Płyty w rezerwacie

Słuchasz płyt? Jesteś ginącym gatunkiem. Serwisy streamingowe generują w USA już 75 proc. przychodów ze sprzedaży muzyki. Ten trend coraz silniej widać też w Polsce.

Dane z opublikowanego niedawno raportu The Recording Industry Association of America nie pozostawiają wątpliwości: płyty kompaktowe odchodzą do lamusa. Ich sprzedaż spada w zastraszającym tempie. W porównaniu z zeszłym rokiem zmalała aż o 47 proc. Co jest przyczyną takiego stanu rzeczy? Rosnąca popularność serwisów streamingowych.

Muzyka bez nośnika

Młodszym czytelnikom nie trzeba tłumaczyć, czym są serwisy streamingowe. Dla tej grupy odbiorców muzyki korzystanie z usług takich jak Spotify, Tidal, Deezer czy Apple Music to codzienność. Muzyki słuchają oni bowiem przede wszystkim w słuchawkach swoich smartfonów, a płyta CD jest dla nich przedmiotem tak archaicznym jak dla dzisiejszych 50-latków patefon. Zanika też myślenie o płycie jako o całości. W naszym rozpędzonym świecie słucha się raczej pojedynczych utworów, przeskakując od wykonawcy do wykonawcy. Dla nieco starszych melomanów takie podejście jest trudne do wyobrażenia. Dla nich słuchanie płyty wiązało się zawsze z pewnym rytuałem – od wyprawy do sklepu, przez zdjęcie drżącą ręką folii, aż po uroczysty gest włożenia krążka do odtwarzacza i włączenia przycisku „play”. Dziś, kiedy wszystko jest na kliknięcie, ta otoczka przestaje mieć znaczenie.

Istotą internetowych serwisów streamingowych (strumieniowych) jest brak konieczności pobierania całych plików audio czy wideo. Dane pobierane są kawałek po kawałku i natychmiast można je odtwarzać, nie są natomiast zapisywane na dysku naszego urządzenia. Aby do nich wrócić za jakiś czas, musimy znów połączyć się z serwerem, na którym są umieszczone. W przypadku smartfonów czy tabletów dzieje się to najczęściej za pośrednictwem odpowiedniej aplikacji. Przestajemy myśleć o utworach muzycznych jako o czymś, co można kupić, posiadać czy kolekcjonować. W przypadku płyt czy kaset przechowywaliśmy w domu konkretny przedmiot. Ściągając MP3, mieliśmy plik na dysku. Teraz kupujemy dostęp do muzyki, którą przechowuje ktoś inny. Zresztą nie zawsze kupujemy. Wiele serwisów udostępnia utwory za darmo – najczęściej wiąże się to jednak z koniecznością słuchania reklam. Ci, którzy chcą mieć pełny wybór i komfort odbioru muzyki, muszą wykupić opcję premium.

Zarobić na streamingu

Co to zjawisko oznacza dla artystów? Że chcąc skutecznie funkcjonować na rynku muzycznym, powinni być w tych serwisach obecni. Najlepiej w wielu naraz. Wbrew pozorom nie powinno to wpływać negatywnie na zainteresowanie płytami. Przy obecnej, szczątkowej sprzedaży jest to raczej czynnik napędzający, bo płyty kupuje tylko grupa słuchaczy silnie utożsamiająca się z danym artystą. Kilkanaście lat temu, aby zdobyć w Polsce złotą płytę, należało sprzedać 100 tys. egzemplarzy. Dziś wystarczy 15 tys. z repertuarem krajowym i 10 tys. z zagranicznym. Wyróżnienia przyznaje się również na podstawie sprzedaży cyfrowej i streamingu.

No dobrze, ale czy da się zarabiać na streamingu? Tak. Artyści są najczęściej rozliczani na podstawie liczby odsłuchań, choć często podnoszone są głosy, że są to stawki bardzo niskie. Najwięcej zarzutów dotyczy serwisu YouTube, w którym nieraz nieoficjalnie publikowane są przez przypadkowych użytkowników całe albumy. Ale rozmaite regulacje chroniące artystów próbują nadążyć za tym dynamicznie rozwijającym się rynkiem. Niedawno np. ZAiKS zawarł umowę z YouTube’em, dzięki której autorzy muzyki i tekstu mają udział w podziale zysków z reklamy. YouTube to szczególny przypadek, bo choć jest serwisem wideo, dla wielu odbiorców pozostaje najważniejszym źródłem poszukiwania muzyki. Popularność YouTube’a trochę spowalnia, więc w niektórych krajach, także w Polsce, typowo muzyczne serwisy, jak np. Spotify, stopniowo torują sobie drogę do uszu i serc słuchaczy. Zwłaszcza powiązanie tych serwisów z mediami społecznościowymi ułatwia dzielenie się muzyką.

Powrót winyla

Czy zatem płyta CD całkowicie zniknie z rynku muzycznego? Zapewne nie stanie się to bardzo szybko, choć jej znaczenie raczej nadal będzie maleć. Już dziś można zaobserwować zjawisko kupowania płyt jako pewnego rodzaju gratyfikacji dla artysty, którego na co dzień słucha się w internecie. Dzieje się tak zwłaszcza w świecie muzyki hip-hopowej. Wydaje się więc, że płyta kompaktowa może przetrwać jako przedmiot kolekcjonerski, tak jak przez lata funkcjonowały płyty winylowe. Dziś winyle przeżywają renesans. W USA ich sprzedaż zwiększyła się w ciągu roku o 13 proc., w Polsce – aż o blisko 63 proc.! Tanie winyle można znaleźć niemal wszędzie, a w sklepach bardziej specjalizujących się w sprzedaży muzyki półki z analogowymi płytami bywają nawet bogatsze w tytuły niż te z kompaktami.

Oczywiście za powrotem winyli przemawia nie tylko czynnik kolekcjonerski czy pewien rodzaj pozytywnego snobizmu, ale także jakość, doceniana do niedawna przez wąską grupę audiofilów. Bo dobrze wytłoczona i odtworzona na odpowiednim gramofonie płyta winylowa posiada większą dynamikę i głębię dźwięku, lepiej też odtwarza niskie tony niż kompakt. Jest to jednak nośnik bardzo delikatny, który można łatwo uszkodzić i który dość szybko ulega zużyciu. Pod tym względem płyta CD miała z pewnością przewagę nad analogiem, choć wytrawni melomani od początku twierdzili, że jej wycyzelowany, pozbawiony szumów dźwięk jest mniej przyjemny dla ludzkiego ucha od brzmienia winyla. Mimo to większość słuchaczy stawia jednak bardziej na mobilność, kompaktowość (czy wręcz fizyczną nieobecność) nośników niż na jakość, stąd po modzie na kompakty przyszedł czas na pliki MP3, w których kompresja dźwięku była nieznośna dla bardziej wytrawnego ucha. W niektórych serwisach streamingowych mamy natomiast możliwość wyboru – wykupienie droższej opcji pozwala na słuchanie muzyki w jakości Hi-Fi, czyli takiej jak na płytach kompaktowych. Możemy więc dziś przebierać w narzędziach przekazywania muzyki, nie tylko w tych najbardziej popularnych jak streaming, ale i w tych niszowych, jak np. kaseta magnetofonowa, wracająca ostatnio do łask w USA. Najważniejsze, że muzyka nie zniknie. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.