A to niespodzianka!

O spełnianiu marzeń, prawie do szczęścia i pokoleniu, które panicznie boi się ciszy, z Klaudią Grabek, wokalistką stronyB rozmawia Marcin Jakimowicz

Marcin Jakimowicz: Malutka Klaudia Grabek marzyła o tym, by być „słynną panią piosenkarką”?

Klaudia Grabek: Chciała być słynną baletnicą, ale po incydencie z kantem pralki zrezygnowała z tańczenia. (śmiech) Później była pewność, że skończy się na medycynie. Pierwszy raz myśl o tym, że śpiewać jest fajnie, pojawiła mi się na „choince”, na początku podstawówki, kiedy zaśpiewałam piosenkę z serialu „Paloma” i wygrałam ohydny, plastikowy kubek z Kłapouchym. (śmiech) Marzeń z tym związanych nie miałam nigdy, bo były one zbyt abstrakcyjne i nie miały szans na spełnienie… A dorosła Klaudia Grabek nadal nie jest „słynną panią piosenkarką”, za to wciąż czuje się malutka.
 

„Szczęście grzechem wydaje się” – śpiewasz. Psalm zapowiada: „Raduj się w Panu, a On spełni pragnienia twojego serca”. Nie: „potrzeby”, nie: „by do pierwszego starczyło”, ale marzenia! Masz takie doświadczenie, czy to jedynie piękna biblijna metafora?

Wiesz, śpiewam o tym, że często sami sobie odbieramy prawo do szczęścia, bo wydaje się nam, że jesteśmy niegodni błogosławieństw. W takiej postawie niełatwo przyjąć dobro. To bardzo niekomfortowe dostawać coś, na co się (w naszym mniemaniu) nie zasłużyło. Ja tak mam. I myślę, że Panu Bogu bardzo trudno spełniać moje marzenia, gdy sama się przed tym bronię. Nie da się uszczęśliwiać na siłę.
 

Bóg stoi bezradny wobec naszej wolności? Nie chce wejść z butami w nasze życie?

Tak. To dotyczy również Wszechmogącego. Aczkolwiek to, co dzieje się w zespole stronaB, mogę uznać za spełniane, choć nie wypowiedziane marzenie. Co chwila jestem zaskakiwana. Może sposobem na mnie są raczej miłe niespodzianki, a nie wyproszone przez lata prezenty?


 

Nie masz czasami ochoty zwiać ze sceny tworzonej przez chrześcijan? Chcesz dalej stać i uwielbiać Jezusa? Niewielu w tym kraju zrobiło na tym karierę i pieniądze.

No, my nie należymy do tego grona „niewielu”. (śmiech) Co prawda zdarza mi się śpiewać typowe „uwielbienia”, ale w stronieB nie gramy „worshipu”. Wiem nawet, że część osób, nie mająca wcześniej styczności ze stroną, po przesłuchaniu naszych piosenek była zdziwiona, że to muzyka chrześcijańska. Czy to dobrze, czy źle, nie wiem. Może to znaczy, że jest szansa, by pojawiać się nie tylko na stricte chrześcijańskich imprezach? Nie zamykamy się na takie propozycje, ale też nie chcemy zabrać zabawek i wynieść się do innej piaskownicy. Tak zwana scena chrześcijańska obecnie nie ma się czego wstydzić, a my dokładamy starań, byśmy się powodem do wstydu nie stali.
 

Śpiewasz: „A mimo to wierzę, wiem, do Kogo należę”. „Mimo co” wierzysz? Co Ci podcina skrzydła? 

Zwykle strach, ale nie tylko. Odsyłam do tekstów. Tam mnie można przejrzeć… (śmiech)

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama