Grona gniewu

„Nędznicy” Ladja Ly burzą nadzieję na multikulturową harmonię we Francji.

Ten najgłośniejszy i zarazem najbardziej kasowy francuski film w ubiegłym roku miał pecha, bo nie doczekał się w Polsce premiery kinowej. Teraz można go obejrzeć na wielu naszych portalach VOD.

Film Ladja Ly wydaje się w sposób wiarygodny przedstawiać życie paryskiej dzielnicy zamieszkanej przez imigrantów. W filmie właściwie nie pojawia się żaden biały Francuz, wyjątkami są policjanci. Sytuacja w tej i innych dzielnicach, gdzie przytłaczającą większość stanowią przybysze z Afryki, była przedmiotem analizy socjologów, a film częściowo potwierdza ich wnioski. Bieda, brak integracji, powiększający się, chociaż z ograniczeniami, wpływ islamu i panoszące się gangi. Tu właściwie nie widać państwa, którego jedynymi reprezentantami są policjanci. To wszystko reżyser wychwycił doskonale, bo sam pochodzi z Montfermeil. Jest synem imigrantów z Mali. Od dzieciństwa interesował się filmem, już jako kilkunastolatek zaczął kręcić amatorskie filmy krótkometrażowe. Ze szczególnym zapałem dokumentował brutalne działania policji w Montfermeil. Mieszkańcy gminy informowali go, gdy tylko na tym terenie pojawiła się policja. W 2005 roku rejestrował m.in. wielodniowe zamieszki, jakie wybuchły po śmierci dwóch nastolatków. Zostali oni porażeni prądem, kiedy uciekając przed kontrolą policyjną, ukryli się w stacji transformatorowej na terenie podparyskiej gminy Clichy-sous-Bois. „Nędznicy”, filmowy debiut Ly nagrodzony w Cannes, był francuskim kandydatem do Oscara.

Trzech intruzów

Film rozpoczyna dynamiczna sekwencja w Paryżu, kiedy to w krótkich ujęciach obserwujemy grupy nastolatków oraz dorosłych wypełniających bary, kafejki i ulice miasta podczas świętowania zwycięstwa francuskiej drużyny piłkarskiej. Pod Łukiem Triumfalnym również zebrały się tłumy, w tym imigranci z przedmieść, którzy cieszą się szczególnie z postawy piłkarzy o afrykańskich korzeniach. W tej euforii wydają się zanikać rasowe i etniczne podziały dzielące społeczności. Żywiołowy prolog „Nędzników”, podobnie jak rozgrywające się później wydarzenia, to dowód zmysłu obserwacyjnego reżysera, który znakomicie wykorzystuje swoje doświadczenia dokumentalisty.

Bohaterami filmu są trzej policjanci, którzy przemierzają nieoznakowanym samochodem ulice Montfermeil. Mają strzec bezpieczeństwa dzielnicy, która tak naprawdę rządzi się własnymi prawami i gdzie policjanci jako przedstawiciele prawa są intruzami. Stéphane jest nowicjuszem, który przeniósł się do Paryża, by po rozwodzie z żoną być bliżej syna. Jest to jego pierwszy patrol w dzielnicy, której nie zna. Chris, dowódca jednostki, od dawna pełni służbę w Montfermeil i zna tu wszystkich. Jest zdecydowanym zwolennikiem stosowania ostrych środków wobec naruszających prawo. Natomiast czarnoskóry Gwada wychował się na imigranckim przedmieściu i doskonale zna stosunki panujące w takich miejscach. Patrol początkowo przebiega spokojnie, ale drobny, tragikomiczny incydent prowadzi do nieoczekiwanych konsekwencji. Okazuje się, że ktoś skradł małe lwiątko z obozującego w pobliżu cyrku należącego do Cyganów. Właściciele domagają się od mężczyzny pełniącego tu funkcję samozwańczego mera zwrotu lwiątka i ukarania winnych. Policjanci, by nie dopuścić do rozlewu krwi, obiecują Cyganom odnalezienie zwierzątka. Teraz wydarzenia przyspieszają aż do dramatycznego, chociaż enigmatycznego finału.

Struktury nieformalne

Film nie ma właściwej akcji. To raczej szereg epizodów, które pozwalają widzowi niejako od środka poznać życie społeczności dzielnicy, ale także motywy działań, jakimi kierują się policjanci, pełniąc tu służbę. Ci ostatni, nauczeni doświadczeniami z przeszłości, kiedy to każdy incydent prowadził do zamieszek, wydają się na straconej pozycji. Są zdani na siebie, wiedzą, że nie mogą podejmować działań siłowych, bo nawet usprawiedliwiona interwencja grozi oskarżeniem o rasizm i może wywołać zamieszki. Nikt im tu nie ufa, a w razie pościgu za sprawcą przestępstwa nie mogą spodziewać się pomocy ze strony mieszkańców. Wydaje się, że jedynym skutecznym sposobem ich działania jest pójście na kompromis z wpływowymi osobistościami gminy. Reżyser stara się zachować obiektywizm w prowadzeniu tego wątku.

Najciekawszy jest przedstawiony w „Nędznikach” obraz społeczności dzielnicy. W miarę rozwoju wydarzeń z początkowego chaosu i wydawałoby się niepowiązanych ze sobą wątków wyłania się spójna panorama miejsca, do którego imigranci wnieśli swój sposób życia, obyczaje, religię i tradycje. Nie poddają się obowiązującym w kraju normom w różnych dziedzinach życia, ale w pełni korzystają z przysługujących im praw i zdobyczy cywilizacji. W dzielnicy funkcje regulujące współżycie przejęły struktury nieformalne. Ich przedstawicielami są „mer”, który m.in. za opłatą przydziela handlarzom miejsca pod stragany i stara się rozstrzygać spory, a także muzułmańscy duchowni, którzy usiłują wychowywać dzieci i młodzież. Usiłują, bo – jak się okazuje w końcowej części filmu – ich wpływ nie zawsze przynosi pożądane owoce. Nawet Salah, nawrócony przestępca, który prowadzi niewielką restaurację i jest autorytetem dla mieszkańców dzielnicy, nie jest w stanie powstrzymać młodych ludzi przed bezrozumnymi aktami agresji.

Pesymistyczna diagnoza

Film nie sięga do źródeł przemocy, ale wiemy, że jej przyczyną jest poczucie dyskryminacji. Oskarżenia o rasizm i złe traktowanie jak mantra powtarzają się w medialnych przekazach czy produkcjach filmowych. Czy rzeczywiście jedynie w tym tkwią korzenie problemu? Czy tylko strona, która nieustannie bije się w piersi, ponosi odpowiedzialność za sytuację przedstawioną w filmie? Można zapytać, jak szanse, które niesie polityka afirmacyjna, wykorzystuje druga strona. Oczywiście dzisiaj, kiedy w wielu krajach trwają antyrasistowskie protesty inspirowane przez skrajną lewicę, potrzeba dużej odwagi, by taki film nakręcić.

Czy produkcja Ladja Ly poza tytułem ma coś wspólnego z „Nędznikami” Wiktora Hugo? Z pewnością tytuł nawiązuje do bohaterów powieści, ale tytułowymi bohaterami są współcześni mieszkańcy dzielnicy. Sama akcja nie ma nic wspólnego z książką, ale przywołuje miejsca, w których rozgrywają się jej niektóre epizody. Rozmawiają o tym policjanci, kiedy ruszają na patrol. W Montfermeil znajdowała się karczma Thénardierów, u których Fantyna pozostawiła Kozetę, kiedy wyjechała z Paryża w poszukiwaniu pracy. Tam też dziewczynka spędziła większość swojego dzieciństwa. Do Montfermeil przyjechał Jean Valjean, by uwolnić dziewczynkę z rąk przestępczego duetu. Film kończy cytat z powieści: „Zapamiętajcie to sobie: nie ma ani złych roślin, ani złych ludzi. Są tylko źli ogrodnicy”, z którym niekoniecznie trzeba się zgadzać.

Znakomite zdjęcia i narracyjna sprawność filmowego debiutanta zasługuje na pochwałę, ale trudno uznać film za odkrywczy. Po seansie nie mamy wątpliwości, że prowadzona od lat przez francuskie władze polityka integracji społecznej w tym kraju okazała się klapą. Nie oznacza to, że nikomu nie udało się wyjść poza mury imigracyjnego getta, ale jeżeli już tak się stało, to chyba zawdzięczają to własnej ambicji i przedsiębiorczości. Jak się okazuje, miliony euro pompowane przez długie lata w różne programy integracyjne nie tylko nie przynoszą efektów, ale pogłębiają podziały, czego dowodem są powtarzające się niepokoje i zamieszki na paryskich przedmieściach. Chociaż w jednym z wywiadów reżyser wyraził nadzieję, że jego film przyczyni się do dialogu między społecznościami, w filmie tego nie dostrzegamy. To raczej pesymistyczna diagnoza multikulturowej społeczności we Francji.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg