Śmietnik, stół, lodówka

247 kilogramów – tyle żywności marnuje rocznie statystyczny Polak.

Pod tym względem zajmujemy piąte miejsce w Unii Europejskiej, gdzie średnia wynosi 173 kg. Dlaczego tak lekko przychodzi nam wyrzucać niezepsutą żywność do śmietników? Zbyt dobrze się nam powodzi, czy jesteśmy aż tak aroganccy wobec przyrody i pracy innych ludzi?

Marta Sapała w książce „Na marne” zaczyna badać problem od studiowania zawartości śmietników – zarówno tych wielkich pod sklepami wielkoformatowymi, jak i tych naszych, stojących pod zlewem. Zepsuło się. Skisło. Zeschło. Zzieleniało. Spleśniało. Samo się zepsuło. Język, którym posługujemy się, opisując marnowanie żywności, zdradza nasze niefrasobliwe podejście do pożywienia.

Nie cierpimy głodu, stać nas na zakup wciąż nowej i świeżej żywności. Jemy oczami, łakomimy się na kolory, łapiemy promocje, a wszystko to pragniemy zamknąć w folii. Kupujemy więcej niż potrzeba, wyrzucamy bez żalu. Zapewne staliśmy się po części ofiarami zagrywek psychologicznych stosowanych przez markety, gdzie jesteśmy kuszeni przez odpowiedni kolor oraz idealny kształt warzyw i gdzie owoce niemal się wysypują z przyciasnych koszy i same pchają do rąk. Sami napędzamy ten szaleńczy kołowrotek: gdy zbyt dużo kupujemy, nie zdążymy skonsumować, więc wyrzucamy. Ale to tylko jedna strona medalu. Bo druga to nasze traktowanie żywności. Wyrzucanie nie jest dla nas problemem, bo wyrzucić to w istocie pozbyć się problemu z oczu.

Sapała bada, co robimy z żywnością, ale także… co żywność robi z nami. Dlaczego smakują nam takie chleby, a nie inne, co to znaczy dzisiaj świeżość oraz jak interpretować: „spożyć najlepiej do”. Ale autorka pisze także o ludziach, którzy wyciągają żywność ze śmietników, raz jeszcze ją myją, selekcjonują i spożywają. Znaczną część produktów, których termin ważności zbliża się do końca, hurtownie lub duże sklepy przeznaczają dla różnego rodzaju stołówek dla bezdomnych. Spotkanie przy stole zmienia – zarówno tych, którzy posiłku potrzebują, jak i tych, którzy go ugotowali.

Żywność „zmarnowana” to w jakiś sposób pytanie o nasze człowieczeństwo. Jeśli uda się „uratować” nasze jedzenie, to uda się ocalić nasze wzajemne relacje. Od książki Marty Sapały inaczej patrzymy na siebie – ja i mój śmietnik.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg