Rysownicy Baranka

Apokalipsa zalewa czytelnika obrazami. Znaki, symbole, postacie, tajemnicze stworzenia. Nie sposób przestać o tym myśleć. A jeśli by tak to wszystko… zobaczyć?

Paweł Kołodziejski tworzy fenomenalne ilustracje. Byłem niezmiernie ciekaw, w jaki sposób odda chwałę Boga, jak przedstawi Jego potęgę… Słowem, to wszystko, czego nie można zobaczyć.

Artysta wybrał ciekawą, a nade wszystko spójną autorską drogę. Z jednej strony nawiązuje do ikony, ale nie trzyma się kurczowo kanonu. Wchodzi z nim w dialog, próbuje ożywić, a jednak pozostaje pełen szacunku. Grafiki Kołodziejskiego nie chcą szokować. One prowadzą do zapatrzenia, do medytacji. Tak właśnie oceniam próby przedstawienia tronującego Boga. Urzeka mnie wplecenie wszelakich wizerunków, które współcześnie znamy, do twórczego odczytania wizji św. Jana. Jak pokazać Zmartwychwstałego? Poprzez delikatne odwołanie do Całunu Turyńskiego. Jak przedstawić zastępy świętych? Poprzez wizerunki wybranych postaci od starożytności, do twarzy bardziej nam znanych. Czy tylko ja rozpoznaję tam Teresę z Avila, Małą Tereskę, o. Kolbego? A przecież to tylko niektóre z postaci.

I tu dochodzimy do kolejnej ciekawej, ale i dyskusyjnej części: zobrazowania wizji w taki sposób, aby pokazać, że Apokalipsa dotyczy nas współczesnych. Dawny Neron staje się Stalinem, niegdysiejszym Koloseum będzie Auschwitz. Chrześcijanin bowiem odczytuje Pismo Święte jako duchowy GPS, aktualny tu i teraz. „Dziś ucieleśnieniem symbolicznej Bestii, Egiptu i Babilonu – pisze w końcowym eseju o. Cyprian Moryc – są aborcyjne lobby, narkotykowe kartele i wiele innych, bezwzględnych i doskonale zorganizowanych struktur zła, które sieją zniewolenia i zbierają krwawe żniwo destrukcji i śmierci”. Apokalipsa dzieje się. W autorskiej interpretacji Kołodziejskiego pojawiają się zatem i strzykawki, i symbole totalitarne, kody kreskowe i oświęcimskie pasiaki. Całość jest jednak tak podana, że nie razi tanią publicystyką. Przeciwnie – tak właśnie chrześcijanin odczytuje sens dziejów.

Tym, co zwraca szczególną uwagę, jest pewna „filmowość” tworzonych kadrów. W towarzystwie intensywnych obrazów Kołodziejski wprowadza elementy stonowane. Mamy długie, „poklatkowe” ilustracje, gdy św. Jan modli się samotnie, trwa niewzruszenie, próbuje ochłonąć po otrzymanych wizjach. Niezwykle sugestywnie został przedstawiony moment, gdy ostatni z apostołów wchodzi do wody, gdy zrzuca odzienie. To próba zobrazowania, że po spotkaniu z Bogiem nic nie jest już takie samo. Człowiek musi niejako narodzić się na nowo. I paradoksalnie – wszystko pozostaje takie samo.

W powtarzalności motywów – oko, łza, bryły geometryczne – odczytuję wezwanie: jak patrzysz? Czy widzisz? Kołodziejski odczytuje Apokalipsę jak księgę chwały. Jego propozycja jest w istocie intelektualnym wyzwaniem – to nie pocieszny komiks, to powieść graficzna. A choć nowoczesna w formie, to z zupełnie innego ducha. Z tego, który mówi, że wszystko jest na chwałę Boga.

Marcin Cielecki

Paweł Kołodziejski,
o. Cyprian Moryc
Apokalipsa
św. Jana. Powieść graficzna
eSPe
Kraków 2017
ss. 80   józef wolny /foto gość Paweł Kołodziejski, o. Cyprian Moryc Apokalipsa św. Jana. Powieść graficzna eSPe Kraków 2017 ss. 80

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg