Cień wrześniowego poranka

Od zamachu na World Trade Center minęły trzy lata, ale Jamie Bryan, wdowa po strażaku poległym podczas akcji ratowniczej, wciąż budzi się w środku nocy z sercem przeszytym bólem. Zdecydowana nadać znaczenie przepełniającemu ją smutkowi, całe swe życie przelała w pracę wolontariusza w małej kaplicy św. Pawła... Publikujemy pierwszy rozdział książki.



***

Jakoś sobie radziła. Potwierdzały to chociażby jej codzienne dojazdy do pracy.

Jamie Bryan zajęła swoje zwykłe miejsce na odległym końcu promu ze Staten Island i, oparta o barierkę, zapatrzyła się w przestrzeń, gdzie niegdyś pięły się ku górze dwie wieże World Trade Center. Teraz już była w stanie zmierzyć się z faktami: dokonano ataku terrorystycznego, World Trade Center zostało zmiecione z powierzchni ziemi, a jedyny mężczyzna, którego w życiu kochała, zginął wraz z nim.

Późna jesień była w tym roku cieplejsza niż zwykle. Lekki wietrzyk owiewał twarz Jamie. Jeżeli potrafiła trzy razy w tygodniu przebyć tę drogę, zostawiając siedmioletnią Sierrę w szkole, zdoła również przeżyć kolejną długą, mroczną noc. Będzie w stanie odważnie spojrzeć na puste miejsce w swoim łóżku i zmierzyć się z tęsknotą za mężczyzną, który kiedyś był jej najlepszym przyjacielem; mężczyzną, w którym zakochała się jeszcze jako mała dziewczynka... Jeżeli to potrafi, to wszystko potrafi.

Jamie spojrzała na zegarek: kwadrans po dziewiątej, dokładnie według rozkładu. Trzy razy w tygodniu przemierzała tę samą trasę: promem ze Staten Island na drugą stronę portu, przez park, wzdłuż muru z cegły – oblepionym po 11 września zdjęciami zaginionych – prosto do centrum finansowej części dolnego Manhattanu, obok olbrzymiego krateru, gdzie niegdyś stały wieże World Trade Center – do kościoła św. Pawła. Mały kościół, a właściwie kamienna kaplica otoczona stuletnim cmentarzem, dziwnie niepasująca do tego miejsca, stała w odległości niespełna trzydziestu metrów od miejsca katastrofy. Przez wiele miesięcy po zamachu na World Trade Center kaplica ta pełniła rolę kawiarni, szpitala, miejsca spotkań, poradni, schronienia dla strażaków, policjantów oraz ratowników i wolontariuszy. Była miejscem, do którego ludzie przychodzili się modlić i gdzie modlono się za nich; miejscem, które kierowało ludzi ku Bogu. Jednym słowem była wszystkim, czym kościół być powinien.

Obecnie opracowywano plany nowego World Trade Center. Istniały miejskie projekty dotyczące utworzenia miejsca pamięci. Turyści gromadzili się przy wysokim na trzy metry łańcuchowym ogrodzeniu wokół dołu po World Trade Center. Tłumy ludzi oglądały graficzne przedstawienie historii słynnych wież. Wzdłuż ogrodzenia umieszczono zdjęcia ilustrujące ich powstawanie, budowę oraz znaczenie w historii, zaś na obrzeżach miejsca katastrofy sprzedawano pamiątkowe albumy. Jednak tylko jedno miejsce mogło dać ludziom prawdziwe pojęcie o tym, co wydarzyło się owego strasznego dnia: kaplica św. Pawła.
«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.