Zanim ruszyły krucjaty

Wyprawy krzyżowe są przedstawiane jako nieusprawiedliwiona agresja państw chrześcijańskich na pokojowo nastawiony świat islamu. To historyczne kłamstwo.

Wyprawy krzyżowe przez stulecia były dla świata arabskiego zapomnianym epizodem. „Odkryto” go dopiero w XIX w., przedstawiając jako przejaw europejskiego kolonializmu. Tymczasem to właśnie kraje chrześcijańskie, poczynając od VII w., stały się celem agresywnych poczynań muzułmanów. Znalazły się, nie licząc krótkich przerw spowodowanych waśniami wśród najeźdźców, w stałej i głębokiej defensywie. Trudno w krótkim tekście przedstawić całą historię muzułmańskiej inwazji, która w czasach Turcji osmańskiej sięgnęła południowej Europy i z trudem została powstrzymana pod Wiedniem w 1683 r. Ale warto przypomnieć, w jakiej sytuacji znajdował się świat chrześcijański w przededniu krucjat i czy rzeczywiście strach przed muzułmańską inwazją pozbawiony był podstaw. Tym bardziej że w powszechnej świadomości wyprawy krzyżowe funkcjonują jako „czarna karta” w historii Kościoła. A przecież idea krucjat, podobnie jak rekonkwista w podbitej przez Arabów Hiszpanii, narodziła się wskutek muzułmańskich podbojów ziem chrześcijańskich. Już w pierwszej połowie VIII w. kraje zachodniej Europy musiały liczyć się z arabską inwazją. Po podbiciu Półwyspu Iberyjskiego ich oddziały wyprawiały się poza Pireneje, kierując się w samo serce Europy. Tę inwazję przyhamowało zwycięstwo Karola Młota, króla Franków, w słynnej bitwie pod Poitiers w 732 r. Odzyskiwanie Półwyspu Iberyjskiego przez chrześcijan trwało kilkaset lat.

Pierwsze podboje

Pogląd, że idea dżihadu narodziła się dopiero w związku z krucjatami, nie ma wiele wspólnego z rzeczywistością. Według Andrew Jotischky’ego, brytyjskiego historyka, była żywa już w ciągu dwóch pierwszych stuleci historii islamu. I to m.in. ona uzasadniała podboje terytorialne, które miały na celu podporządkowanie wszystkich ludzi woli Allacha, zgodnie z objawieniem zesłanym Mahometowi.

Nawet Steven Runciman, którego trudno posądzać o sympatię dla krucjat, w swoich „Dziejach wypraw krzyżowych” pisał, że „w przeciwieństwie do chrześcijaństwa, które głosiło pokój, ale nigdy go nie osiągnęło, islam bez skrupułów wystąpił z mieczem”. W tradycyjnej myśli muzułmańskiej świat dzielił się na Dar al-islam, czyli „obszar islamu”, i Dar al-harb, czyli „obszar wojny”. Dar al-harb, obejmujący świat chrześcijański, stanowił teren, na którym muzułmanie powinni toczyć dżihad przeciwko niewierzącym, zdobywając ich ziemie i podbijając ich ludy. Wierzono, że w ten sposób sfera Dar al-harb będzie się kurczyć, zaś Dar al-islam powiększać, aż obejmie cały świat. Warto przypomnieć, że mieszkańcy zdecydowanej większości terenów Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej byli chrześcijanami. To oni stali się celem pierwszych najazdów muzułmanów, podejmowanych jeszcze za życia proroka. Ta agresja nabrała rozmachu w czasach następców zmarłego w 632 r. twórcy islamu. Trzy lata po śmierci Mahometa, w 635 r., muzułmanie uderzyli na Palestynę. Ofiarą pierwszego ataku stała się Gaza, znajdująca się wówczas w granicach Cesarstwa Bizantyjskiego. Żołnierze chrześcijańskiego garnizonu miasta byli pierwszymi męczennikami, którzy zginęli z rąk muzułmanów. W błyskawicznym tempie muzułmanie podbili potem Syrię, Palestynę, Egipt i Afrykę Północną. Bizancjum, jedyna siła zdolna przeciwstawić się najeźdźcom, cały czas znajdowało się w defensywie. Tylko wewnętrznym konfliktom wśród muzułmanów cesarstwo zawdzięczało chwile wytchnienia. Nie na długo, bo już w 674 r. gigantyczna arabska armada dotarła pod mury Konstantynopola. Wydawało się, że koniec chrześcijańskiego imperium na Wschodzie jest bliski.

Mury Konstantynopola

Obrońcy Konstantynopola zastosowali po raz pierwszy ówczesną wunderwaffe, czyli tzw. grecki ogień. Był to wynalazek greckiego architekta z Syrii, Kallinikosa, który niedługo przed arabską inwazją przedstawił ją doradcom cesarza Konstantyna IV. Tę łatwopalną ciecz można było miotać przez metalowe rury. Nie tylko mogła zapalić okręt, ale także wodę wokół niego, co uniemożliwiało ratunek skaczącym do morza marynarzom. Bizantyjczycy pilnie strzegli tajemnicy tej mieszanki. Do dzisiaj nie znamy jej dokładnego składu. Bohaterska obrona miasta trwała 4 lata. Jesienią 678 r. muzułmanie zdali sobie sprawę, że nie są w stanie zdobyć miasta i wycofali się. Historycy nie mają wątpliwości, że znaczenie porażki muzułmanów pod Konstantynopolem było kolosalne. „Dotychczas posuwali się naprzód jak lawina, która zmiata wszystko na swej drodze, i nie na napotykali niemal żadnego oporu. Ten triumfalny pochód został po raz pierwszy zatrzymany… Nie ulega wątpliwości, że żaden atak Arabów na świat chrześcijański nie był tak potężny i uporczywy, jak owo uderzenie na Konstantynopol.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • MichałObrębski
    13.10.2014 16:22
    Do: Myślący
    Z choinki się urwałeś, drogi Myślący. Przeczytaj artykuł i prześledź niniejsze forum. Wtedy sam odpowiesz sobie na swoje pytanie o pochodzenie krucjat.
    Pozdrawiam,
    Michał Obrębski
  • MichałObrębski
    14.10.2014 16:35

    Do: Jasiek

    Spodziewałem się, że przytoczysz Wounded Knee.

    Oczywiście: była to nieładna karta w dziejach USA. Jednak rząd federalny nigdy nie zakładał eksteminacji autochtonów, tak jak Australijczycy nie mieli zamiaru wytępić Aborygenów. Natomiast Hiszpanie polowali na Indian jak na zwierzęta, tak przynajmniej otwarcie dziś mówią patagońscy Argentyńczycy.

    Natomiast Tainowie, przynajmniej na Hispanioli czyli wyspie dziś podzielonej na Haiti i Dominikanę, wyrżnięci byli głównie przez Hiszpan.

    I nie dość na tym. Na Hispanioli wódz jednej z grup Taino, jak Geronimo, nie miał zamiaru się poddać. Został więc zgładzony wraz ze swoimi ludźmi. Druga jednak grupa, pod wodzą paradoksalnie kobiety - królowej Anacaony - rozumiała konieczność negocjacji. Królowa podjęła rozmowy. Została pojmana, zabita i jej ludzie też wymordowani, bezpośrednio lub za pmocą chorób, o których wspomniałeś.

    Jedna z głównych ulic Santo Domingo, stolicy Dominikany, nosi nazwę Avenida Anacaona.

    Mówiąc krótko, Wounded Knee i Szlak Łez z USA to ulubione tematy komuchów i lewaków, tak jak zbrodnie Pinocheta. Jednak nie zmienia to faktu, że Hiszpanie, i zapewne Portugalczycy, byli znacznie gorsi - ale nie bardzo pasowali lewicowcom, tak jak nie pasowała im junta argentyńska, dużo krwawsza od chilijskiej.

    I jeszcze jedno. Zarówno w Ameryce Północnej, jak i na Antylach czy w Ameryce Południowej mordercami byli (protestanci czy katolicy) świeccy, nie duchowni.

    Pozdrawiam,

    Michał Obrębski

     

  • MichałObrębski
    16.10.2014 17:16

    Do: Myślący

    Ty nie tylko z myśleniem masz kłopoty (wojna na Ukrainie i druga wojna światowa nie są ani trochę podobne do wypraw krzyżowych, bo nie było w ich przypadku wcześniejszej prowokacji ze strony zaatakowanego), ale także z czytaniem u Ciebie nie najlepiej.

    Przeczytaj artykuł (ze zrozumieniem) i niech on do Ciebie w końcu dotrze.

    Bo np. nie wspomina on o niczym nie umotywowanym zbeszczeszczeniu kościoła w Aleksandrii i splądrowaniu Bazyliki Grubu Pańskiego w Jerozolimie przez muzułmanów około roku 1000 oraz o niezliczonych i stałych aktach agresji wobec chrześcijan przed wyprawami krzyżowymi.

    Michał Obrębski

     

  • katolik
    18.10.2014 21:26
    Islam pochodzi z piekła, jak objawiła Matka Boża i jak mówi rozum.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.