Święta codzienność

U Wojciecha Kassa wszystko okazuje się poezją: światło na ramionach kelnerki, melodia grająca w tle posiłku, dzwonienie naczyń.

Wiersze z najnowszego tomu Wojciecha Kassa „Objawy” utrzymane są w bardzo różnorodnej poetyce. Jedne wydają się pisane w ekstazie, inne znów przypominają traktat filozoficzny w miniaturze. Najciekawsze jednak okazują się te utwory, w których do głosu dochodzi czułość; gdzie pojawiają się bliscy: żona, rodzice, krewni zapamiętani z dzieciństwa. W erotyku poświęconym żonie zachwyca świeżość metafor, układających się w przedziwną litanię („zajezdnio mojej dali, nastawnio/ moich skrajni, sklepienie mojego/ żywego grobu”). Również opis domu lat dziecinnych porywa pięknem dodawanych do siebie porównań („Weranda na piętrze domu jak lampion,/ szkatuła w pozłacane szybki, tabernakulum,/ świetlisty domek dla ptaszków, błyszczący wagonik/ górskiej kolejki”). W ten sposób dokonuje się sakralizacja codzienności – zarówno tej współczesnej, jak i tej zachowanej we wspomnieniu.

Kass dostrzega metafizykę także w sytuacjach pozornie niepoetyckich, na przykład: „Jedno ze śniadań/ w hotelu nad morzem/ poza sezonem, pośpiechem,/ towarzyskim stadem”. Tu wszystko okazuje się poezją: światło na ramionach kelnerki, melodia grająca w tle posiłku, dzwonienie naczyń. Tytułowe „objawy” tracą więc swoje „chorobowe” konotacje, a stają się małymi, pozbawionymi patosu objawieniami. „(...) ze spodkiem/ rozmawia filiżanka/ z wnętrzem filiżanki/ łyżeczka; razem są/ jak odwrócony dzwonek./ Na co taki dzwoni?” – pyta poeta, czyli ten, który dostrzega, że wszystko jest na coś, po coś.

Szymon Babuchowski

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg