Opowieść o rzetelnym dziennikarstwie

W ostatnich latach Steven Spielberg realizuje filmy odnoszące się do wydarzeń historycznych. Jednak zarówno w „Lincolnie”, jak i w „Moście szpiegów” były elementy, które czyniły opowieści z przeszłości aktualnymi. Nie inaczej jest w przypadku „Czwartej władzy”.

Film opowiada o ważnym momencie w historii amerykańskiej prasy. Wyciekają ważne dokumenty dotyczące wojny w Wietnamie. Administracja prezydenta Richarda Nixona próbuje zatrzymać ich publikacje. Ale wolność prasy wcale nie jest jedynym tematem tego filmu.

Głównymi bohaterami są ówczesny redaktor naczelny oraz właścicielka „Washington Post”. Gazeta ma stać się firmą notowaną na giełdzie. Kobieta staje więc przed dylematem jak publikacja wpłynie na ceny akcji. Wierzy ona, że „jakość ma wpływ na rentowność”. Chce zatrudniać najlepszych reporterów (tym broni konieczności wejścia na giełdę, nawet za cenę ewentualnej utraty części kontroli nad gazetą – ma to zapewnić środki na ten właśnie cel), by osiągać coraz wyższą jakość.

Sytuacja jest jednak skomplikowana również na gruncie towarzyskim. Kobieta przyjaźni się z Robertem McNamarą – ówczesnym sekretarzem stanu – którego materiały zdobyte przez dziennikarzy bardzo obciążają. Nie tylko jako polityka, ale również jako przyjaciela rodziny.

Film pokazuje jednak w szerszym kontekście temat znajomości dziennikarzy z politykami. Bob Bradlee przyjaźnił się z Johnem Fitzgeraldem Kennedym. Sam wie, że miało to wpływ na to, jak zamordowanego w Dallas prezydenta opisywał. Takie bliskie relacje odbijają się na rzetelności i jakości dziennikarstwa.

Parę głównych bohaterów gra wielka dwójka amerykańskiego kina. Tom Hanks – stały współpracownik Spielberga – jest znakomity jako ambitny człowiek czynu. Dziennikarz z krwi i kości. Jego wielkim celem jest wyprowadzić małą gazetę o zasięgu lokalnym na rynek krajowy.

To jednak Meryl Streep jest gwiazdą tego filmu. Gra rolę odmienną od tych, do których przyzwyczaiła widzów w ostatnich latach. Znamy doskonale jej gestykulacje i głos. Tu jednak częściej gra wyrazem twarzy, spojrzeniem. Jej bohaterka to ciągle nowicjuszka w męskim świecie. Brak jej pewności siebie. Zdaje sobie z tego sprawę, ale wie że musi dorosnąć do ważnych decyzji. Wszyscy chcą ją pouczać, ale ona nie zamierza na to pozwalać.

Hanks i Streep potwierdzają swoją wielką aktorską klasę.

Całość trzyma w napięciu, choć finał sprawy właściwie znamy. Jest tu może parę scen zbędnych, zbyt upraszczających całość, ale ostatecznie chodzi o przybliżenie ważnych problemów szerokiej publiczności.

W jednej z ostatnich scen filmu przytoczone zostają słowa sędziego Sądu Najwyższego dotyczące możliwości zablokowania przez władzę publikacji kompromitujących ją materiałów. To zdanie stanowi o uniwersalności filmu – dziennikarze powinni służyć rządzonym, a nie rządzącym.

Spielberg zrealizował pean na cześć dziennikarstwa rzetelnego i bezstronnego. W dobie internetu, gdzie pisaniem może zajmować się każdy, a napisać można wszystko – są to najważniejsze wartości dla tego zawodu.

«« | « | 1 | » | »»
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Więcej nowości