Szyfr z nagrobka

Historia wielkiego lekarza. Najbardziej kochany przez hanysów gorol chyba w całej historii Górnego Śląska był... Niemcem. 150 lat temu w dziwnych okolicznościach stracił życie dr Juliusz Roger.

Prości Ślązacy wprost uwielbiali tego szczupłego lekarza, a jego przyjaciółmi byli najwięksi naukowcy i poeci Europy. 7 stycznia 1865 roku zaledwie 46-letni dr Juliusz Roger niespodziewanie padł martwy w czasie polowania pod Rudami Raciborskimi. Wersja oficjalna – zmarł na zawał. Tylko jak w to uwierzyć, skoro poszlaki wskazują raczej na morderstwo przez zastrzelenie?

Strzelać do uczciwych

Jedna z poszlak jest szczególnie zagadkowa: to napis w języku niemieckim, wyryty przed 150 laty na nagrobku doktora Rogera. Do dzisiaj można go przeczytać na cmentarzu w Rudach Raciborskich, ale prawie nikt nie rozumie, o co naprawdę w nim chodzi. Zaczyna się grzecznie: „Szczęśliwy ten, który myśli o biednym, w dniu nieszczęścia Pan go ocali”. Pod spodem jest jeszcze pięć niepozornych liter i trzy cyfry: „Psalm XI. 2.”.

Problem w tym, że pod podanymi „współrzędnymi” w Piśmie Świętym są zupełnie inne słowa, niż te wyryte na nagrobku... W rzeczywistości drugi werset Psalmu 11 brzmi tak: „Oto bezbożni już łuk naciągają, kładą strzałę na cięciwę, by w ciemności strzelać do uczciwych”. – Ten napis jest jak klucz do szyfru – ocenia Marek Szołtysek, historyk i autor książek o Śląsku. Kto ten szyfr obmyślił? – Kamieniarz z XIX wieku pewnie był na to „za gupi”. To raczej sprawa kogoś, kto napis zamówił, a chciał przekazać prawdę o prawdziwych okolicznościach śmierci Rogera – podejrzewa.

Ślązacy jedzą perz

Julius Roger urodził się w 1819 r. w Wirtembergii na zachodzie Niemiec. Był wybitnie uzdolnionym synem urzędnika. Jako 20-letni chłopak wstąpił do nowicjatu ojców benedyktynów. Ze względu na stan zdrowia opuścił go jednak i zaczął studiować medycynę. Stopień lekarza zdobył jako 24-latek z oceną celującą. 3,5 roku później obronił pracę doktorską i zaczął pracę asystenta w uniwersyteckiej klinice w Tybindze. Akurat wtedy wybijającego się lekarza szukał książę raciborski Wiktor I. W 1847 r. 28-letni Julius Roger dotarł więc, dopiero co ukończoną linią kolejową, na Górny Śląsk. Na 20 lat zamieszkał w siedzibie Wiktora I, w pięknym pałacu w Rudach Raciborskich niedaleko Rybnika. W Europie panował wtedy głód, który szczególnie rozszalał się właśnie na Górnym Śląsku.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • świadectwo
    11.09.2016 21:26
    Szkoda, że nie uczy się w szkołach o tym Niemcu,prawym i uczciwym doktorze. Pierwszy raz się o nim dowiaduję z Gościa Niedzielnego. Julius Roger, Julius Roger, zasłużony dla prawdy o Śląsku.
  • Maluczki
    12.09.2016 10:54
    Dzisiaj bada się i choroby mumii z przed tysięcy lat. Wystarczy przeprowadzić ekshumację i poddać ją badaniu co było przyczyną śmierci Juliusa Rogera. Historia jest to prawda o przeszłości, a kłamstwo w sprawie tego szlachetnego człowieka, jest plamą na historii i jego życiorysie. Prawda o zbrodniarzach jest naszym obowiązkiem. Zbrodniarz z dobrą reputacją, to coś najbardziej odrażającego.
  • wytłumaczenie
    12.09.2016 13:57
    napisu może być prostsze - kamieniarz zamienił literkę L na I, cytat jest z psalmu 41, ale w numeracji używanej wówczas Wulgaty jest to psalm 40, czyli XL. W następstwie tego błędu mógł się pojawić psalm 11, który jednak w numeracji Wulgaty jest 10
  • Svetomir
    13.09.2016 10:38
    Autor poszedł błędnym tropem. Nie uwzględnił tego, że w czasach Rogera używano numeracji psalmów z Wulgaty. Dla współczesnych Rogerowi psalmem jedenastym był ten, który dla nas jest dwunastym. Swoją droga i w nim nie ma zdania z nagrobka.Jest ono gdzie indziej. Rozwiązałem zagadkę. To psalm XL (obecnie 41) na nagrobku napis się nieco zatarł zapewne. Ktoś odczytał XL jako XI. Wot cały"szyfr".
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.