Wyspy nieszczęśliwe

"Gauguin był zafascynowany żarliwością wiary Bretończyków” - można przeczytać w komentarzach do niektórych obrazów tego francuskiego malarza.

Równie zafascynowany byłby przyrodnik, gdyby nagle odkrył nieznany ludzkości przypadek kury latającej w stratosferze. Z pewnością badacz byłby pełen podziwu dla owego stworzenia, zawsze jednak byłby to podziw istoty wyższej. Gdzie tam kurze, choćby ponaddźwiękowej, do naukowca.

Zabobonne baby
„Kocham Bretanię, odkrywam tam dzikość i prymitywizm” - napisał Paul Gauguin w wieku 38 lat, kiedy w poszukiwaniu niezależności opuścił Paryż. Na tej francuskiej prowincji powstało sporo jego znaczących obrazów, niby to inspirowanych religią. Wśród nich znalazła się prezentowana tu „Wizja po kazaniu”. Którejś niedzieli 1888 roku proboszcz z parafii w Pont-Aven prawdopodobnie wygłosił kazanie oparte na biblijnej scenie walki Jakuba z Aniołem. Kazanie zapewne zrobiło duże wrażenie na parafianach, a przynajmniej na parafiankach, bo właśnie ich reakcja stanowi motyw dzieła.

Gauguin podzielił obraz na dwie części. Lewą i dolną stronę zajmują ubrane w swoje najlepsze stroje Bretonki. Z prawej strony widać też księdza, który jakby uczestniczy w wizji, którą - jako kaznodzieja - wywołał. Kobiety mają złożone ręce, a niektóre nawet padły na kolana. Przeżywają biblijną opowieść, przenosząc ją w realia swojego życia - stąd pasąca się na łące krowa.


Obraz ukośnie przecina jabłonka, oddzielając wizję od jej obserwatorów. Temu oddzieleniu służą też różnice w kolorach. Łąka ma kolor krwistej czerwieni. Ta oczywista niedorzeczność ma uświadomić widzowi, że wizja dzieje się tylko w wyobraźni Bretonek, a nie w rzeczywistości. Biel czepków i czerń sukien oraz proste formy, w jakich zostały przedstawione postacie wieśniaczek, mają podkreślić ich pospolitość. „Sądzę, że osiągnąłem w postaciach dużą ludową i zabobonną prostotę” - napisał o tym Gauguin w liście do van Gogha.

Ano właśnie, jak przystało na Francuza, którego oświeciło oświecenie, a zrewolucjonizowała rewolucja, nasz malarz religijność traktował jedynie jako osobliwość, której warto się przyjrzeć. Osobliwość tym większą, że wiara Bretończyków wyglądała na coś więcej niż tylko rytuał. Może, wyczuwając to, proboszcz Pont-Aven odmówił przyjęcia ofiarowanego mu obrazu, który skądinąd jest dziełem wybitnym.

Głupi „Dom rozkoszy”
Paul Gauguin, zanim znalazł się w Bretanii, miał już za sobą kawał bujnego życiorysu. Urodził się w 1848 roku w Paryżu jako syn gorliwego republikanina i literatki feministki. Miał zaledwie roczek, gdy rodzice wyjechali z nim do Peru, bo zanosiło się, że umiłowana przez tatę republika stanie się cesarstwem. Po pięciu latach Gauguinowie wrócili do Francji, ale bez ojca, który zmarł za oceanem. Kiedy Paul osiągnął wiek względnie dorosły, zaciągnął się na statek, na którym opłynął świat. Po powrocie otrzymał pracę w biurze, co zapewniło mu stałe dochody.
«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.