Otworzyć się na miłość Boga

Opowiada Michał Kondrat, reżyser filmu „Miłość i miłosierdzie”.

EDWARD KABIESZ: Podobno tego filmu nie miał Pan w planie. Jak więc doszło do realizacji „Miłości i miłosierdzia”?

MICHAŁ KONDRAT: To prawda. Przymierzałem się do realizacji filmu fabularnego z amerykańskim producentem. Podpisałem nawet list intencyjny. To miał być film tylko o s. Faustynie, z udziałem amerykańskich aktorów i po angielsku. Amerykańscy scenarzyści rozpoczęli prace, powstał nawet treatment scenariusza. Poproszono mnie o przygotowanie charakteryzacji niektórych postaci oraz zbadanie kilku wątków, ponieważ literatura dostępna w Polsce i USA jest niewystarczająca. By stworzyć dobry scenariusz, trzeba było zbadać życiorysy niektórych postaci i dowiedzieć się więcej o okolicznościach, w jakich funkcjonowały. W Białymstoku i Wilnie przeszukiwaliśmy różne archiwa. Natknęliśmy się na nieznane dotąd historie osób, które miały duży wpływ na rozwój kultu Bożego Miłosierdzia. Dotarliśmy też do nieznanych listów ks. Sopoćki.

Jakie to listy?

Naszym najcenniejszym odkryciem był poszukiwany od lat, m.in. przez postulatora procesu beatyfikacyjnego ks. Sopoćki, list skierowany do papieża zaraz po wybuchu II wojny światowej. Udało się go odnaleźć na Uniwersytecie Wileńskim. Poprosiliśmy o jakieś rzeczy związane z księdzem i okazało się, że w książce należącej niegdyś do ks. Michała znajdował się jego traktat o miłosierdziu. Kiedy go przeglądano, wypadł z niego właśnie ten list. Ciekawe, że wertowano wcześniej tę książkę i nie znaleziono listu. Interesująca jest także historia rekonstrukcji obrazu Pana Jezusa malowanego według wskazówek s. Faustyny. Podjęliśmy wtedy decyzję, że ważniejsza jest realizacja dokumentu fabularyzowanego, tłumaczącego całą misję s. Faustyny oraz to, w jaki sposób kult się rozprzestrzeniał i dlaczego rozwija się na wszystkich kontynentach. Wówczas planowana przez nas produkcja o s. Faustynie będzie bardziej zrozumiała. Wkrótce wznawiamy prace nad filmem fabularnym o świętej.

W „Miłości i miłosierdziu” słyszymy, że św. Faustyna została wybrana spośród wszystkich ludzi na świecie jako ta, która ma nas przygotować na powtórne przyjście Pana Jezusa. Czy nie było innych świętych, którzy nas na to przygotowywali?

Owszem, ale wypowiedź ta jest poparta słowami Pana Jezusa skierowanymi do Faustyny.

Co, Pana zdaniem, jest w tym filmie najważniejsze?

To, co najistotniejsze, zostało zawarte w tytule. Miłość i miłosierdzie – te słowa w „Dzienniczku” s. Faustyny występują niemal 1800 razy. To podkreśla ich wagę. Faustyna pisze, że „Bóg jest Miłością i Miłosierdziem”. Chodzi o to, byśmy otwierali się na miłość Boga i dzielili się tą miłością. Myślę, że dla każdego widza będą istotne różne rzeczy. Tłumaczymy tu misję i skutki objawień s. Faustyny aż do współczesności. Ukazujemy też potęgę Bożego miłosierdzia.

W filmie znalazł się również ciekawy wątek dotyczący badań nad podobieństwem między twarzą Jezusa z obrazu Eugeniusza Kazimirowskiego a tym z Całunu Turyńskiego i Chusty z Oviedo.

Owszem. Uczestniczyliśmy w badaniach naukowych przeprowadzonych przez prof. Zbigniewa Treppę z Uniwersytetu Gdańskiego, który zajmuje się badaniem obrazów. Porównał on trzy obiekty, zaznaczając na nich 8 głównych punktów charakteryzujących twarz człowieka. Dzięki wykorzystaniu przyrządów, jakimi dysponuje współczesna nauka, udało się dostosować proporcje tych obiektów. Następnie nałożono na siebie wszystkie trzy i okazało się, że zaznaczone punkty pokrywają się z dokładnością co do milimetra. Z naukowego punktu widzenia nie możemy więc mówić o jakiejkolwiek przypadkowości.

O czym to świadczy?

O tym, że s. Faustyna musiała widzieć Pana Jezusa. Dodatkowym dowodem jest to, że podczas rekonstrukcji obrazu Jezusa Miłosiernego autorstwa Kazimirowskiego konserwatorka wykryła, iż twarz Jezusa była poprawiana na polecenie s. Faustyny blisko 20 razy. Szerokość szczęki, ust, wszystkie te odległości Faustyna kazała malarzowi wielokrotnie zmieniać, tak by uzyskać dokładny obraz tego, co widziała.

W scenach fabularyzowanych zagrali popularni polscy aktorzy. W związku z postacią Kazimirowskiego, w którą wcielił się Janusz Chabior, pojawia się w filmie wątek Judasza.

Kazimirowski popełnił samobójstwo, m.in. z powodu wkroczenia Armii Czerwonej do Białegostoku. Oficjalnie mówiono, że przyczyną jego śmierci było zapalenie płuc. Malarz kiedyś jako strzelec walczył z bolszewikami. Nie mógł pogodzić się z tym, że teraz znowu zajmują Polskę. Był to czyn desperacki. Kazimirowski nie był osobą religijną, natomiast niezwykłe jest, że dwa ostatnie namalowane przed śmiercią obrazy to autoportrety, w których przedstawia siebie jako Judasza.

Czy odbyły się zdjęcia próbne do roli s. Faustyny?

Oczywiście. Zależało mi na tym, by aktorka, która zagra s. Faustynę, jak najbardziej odpowiadała opisom tej postaci. W castingu wzięło udział około 30 aktorek. Kamila Kamińska była najlepsza. Ucieszyłem się, kiedy się dowiedziałem, że jest osobą religijną. Przygotowując się do tej roli, kilkakrotnie odwiedzała siostry Matki Bożej Miłosierdzia, a także Zgromadzenie Sióstr Jezusa Miłosiernego, założone przez ks. Sopoćkę. Czytała „Dzienniczek”, wielokrotnie do niego wracała i bardzo mocno to na nią wpłynęło. Teraz regularnie jeździ na dni skupienia do sióstr.

„Miłość i miłosierdzie”, podobnie jak „Dwie korony”, to dokument fabularyzowany. Czym był podyktowany wybór tej formy?

Zależało mi na tym, by w warstwie fabularnej widz mógł właściwie zobaczyć te postaci. Mając dokumentację i zapiski określonych bohaterów, dobieraliśmy aktorów, którzy najbardziej odpowiadali im w rzeczywistości. To ułatwia widzom odbiór filmu. Natomiast niezwykle cenne rzeczy, jak badania naukowe oryginalnych dokumentów, przedstawiliśmy w formie czystego dokumentu, bo w postaci sfabularyzowanej nie miałyby tej mocy, nie byłyby tak wiarygodne.

Święta Faustyna i jej przesłanie są znane na całym świecie. Czy jest szansa, że film będzie wyświetlany również za granicą?

W kwietniu i maju będzie dystrybuowany w 9 krajach Europy. Od września w Stanach Zjednoczonych, całej Ameryce Południowej, Kanadzie, na Filipinach i w Korei Południowej. Wiemy na pewno, że trafi do kin w 36 krajach. Będzie tam pokazywana wersja angielska, bo film nagraliśmy w dwóch językach. Aktorzy grali po angielsku i po polsku. Zostanie również zdubbingowany w językach hiszpańskim, portugalskim i francuskim. •

Otworzyć się na miłość Boga

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg