Mural zniknie

Protesty pasażerów przeciwko muralowi „Baranki Boże”, namalowanemu na stacji metra Marymont, przyniosły skutek.



„Chłam,nie sztuka”– napisał na muralu sprayem 21-letni student fotografiki. Napis zasłonięto.

Ów malunek, o długości 35 metrów, przedstawia ulatujące w niebo nad Warszawą białe i czarne nadmuchane baranki. Jego autorką jest ubiegłoroczna absolwentka warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych Julia Curyło. Praca zwyciężyła w 6. edycji artystycznego konkursu „A19”, organizowanego pod patronatem Metra Warszawskiego.

W opinii jurorów konkursu, Curyło to artystka „nie podążająca za przyjętymi schematami i środowiskowymi normami”. „Gra elementami kultury wysokiej i popkultury. Bawi się dwuznacznością” – napisali w uzasadnieniu nagrody.

Artystka myśli o religii
Curyło malowała już takie same baranki, otaczające Jezusa – w pracy „Chrystus dobry pasterz nad dziedzińcem ASP”. W innych też nawiązuje do „tematów religijnych”. Namalowała św. Antoniego w „aureoli” męskich narządów płciowych i Matkę Bożą („Cud nad Wisłą”), ze śladami ptasich kup na obrazie.

Sama artystka tłumaczyła swoje dzieła: „Maluję obrazy, które są zapisem myśli odnośnie do wartościowania – łączenia wartości wyższych z niższymi, myśli na temat religii, popkultury, stereotypów. Łączą się one z gadżeciarskimi upodobaniami, z pociągiem do estetyki pojawiających się dmuchańców oraz z tworzeniem pewnego rodzaju żartu i absurdu, który dostrzegam i wychwytuję wokół.”

Wystawa dla zoofilów?
Ale nie wszystkim pasażerom spodobały się plastikowe, dmuchane baranki z wyeksponowanymi narządami płciowymi. Jeden z nich podał link do internetowego sex shopu, gdzie można kupić identyczne baranki, ale w celach wcale nie artystycznych. Sprawą muralu zainteresowali się członkowie Stowarzyszenia Twoja Sprawa z Warszawy, tworzącego platformę komunikacji dla ludzi, którzy chcą reagować na naruszenia dobrych obyczajów, w szczególności w reklamie. Na swojej stronie internetowej o prezentacji na Marymoncie napisali:

„Zgoda na umieszczenie tej pracy jest oznaką lekkomyślności i braku szacunku wobec dużej liczby mieszkańców Warszawy, którzy nie życzą sobie perwersyjnych, seksualnych przenośni w miejscach publicznych, a także wobec osób wierzących, dla których imię »Baranek Boży« jest równie ważne co dla osób niewierzących imię najbliższej im osoby (mural ma być eksponowany również w czasie świąt wielkanocnych)”. Stowarzyszenie zachęcało do wysyłania swoich krytycznych opinii o malowidle do prezydent Warszawy oraz do Metra Warszawskiego.

Wysłuchali pasażerów
Krzysztof Malawko, rzecznik Metra Warszawskiego, potwierdził, że metro otrzymuje listy krytyczne o obrazie, ale i chwalące go. Ponieważ szanuje zaufanie pasażerów i nie chce go stracić, wszystkie sygnały przekazało dziewięcioosobowej Radzie Programowej konkursu. Rada zebrała się 20 stycznia, by przyjrzeć się nadesłanym opiniom. Poprosiła też autorkę pracy o pisemne wyjaśnienie intencji swojej pracy.

– Podejmując decyzję o wyborze zwycięskiej pracy, członkowie jury kierowali się kryteriami artystycznymi. Nie wiedzieli, że takie same owieczki można kupić w porno shopach – mówi prof. Mirosław Duchowski, przewodniczący rady, autor projektu wnętrza stacji Marymont i wykładowca warszawskiej ASP. – Zresztą to nie jest zasadnicza kwestia. Nie wiem, jak głosowałaby komisja, gdyby o tym wiedziała. Sztuka ma wiele warstw znaczeniowych, nie jest prostym komunikatorem.

Krytykujący malunek podkreślają, że sztuka wprawdzie ma swoje prawa, ale prawa też mają jej odbiorcy: chociażby do tego, by szanowano ich przekonania religijne. Dla nich imię „Baranek Boży” ma duże znaczenie i użycie go do określenia gadżetów z sex shopu jest obraźliwe. A sztuka, zwłaszcza ta w przestrzeni publicznej, nie może bulwersować, obrażać, poniżać, ośmieszać… Rada programowa konkursu „A19” wzięła pod uwagę krytyczne głosy i zdecydowała, że mural zostanie usunięty ze stacji metra przed świętami wielkanocnymi.

Artykuły z poszczególnych działów serwisu KULTURA:

  • Film
  • Literatura
  • Muzyka
  • Malarstwo
  • Architektura
  • Zjawiska
  • Sylwetki
  • Teka Jujki
  • «« | « | 1 | » | »»

    aktualna ocena |   |
    głosujących |   |
    Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

    • Krzysztof
      07.02.2010 09:29
      Członkowie jury ujawnili swój poziom. Nie tylko nie zapobiegli, ale przyczynili się do promowania zgorszenia. Tytuły profesorskie ich tutaj nie obronią.
      Mt 18.7 - "Biada światu z powodu zgorszeń.
      Zgorszenia wprawdzie muszą przyjść. ale biada człowiekowi przez którego przychodzi zgorszenie."
    • Jerzyk
      07.02.2010 12:34
      Chciałbym poznać nazwiska szacownych jurorów.
      Myślę że także ludzie oglądający owe dzieło, chętnie poznaliby nazwiska jurorów. Niech ludzie wiedzą komu zawdzięczają oglądanie takich "pseudo dzieł".
      Rozumiem że autorka może mieć pewne odchyłki od normalnego postrzegania rzeczywistości, ale żeby aż tylu ludzi nie zauważyło niczego, to już jest nie normalne.
      Może kiedy ich nazwiska staną się publicznie wiadome, zastanowią się w przyszłości nad swoim wyborem.
      Promowanie zboczeń powinno być karalne.
    • Asia
      27.01.2015 16:13
      Po pierwsze, autor artykułu chyba dobrze nie przyjrzał się pracy Pani Curyło pt. Kuszony św. Antonii na delfinach - bo na tym obrazie widoczny jest ów święty, ale w otoczeniu ŻEŃSKICH narządów płciowych, a nie męskich. Jeśli już wychodzimy z zamiarem skrytykowania kogoś, to chociaż dobrze zapoznajmy się z tematem pracy, bo w innym przypadku to dzieła Curyło powinny pełnić właśnie funkcję dydaktyczną dla takich osób jak autor artykułu, który nawet nie wie, przez kogo kuszony był św. Antonii w scenie biblijnej.
      Po drugie, gdzie obrazy tej artystki obrażają uczucia religijne? Curyło łączy elementy kultury wysokiej, z kulturą niską, sacrum z profanum, ale nie obrażając przy tym nikogo. Odwołajmy się chociażby do tradycji ikonograficznej i religijnych przedstawień św. Antoniego. Ten święty zawsze przedstawiany był w otoczeniu ohydnych istot i rzeczy, olbrzymich owoców (m.in. truskawek, które są symbolem seksualności), różnych stworów i hybryd ludzko-zwierzęcych - co tożsame było z pierwiastkiem żeńskim! Curyło przedstawiła ten pierwiastek po prostu pod postacią żeńskich narządów (wagin) nie obrażając przy tym nikogo. No chyba, że aż tak bardzo boimy się nagości i nie znamy swojego własnego ciała, że słowo wagina jest tematem tabu!
      Po trzecie: Tak samo jest z Barankami Bożymi. Sam tytuł, który i może od razu budzi skojarzenia z religią chrześcijańską i Jezusem Chrystusem nie został użyty dlatego, żeby obrazić religię, tylko pokazać pewną obłudę, fałsz wśród niektórych ludzi, którzy uznają się za "przyzwoitych" katolików, a i tak łamią boże przykazania, albo księży, którzy mimo, iż żyją w celibacie i tak nie zawsze się tego trzymają.
      Sama artystka w jednym z wywiadów podkreśliła, że sama jest wychowanką szkoły katolickiej i osobą wierzącą, co mówi samo za się, że NIE wyśmiewa religii tylko obłudne społeczeństwo.

      Na koniec skomentuje to tak: Polacy zawsze szukają "dziury w całym", zawsze coś nie będzie im odpowiadało. Może coś być dla nich bluźniercze, wyśmiewcze, czy zbyt odważne, ale proponuje przed wysuwaniem takich (mocnych) oskarżeń trochę poczytać, zapoznać się naprawdę DOKŁADNIE z tematem i dopiero potem osądzać.

      Pozdrawiam.
    Dodaj komentarz
    Gość
      Nick (wymagany lub )

      Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.