański dyplomata. Gdy okazało się, że obraz pochodzi z grabieży wojennej, właścicielka postanowiła oddać go Polsce.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama