Święty Mikołaj pisze listy

O tym, że dzieci piszą listy do św. Mikołaja, wiedzą wszyscy. Ale tylko niektóre otrzymują od niego odpowiedzi. Tak było w przypadku dzieci pisarza J.R.R. Tolkiena.

Pamiętam, że kiedy jako dziecko pisałem listy do św. Mikołaja, irytowało mnie, że święty nie odpisuje. Można uznać, że jego odpowiedzią na moje listy były prezenty. Ale to tylko odzew na prośby. A co z całą serią dziecięcych pytań o szczegóły z życia i pracy tego hojnego jegomościa? Takiego problemu nie miały dzieci jednego z najlepszych pisarzy w historii, twórcy „Hobbita” – Johna Ronalda Reuela Tolkiena. Od 1920 r. (najstarszy z czwórki rodzeństwa – John – miał niespełna 3 lata) przez całe dzieciństwo pociechy pisarza dostawały oprócz prezentów niezwykle interesujące z dziecięcego punktu widzenia listy, nieraz opatrzone barwnymi rysunkami. Dowiadywały się z nich o przedziwnych przygodach św. Mikołaja i jego towarzyszy.

Święty biskup czy czerwony krasnal?

Historyczny św. Mikołaj był biskupem Miry na terenie Anatolii, w dzisiejszej Turcji. Żył na przełomie wieków III i IV. Według różnych wersji żywotu świętego, od dzieciństwa Mikołajowi towarzyszyły cudowne wydarzenia. Jako biskup wziął udział w Soborze Nicejskim w 325 r. (choć żadne pisma z IV w. o nim nie wspominają) i mocno sprzeciwiał się herezji Ariusza, broniąc wiary w Trójcę Świętą. Znany był również z tego, że wielokrotnie w cudowny sposób pomagał bliźnim w potrzebie. Jednak wyobrażenia świętego biskupa, który przynosi prezenty, w różnych rejonach świata przybierały odmienną postać. W kulturze anglosaskiej, w której wychowany był Tolkien, w protestanckim kraju, jakim była Anglia od czasów Henryka VIII, wyobrażenie Mikołaja odbiegało od tego, jak święty był przedstawiany w katolickiej części Europy. Pokazywano go jako potężnej postury brodatego starca, ubranego w zielony lub czerwony futrzany płaszcz. Jako że wpływ na te wyobrażenia miała również kultura germańska, dom Mikołaja kojarzono raczej z daleką Północą niż gorącą Turcją. Taki obraz występuje w „Opowieści wigilijnej” Charlesa Dickensa, takiego Mikołaja widzimy w „Opowieściach z Narnii”. Trudno było więc oczekiwać, że dzieci angielskiego Tolkiena będą wyobrażały sobie św. Mikołaja inaczej.

Ale pisarz pod pewnym względem nie był typowym Anglikiem. Za sprawą swojej mamy wyznawał katolicyzm. Swoją wiarę traktował bardzo poważnie i przez całe życie starał się przekazywać jej bogactwo dzieciom. Również kiedy chodziło o św. Mikołaja. Choć zakochany w legendach i mitach Północy, nie próbował na siłę zmieniać futra Mikołaja na ornat, a ciepłej czapki na mitrę. Jego dzieci doskonale wiedziały, że świąteczny gość ma silny związek ze świętym biskupem. W jednym z listów, które otrzymały, św. Mikołaj pisze do nich tak: „Cóż, moi drodzy, miałbym jeszcze wiele do opowiedzenia – o moim zielonym bracie, starym Gwiazdkowym Dziadku, a także o tym, dlaczego obaj nosimy imię Mikołaj – na cześć świętego, którego dzień wypada 6 grudnia (i który rozdawał potajemnie prezenty, czasami nawet wrzucał przez okno pełne pieniędzy sakiewki)”.

Nie tylko branie

Najbardziej ujmująca w Tolkienowskich „Listach Świętego Mikołaja” jest zdolność ojca do odczytywania potrzeb dzieci. Autor „ Władcy Pierścieni” wiedział, że prezent nie załatwia wszystkiego, a maluchy potrzebują relacji. Dlatego dawał im ją nie tylko jako ojciec, ale również podszywając się pod św. Mikołaja. Z wychowawczego punktu widzenia pomysł był kapitalny: dla Johna, Michaela, Christophera i Priscilli prezenty były tylko jednym z elementów niezwykłej, korespondencyjnej przyjaźni ze świętym i jego pomocnikami. Dzięki temu Tolkien już od maleńkości starał się chronić swoje dzieci przed materializmem który uważał za jedno z największych zagrożeń w życiu człowieka.

O czym pisał Mikołaj do młodych Tolkienów? Listy były przeróżne, zarówno w treści, jak i długości. Te najstarsze, z początku lat 20. ub. wieku, zawierały zwykle tylko parę zdań. Ale z czasem, jak dzieci rosły, rozwijały się i Mikołajowe listy. Z pisanej drżącą ręką korespondencji dowiadujemy się, że Mikołaj mieszkał w okrągłym domu na biegunie północnym, a jego najważniejszym pomocnikiem był dość niezdarny (i mający problemy z ortografią) Niedźwiedź Polarny. Innym razem Mikołaj tłumaczy, dlaczego nie mógł przynieść rodzeństwu takich prezentów, o jakie prosiło (a był to czas, kiedy Tolkienowie znaleźli się w gorszej sytuacji finansowej). Z listów dzieci poznają też przyjaciół Mikołaja, ich rozliczne przygody towarzyszące przygotowaniu podarunków, a także dowiadują się, jakim cudem Święty zdąży obdarować prezentami dzieci na całym świecie w jeden dzień (dzięki temu, że „zegary w różnych częściach świata wskazują różne godziny”). Mikołaj chwali też rodzeństwo za postępy w nauce pisania. Jednym słowem listy Tolkiena to niesamowita, pełna przygód opowieść, niepozbawiona jednak elementów wychowawczych. Dzięki temu dla całej czwórki Mikołaj był nie tylko instytucją spełniającą zachcianki, ale kimś realnym, z kim zawiązała się szczególna relacja.

List do twoich dzieci

Tolkien wcielał się w świętego z Miry do 1942 r. (kiedy podrosła najmłodsza Priscilla). Dlaczego piszę o tej niezwykłej korespondencji? Bo listy do dziś zachwycają tym, jak bardzo pisarz rozumiał swoje dzieci i jak może wyglądać piękno ojcostwa. Tolkien mógł zrzucić cały ciężar wychowania pociech na swoją żonę Edith. I byłoby to zgodne z duchem czasu oraz miejsca, w którym żył. Nie zrobił tego. Był ojcem, który na przekór panującym obyczajom nie tylko swoje dzieci kochał, ale też poświęcał im czas i traktował poważnie. To znaczy słuchał tego, czym żyją, i nigdy ich nie wyśmiewał, nie traktował z przymrużeniem oka, lecz zawsze starał się w tych sprawach uczestniczyć z pełnym zaangażowaniem.

Być może warto skorzystać z tej sprawdzonej metody. Być może Ty też masz dzieci, którym list od św. Mikołaja przyniesie mnóstwo radości? Co stoi na przeszkodzie, by w tym roku, oprócz prezentu, otrzymały pięknie zaadresowaną kopertę, w której Mikołaj napisze do nich kilka ciepłych słów, udzieli kilku dobrych rad, a przede wszystkim pozwoli im odczuć, że są dla niego kimś wyjątkowym i niezwykle ważnym. Nie musi pisać z bieguna północnego czy z Laponii. Może to być list prosto z nieba. Jaki będzie ich św. Mikołaj, zależy dziś przede wszystkim od Ciebie. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Więcej nowości