O co tyle huku?

O Śląsk, o bieg historii Europy. Bitwa pod Małujowicami, która rozegrała się 10 kwietnia 1741 r., miała ogromne znaczenie, nie tylko dla dwóch armii.

Pogoda była wtedy mroźna, okolica zasypana śniegiem – co miało swoje znaczenie dla przebiegu walk. Naprzeciw siebie stanęły wojska pruskie, dowodzone przez króla Fryderyka II i feldmarszałka Kurta Christopha von Schwerina, oraz austriackie – pod dowództwem feldmarszałka Wilhelma Reinharda von Neipperga. Na Śląsk, należący dotąd do Habsburgów, Prusacy wtargnęli zimą 1740/41. Bitwa pod Małujowicami była wynikiem próby odzyskania tych ziem przez Austriaków. Początkowo mieli oni przewagę. Kiedy jednak K. Ch. von Schwerin skłonił niedoświadczonego w wojennej sztuce króla Fryderyka, by ten uszedł z pola walki i chronił swe życie, a sam przejął dowodzenie, szala zwycięstwa przechyliła się na stronę Prus.

Inscenizacja Bitwy pod Małujowicami, która odbyła się 8 kwietnia obok sanktuarium św. Jakuba Apostoła, obfitowała w gromkie wybuchy. Widzowie mogli zobaczyć musztrę i prześledzić fragment walki, m.in. z przejęciem austriackiego działa przez Prusaków, usłyszeć o wojennych zwyczajach tamtych czasów i czynnikach, jakie zadecydowały o zwycięstwie sprzed wieków. Dowiedzieli się na przykład, że Prusacy dwukrotnie szybciej strzelali (Austriacy do wykonania strzału potrzebowali sześciu kolejnych komend, Prusacy trzech), usłyszeli o cuceniu rannych śliwowicą, dbałości o mundury – niezbyt praktyczne, oraz o pułapce, jaką zgotował walczącym pod Małujowicami śnieg. Nie dostrzegli, że pod nim kryją się bagna. Kawaleria utknęła w grzęzawisku.

W inscenizacji brały udział trzy grupy rekonstrukcyjne. Austriaków reprezentowali Czesi z miejscowości Zlaté Hory (59. Infanterie-Regiment Leopold Joseph Maria von Daun), Prusaków grupa rekonstrukcyjna z Nysy (32. Regiment Muszkieterów Pruskich von Treskow) oraz Kozielskie Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznej.

– Odtwarzamy wojska pruskie, ale mamy też sekcję odtwarzającą Legię Polsko-Włoską. Jesteśmy obecni w kilku epokach. Najdłuższa z nich to epoka wojen śląskich i wojny siedmioletniej; najpopularniejsze są z kolei wojny napoleońskie. Z naszego regimentu wywodzi się ten, który bronił Koźla w 1807 r. – mówi Piotr Paisdzior z Kozielskiego Stowarzyszenia Rekonstrukcji Historycznej. Przystrojony w perukę, wyjaśnia, że dowódcy stając do walki musieli elegancko wyglądać (choć potem, w czasie potyczek, różnie już bywało). Mundury miały może niepraktyczny krój, ale za to wykonane były z naturalnych materiałów – lnu, wełny.

– Grupa z Czech to nasi „zaprzyjaźnieni wrogowie” – mówi z uśmiechem Joanna Janicka-Starszak z Nysy. – My jesteśmy XVIII-wiecznym wojskiem pruskim z czasów wojen śląskich i wojny 7-letniej. Nasi członkowie starają się dość regularnie musztrować, by na bitwie dobrze ich działanie wyglądały. Sporo troski wymagają stroje – które łatwo niszczą się, trzeba o nie dbać. Są kosztowne.

Pani Joanna na początku była żołnierzem francuskim z okresu wojen napoleońskich. – Zmieniłam epoki i od 2009 r. jestem oficerem tej jednostki – wyjaśnia. – Nasze zwycięstwo pod Małujowicami? Cóż, mieliśmy lepiej wyszkolone wojsko, pomogła nam między innymi pogoda. Bez tej wygranej inaczej mogłaby się potoczyć historia świata. Od zwycięstwa pod Małujowicami zaczęła rosnąć potęga Prus. Gdyby tak się nie stało, kto wie, czy wybuchłyby I, II wojna światowa…

Inscenizacja odbyła się w ramach Spotkania z Historią, na które zaprosiły chętnych parafia św. Jakuba Apostoła w Małujowicach oraz Gminna Biblioteka Publiczna w Skarbimierzu.

Poprzedziła je Msza św. pod przewodnictwem o bp. Jacka Kicińskiego. Zobacz TUTAJ

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Komentowanie dostępne jest tylko dla .