Świętość w przydomku

Henryk Pobożny na ołtarze? Co ma do zaoferowania dzisiejszemu chrześcijaninowi książę sprzed ośmiuset lat? Czy chodzi jedynie o obronę przed islamem, czy o coś jeszcze?

Kiedy ten porwał i uwięził Brodatego, Pobożny mógł przejąć pełnię władzy w księstwie, a jednak postanowił zbrojnie upomnieć się o los ojca. Tymczasem sprzymierzeni z Konradem Rusini zaatakowali Śląsk. Henryk Pobożny wygrał wprawdzie bitwę, ale z jakiegoś powodu do wyprawy na Mazowsze nie doszło. Brodatego uwolniono ostatecznie w wyniku rokowań jego żony Jadwigi. Henryk Brodaty niewątpliwie był synowi wdzięczny za lojalność, skoro przekazał mu w 1234 r. lewobrzeżną część Wielkopolski. O te ziemie walczyli zresztą wspólnie jako o spadek po zmarłym Władysławie Laskonogim. Ojciec uzyskał też u papieża Grzegorza IX bullę, oddającą Pobożnego w opiekę Stolicy Apostolskiej. Część badaczy widzi w tym staranie o koronę królewską dla syna, ale – jak dowodzi Przemysław Wiszewski – bardziej prawdopodobne jest, że chodziło o zabezpieczenie zdobytych ziem przed zakusami innych książąt piastowskich.

Gorze się nam stało!

Mimo tych wszystkich działań, tuż po śmierci Henryka Brodatego w 1238 r. papież wystosował list, w którym oskarżył zmarłego o uciskanie duchownych oraz „godne potępienia i niezmierne ekscesy”, a nowemu księciu nakazywał m.in. wypłacenie odszkodowań arcybiskupowi Wrocławia. Pobożny jednak nie wykonał tego polecenia. Zadeklarował za to poparcie papieskiego kandydata na tron króla Niemiec. Ostatecznie do elekcji nie doszło, ale Henryk umocnił tą decyzją swoją pozycję w Polsce. Niestety, typowe dla okresu rozbicia dzielnicowego konflikty powodowały, że Henryk Pobożny stopniowo tracił uzyskane wcześniej ziemie. Jednocześnie musiał odpierać nadciągające z Zachodu ataki brandenburskich margrabiów. Udało mu się jednak rozwiązać odziedziczone po ojcu problemy, zażegnał też konflikt z Kościołem, który dotąd mocno osłabiał pozycję śląskich książąt.

Niestety, najgorsze miało dopiero nadejść. Na początku 1241 r. na Wschodzie pojawili się Mongołowie pod wodzą Batu-chana, zadając klęski rycerstwu polskiemu. Henryk Pobożny wycofał się aż pod Legnicę, być może licząc na pomoc z Zachodu. Tu doszło do decydującej bitwy. Oczekiwana pomoc nie nadeszła – wyjątek stanowili templariusze i joannici. Co więcej, niespodziewanie z pola walki uciekł hufiec sprzymierzonego z Henrykiem księcia Mieszka Otyłego. To właśnie ta sytuacja zmusiła Henryka do wypowiedzenia jednego z dwóch najstarszych zdań, jakie zapisano w języku polskim, a które później przekazał Długosz w swoich „Rocznikach”. „Gorze się nam stało!” znaczy tyle co: spotkało nas wielkie nieszczęście. Książę poległ, jego ciało pozbawiono głowy i odarto z ubrań. Żona zidentyfikowała je ponoć po nietypowym szczególe anatomicznym: otóż Henryk Pobożny miał sześć palców u lewej stopy! Potwierdziło się to zresztą podczas otwarcia jego grobowca w 1832 r. Armia Henryka Pobożnego została rozbita, ale ofiara nie poszła na marne, bo Mongołowie wycofali się ze Śląska i ruszyli przez Morawy na Węgry. O tej ofierze mówił Jan Paweł II podczas swojej wizyty w Legnicy w 1997 r.: „Trudno określić, jakie motywy przeważały w sercu Henryka – chęć obrony ojczystej ziemi i udręczonego ludu czy też wola powstrzymania wojsk mahometańskich zagrażających chrześcijaństwu. Wydaje się, że te motywy były nierozłączne. Henryk, oddając życie za powierzony jego władzy lud, równocześnie oddawał je za wiarę Chrystusową. I to był znamienny rys jego pobożności, którą ówczesne pokolenia dostrzegały i zachowały, jako przydomek”.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama