Dwie dekady łagodności

Piosenka literacka ciągle trzyma poziom, a jednak w mediach coraz mniej utworów z ambitnym tekstem.

To już dwadzieścia lat minęło, odkąd do powszechnego obiegu weszło określenie „kraina łagodności”. Jak zmieniła się piosenka literacka i autorska przez ten czas? Czy utwory, w których tekst odgrywa ważną rolę, są jeszcze komuś potrzebne?

Podziemna kraina

Najpierw był program telewizyjny „Kraina Łagodności”, potem koncert pod tym samym tytułem na festiwalu w Opolu w 1995 r., wreszcie wydawnictwo Cytryna, założone przez Magdę Turowską, od dwudziestu lat promujące muzyków z tego kręgu. Mieszkańcy owej Krainy obchodzili właśnie swój mały jubileusz koncertem w Służewskim Domu Kultury, podczas którego wystąpili m.in. Chwila Nieuwagi, Krzysztof Napiórkowski, Jarosław Wasik czy Szymon Zychowicz. Ukazała się też płyta „Moja Kraina Łagodności” – w wyborze piosenek pomogli Turowskiej słuchacze „Łagodnej Listy Przebojów” w Radiu Aspekt. Przez dwie dekady bardzo zmienił się rynek muzyczny i medialny w Polsce, i dziś muzycy tego nurtu funkcjonują w zupełnie innych warunkach. – Nadal bardzo wiele osób sięga po piosenkę literacką – komentuje Magda Turowska. – Nie zmieniła się też jakość utworów, a nawet myślę, że pod względem wykonawczym jest lepiej, niż było, bo artyści często otaczają się profesjonalnymi muzykami. Natomiast dużo gorzej jest dziś z funkcjonowaniem tej piosenki w mediach. W radiu zachowało się kilka audycji, natomiast telewizja kompletnie zapomniała o piosence literackiej, nad czym ogromnie ubolewam.

Mimo to wielu organizatorów koncertów i festiwali nadal dzielnie walczy o jej obecność na rynku. Wygląda to trochę tak, jakbyśmy zeszli do podziemia. Jednym z takich organizatorów jest Donat Kamiński, miłośnik poezji śpiewanej, który założył w centrum Wrocławia klub „Pieśniarze”. Goszczą w nim często muzycy tego nurtu. Klub jest niewielki, mniej więcej na trzydzieści osób, ale na ogół okazuje się wystarczający dla publiczności chcącej posłuchać piosenek „z tekstem”. Donat ubolewa jednak, że przez ponad dwa lata istnienia klubu i kilku wcześniejszych lat eksperymentowania z cyklem „Musica Poetica” w innych miejscach nie udało mu się zgromadzić stałej, wiernej publiczności. – Może to dlatego, że nie ma u nas przywiązania do jednego gatunku? – zastanawia się. – Grali tu artyści z różnych bajek: Jacek Kowalski, Arek Zawiliński, ale także np. muzycy o rockowych korzeniach, jak Kuba Sienkiewicz czy Remigiusz Szuman, który idzie pod prąd, swoją własną drogą.

Bez smędzenia

Magda Turowska podkreśla, że określenie „kraina łagodności” nie opisuje jednego gatunku muzycznego: – Chodzi tu raczej o pewien rodzaj wrażliwości wykonawczej. To piosenki, w których ważna jest treść, wyrażona do tego polskim językiem literackim. A sama muzyka zahacza o różne gatunki: folk, jazz, blues, rock... Na pewno nie jest to już dziś piosenka „smędzona”, czy, jak żartobliwie śpiewał Andrzej Poniedzielski, „smutna piosenka, ale za to długa”. Oczywiście nadal pojawiają się jeszcze na scenie bardowie z gitarą, ale – co chcę szczególnie podkreślić – zazwyczaj dobrze na tych gitarach grają.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg