Ziemia, woda i niebo

Zaskoczeniem dla widzów może być fakt, że w „Dunkierce” nie zobaczymy ani jednego niemieckiego żołnierza.

Najnowszy film Christophera Nolana nie pozwala widzowi na chwilę oddechu. Od razu wpada on w sam środek akcji, a może raczej dramatycznej sytuacji, w jakiej znalazł się bohater filmu. Właściwie bohaterowie, bo tych pierwszoplanowych jest kilku. Prócz nich mamy tu do czynienia z mnóstwem innych postaci, co sprawia, że w tej masie można się pogubić. Nie przeszkadza to jednak w odbiorze filmu, który nie opowiada o jednostkowych losach bohaterów uwikłanych w wojnę. „Dunkierka” jest obrazem o wojnie widzianej z perspektywy kilku osób, żołnierzy i cywilów, przedstawionych w działaniu. Stąd tak mało tu słów. Dialogi są ograniczone tylko do tych, które są koniecznie potrzebne. Tu więcej mówią obrazy, dźwięki i… cisza. W filmach wojennych i historycznych opartych na faktach widz otrzymuje zwykle na początku informacje dotyczące tych wydarzeń. W „Dunkierce” również, ale są to informacje szczątkowe, wystarczające być może angielskiemu widzowi. Pozostali, którzy mogą sobie zadawać pytanie, dlaczego ta operacja była tak ważna, nie wszystko zapewne zrozumieją.

Ewakuacja wojsk brytyjskich z okolic Dunkierki rozpoczęła się 19 maja 1940 roku, gdy wywieziono rannych i jednostki tyłowe. Główna akcja rozpoczęła się w nocy 26 maja. Decyzję o ewakuacji korpusu ekspedycyjnego z Francji rząd brytyjski podjął po kapitulacji Belgii, Holandii i klęskach ponoszonych we Francji, uznając, że w przeciwnym wypadku zostanie on zniszczony. Było to olbrzymie przedsięwzięcie, bo na ewakuację oczekiwało ponad 300 tysięcy żołnierzy brytyjskich, francuskich i belgijskich. Sytuacja wojsk brytyjskich byłaby przesądzona, gdyby nie niespodziewana decyzja Hitlera, który powstrzymał swoje dywizje pancerne. Miały się zatrzymać, gdy tylko port w Dunkierce znajdzie się w zasięgu niemieckich dział. Do dzisiaj historycy nie mają pewności, co stało za tą decyzją Hitlera. Anthony Beevor, jeden z najbardziej znanych angielskich historyków piszących o II wojnie światowej, uważa, że chciał on oszczędzać swoje formacje pancerne, by były w pełni zdatne do dalszych działań na froncie. Oczekujący na ewakuację żołnierze tłoczyli się na plażach i w samym mieście pod nieprzerwanym ogniem bomb i karabinów maszynowych. Pomstowali na brytyjskie lotnictwo, nie zdając sobie sprawy, że walczy ono z niemieckimi bombowcami w powietrzu. Odzywały się animozje brytyjsko-francuskie, zarówno pomiędzy dowódcami, jak i szeregowymi żołnierzami.

Christopher Nolan jest reżyserem, który potrafi w najbardziej ograne filmowe schematy wlać nowe życie. Przykładem są chociażby „Incepcja” czy batmanowska trylogia „Mroczny Rycerz”. „Dunkierką” udowadnia, że również w filmie wojennym ma do powiedzenia coś nowego. Pomysł nakręcenia filmu o ewakuacji Dunkierki zrodził się przed 25 laty, kiedy reżyser wraz z żoną przeprawiał się przez kanał La Manche do francuskiego portu.

Oryginalność scenariusza, w mistrzowski sposób przeniesionego na ekran, polega na tym, że reżyser zrezygnował z linearnej narracji. W dotychczasowym dorobku Nolana nie jest to novum, bo podobny zabieg stosował już w innych swoich filmach. Trochę potrwa, zanim widz zdąży przyzwyczaić się do przyjętej przez twórcę filmu formuły, która pozwala przedstawić wydarzenia z różnych punktów widzenia. Film rozwija trzy wyraźnie oznaczone na ekranie wątki w różnych płaszczyznach czasowych. Pierwszy, najobszerniejszy, toczy się na plaży pod Dunkierką, a jego akcja rozgrywa się w ciągu tygodnia; kolejny, na morzu, obejmuje jeden dzień, a ostatni dzieje się w powietrzu i trwa godzinę.

Sukces, ale nie zwycięstwo

Wątek na plaży, a właściwie na molo, bo tak reżyser przedstawia go w napisach na ekranie, związany jest z postacią młodego brytyjskiego szeregowca Toma, który jako jedyny ocalał spod niemieckiego ognia, kiedy wraz z innymi przedzierał się ulicami miasta na plaże Dunkierki. Dołącza tam do tysięcy bezradnie oczekujących na ewakuację żołnierzy brytyjskich i francuskich. Na plaży los łączy go z innym żołnierzem, z którym wspólnymi siłami będzie próbował dostać się na jakikolwiek brytyjski statek ewakuacyjny.

Bohaterami kolejnego wątku rozgrywającego się na morzu są brytyjscy cywile, ojciec i syn, właściciele niewielkiej motorówki. Marynarka wojenna Wielkiej Brytanii, której brakowało sprzętu do transportu zgromadzonych na plażach Dunkierki setek tysięcy żołnierzy, zwróciła się do właścicieli prywatnych łodzi o oddanie ich na jej potrzeby. Dawsan wraz z synem bez namysłu odpowiedzieli na wezwanie, z tym że postanowili sami popłynąć przez kanał La Manche i zabrać tylu żołnierzy, ilu zmieści się na ich niewielkiej motorówce.

W ostatnim, równolegle prowadzonym wątku dwóch pilotów spitfire’a, Ferrier i Collins, oraz dowódca ich szwadronu wyruszają w misję bojową nad kanał, by zaatakować niemieckie bombowce siejące spustoszenie na plażach. Muszą się liczyć z tym, że mają mało czasu na ewentualne starcie z nieprzyjacielem, bo zasięg ich samolotów jest ograniczony ze względu na pojemność zbiorników paliwa. Te trzy oddzielnie prowadzone wątki pod koniec filmu częściowo się przecinają, chociaż ich bohaterowie, którzy uszli z życiem z piekła Dunkierki, nigdy się nie poznali.

Trzeba przyznać, że formuła nielinearnej narracji w filmie Nolana sprawdziła się całkowicie. Wydobywa ona potencjał dramatyczny i napięcie z wydarzeń przedstawianych na ekranie. Film przedstawia wojnę taką, jaka jest, chociaż nie operuje nadużywanymi dzisiaj wyrazistymi obrazami wojennych okropności. Zaskoczeniem dla widzów może być fakt, że w „Dunkierce” nie zobaczymy ani jednego niemieckiego żołnierza. To świadomy zabieg, bo reżysera interesują wyłącznie wydarzenia widziane z perspektywy brytyjskiej. Ewakuację Dunkierki oglądamy od strony ich bezpośrednich uczestników, czyli szeregowych żołnierzy, cywilów za sterami niewielkich łódek czy pilotów brytyjskich myśliwców, a nie generałów i sztabowców. Nawet kiedy słuchamy fragmentów przemówienia Churchilla, nie wygłasza go sam premier, ale odczytuje je głośno z gazety jeden z uratowanych szeregowców. Churchill nie miał złudzeń. Nazwał operację wielkim sukcesem, ale nie zwycięstwem. Taka była też prawda, bo alianci ponieśli we Francji klęskę.

W filmie Nolana dialogi i słowa ograniczone zostały do minimum. Dotyczą tylko konkretnych sytuacji, w jakich znaleźli się bohaterowie. Nie znajdziemy tu filozoficznych wywodów na temat wojny, bohaterstwa czy patriotyzmu. Nolan dowiódł, że wszystko to można pokazać obrazem, w akcji, w działaniach filmowych bohaterów.

„Dunkierka” Nolana jest wielkim wojennym widowiskiem. Takich dzisiaj już się nie robi. Nie tylko z obawy, że nie zainteresują widzów, ale ze względu na koszty. Budżet filmu wyniósł 150 milionów funtów, dzięki czemu reżyser mógł ograniczyć zastosowanie technik komputerowych. I tak np. w scenach przedstawiających tysiące żołnierzy i pojazdów wojskowych na plaży nie stosowano komputerowej multiplikacji, ale, podobnie jak w dawnych filmach, użyto wyciętych z kartonów postaci żołnierzy i rekwizytów. Część scen zrealizowano w Dunkierce. Sekwencje lotniczych pojedynków kręcono w powietrzu przy użyciu samolotów, a nie generowano komputerowo. Wszystko to nadało niesłychanego autentyzmu wydarzeniom rozgrywającym się na ekranie. 

 

Dunkierka, reż. Christopher Nolan, wyk.: Fionn Whitehead, Tom Glynn-Carney, Jack Lowden, Harry Styles, Aneurin Barnard, Wielka Brytania/Francja/Holandia/USA, 2017

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg