Nie było tam drzew oliwnych

Marzyła o zrobieniu filmu na temat Pasji Chrystusa. W 1906 roku swoje marzenie zrealizowała.

Chociaż Alice Guy-Blaché zrobiła więcej filmów niż bracia Lumière, Edison czy Méliès, jeszcze do niedawna niewiele osób, nawet z branży filmowej, o niej słyszało. Dlaczego jej nazwisko rzadko pojawiało się w opracowaniach na temat początków kinematografii? Dlaczego po pełnej sukcesów karierze nagle przestała realizować filmy?

W swoim pełnometrażowym dokumencie Pamela B. Green nie tylko przedstawia biografię pierwszej reżyserki w historii kina. Snuje także detektywistyczną niemal opowieść o tym, jak docierała do materiałów archiwalnych i ludzi w jakiś sposób powiązanych z tytułową bohaterką. Szkoda, że czasem ten drugi wątek przeważa nad zasadniczym tematem. Nie tylko zaburza konstrukcję filmu, ale niepotrzebnie wydłuża jego metraż. Natomiast docenić należy ilość i jakość materiałów archiwalnych, jakie znalazły się w filmie. Są one przeplatane rozmowami z ludźmi związanymi z kinem, chociaż niektóre wydają się dodane na siłę i nie wnoszą niczego do biografii Alice Guy-Blaché. Pamela B. Green próbuje osadzić swoją narrację w genderowym kontekście, chociaż bohaterka nie za bardzo do tego pasuje.

Film nie całkiem niemy

W latach 1896–1906 Alice Guy-Blaché była jedyną kobietą na świecie, która zawodowo zajmowała się reżyserią. Urodziła się w Paryżu w 1873 roku, ale jej rodzina pochodziła z Chile. Początkowo opiekowała się nią babcia, później matka zabrała ją do Chile, by wkrótce wraz z całą rodziną przenieść się znowu do Francji. Po ukończeniu nauki w szkołach klasztornych zaczęła pracę jako sekretarka w Towarzystwie Fotograficznym w Paryżu, gdzie jednym z szefów był Léon Gaumont, przyszły twórca sławnej, istniejącej do dzisiaj wytwórni filmowej. Film szczegółowo przedstawia etapy kariery bohaterki, zarówno we Francji, jak i w USA, dlatego zwracam uwagę tylko na dwa ważne wątki.

Wbrew powszechnemu przekonaniu w okresie filmu niemego powstawały już obrazy dźwiękowe, tyle że realizowane w zupełnie inny sposób niż dzisiaj. Wiele z nich było dziełem Alice Guy-Blaché, która na zlecenie Gaumonta reklamowała opatentowany przez niego w 1902 roku chronofon, aparat pozwalający na oglądanie filmów z dźwiękiem.

Chronofon miał przewagę nad wcześniejszym kinetofonem Edisona, gdyż pozwalał rzutować obraz na ekran, a zamiast woskowego cylindra nośnikiem dźwięku była bardziej odporna płyta szelakowa. O ile w kinetofonach oglądało się krótkie scenki przedstawiające jakąś akcję, którym muzyka tylko towarzyszyła, o tyle chronofon służył do projekcji filmów, w których występowali popularni śpiewacy i komicy, a także artyści operowi i teatralni. Guy-Blaché nagrała sporo takich występów. W autobiografii wspomina, że na nagranie swojego występu zgodził się nawet Caruso, ale kiedy kosztowne przygotowania zostały już zakończone, zmienił zdanie, bo uznał, że występ przed kamerą będzie degradacją jego sztuki.

Guy-Blaché wierzyła, że film może nie tylko pokazywać życie, ale przede wszystkim opowiadać historie. Potrafiła w kilka minut opowiedzieć historię, która wzbudzała mnóstwo emocji. W 1896 roku nakręciła „Wróżkę w kapuście”, będącą prawdopodobnie pierwszym w historii filmem zawierającym fabułę. Jako pierwsza wykorzystała też wiele technik filmowych, wśród nich zbliżenia, ręczne kolorowanie i zsynchronizowany dźwięk.

Kupiłam jego Biblię

Jednym z jej największych marzeń była realizacja filmu o życiu Chrystusa, o czym zresztą dowiadujemy się z dokumentu Pameli B. Green. Alice Guy-Blaché jako pierwsza wykorzystała ilustracje do książek jako inspirację. Wielu historyków autorstwo filmu przypisało Victorinowi Jassetowi, który tak naprawdę był jej asystentem. Więcej informacji na temat realizacji filmu znajdziemy w wydanych już po śmierci autorki „Wspomnieniach”. „Od dłuższego czasu marzyłam o zrobieniu filmu na temat Pasji Chrystusa. (…) W czasie Wystawy Światowej w 1900 roku Tissot wydał wspaniale ilustrowaną Biblię z rysunkami, jakie robił w Ziemi Świętej. Była to wspaniała dokumentacja dla zrobienia dekoracji, kostiumów, a nawet lokalnych obyczajów. Kupiłam jego Biblię, mam ją do tej pory. (…) Starannie wybraliśmy aktorów”.

W realizacji filmu w charakterze doradców wzięli udział dwaj jezuici, którzy powrócili z Palestyny. „Niektóre sceny wymagały wielu statystów, czasem należało zatrudnić ich około 300, co w owym czasie było liczbą znaczącą. Sceny plenerowe robiliśmy, chociaż nie było tam drzew oliwnych, w lesie Fontainebleau, w tej części filmowanego w pełnym świetle krajobrazu, gdzie promienie słoneczne przenikały przez gałęzie drzew” – pisała reżyserka. Nie kryła zadowolenia z efektów końcowych. „Wszystkie te sceny wyszły znakomicie. Był to jeden z pierwszych wielkich widowiskowych filmów – czytamy w jej wspomnieniach. – Niektórzy historycy piszący o początkach kinematografii twierdzą, że wówczas kręciliśmy tylko bardzo krótkie filmy. Ale »Pasja« realizowana w pierwszych miesiącach 1906 roku liczyła 600 m taśmy i składała się z 25 scen”.

W czasie pokazu „Życia Chrystusa” w Towarzystwie Fotograficznym w Paryżu widzowie oklaskują każdą scenę. Film ma ogromne powodzenie wśród widzów, reżyserka staje się rozpoznawalna. Dzisiaj tę imponującą pod każdym względem produkcję można bez problemów zobaczyć w internecie.

Jest pani katoliczką?

Po wyjeździe wraz z mężem do USA założyła własną wytwórnię Solax, a jej filmy odnosiły sukcesy komercyjne. W swoich pamiętnikach Guy opowiada o propozycji, jaką złożyło jej pewne stowarzyszenie religijne, Christian Science. „Kiedy odwiedziłam ich siedzibę, zaskoczyła mnie ich ogromna biblioteka. Członkowie towarzystwa zaprosili mnie do siebie, by przedyskutować scenariusz ich filmu propagandowego. W czasie spotkania wręczyli mi kilka broszur. Zaszokował mnie sposób, w jaki przedstawiano w nich chrześcijaństwo; jej kapłanów oskarżano o wszystkie grzechy Izraela. Powiedziałam, że »rozumiem, jak bardzo żyjecie swoją wiarą, ale czy rzeczywiście musicie mieszać z błotem wiarę innych?«. – Ich kapłanka szybko mi przerwała. – Jest pani katoliczką? W takim razie nie mamy o czym rozmawiać, nie może pani dla nas pracować”.

Kryzys ekonomiczny i I wojna światowa przerwały jej imponującą karierę. Jak wspomina córka Alice, Simone Blaché, matka po rozstaniu z mężem, który porzucił rodzinę dla pewnej aktorki, nie mogła znaleźć pracy. „Byłyśmy tak biedne, że matka musiała sprzedać swoje książki, obrazy, biżuterię i futra. Poświęciła się całkowicie swoim dzieciom, zostając kucharką, sprzątaczką i krawcową, starając się, by nie odczuwały niedostatku aż do czasu, kiedy mogły same się utrzymać”.

Dla ścisłości należy dodać, o czym nie informuje dokument, że zaginęła nie tylko większość filmów Alice Guy-Blaché. Nie była to jakaś dyskryminacja, bo z okresu kina niemego nie zachowało się około 75 proc. filmów. Należy to przypisać problemom z przechowywaniem łatwopalnych taśm filmowych, które paliły się nawet pod wodą; nie było też wówczas profesjonalnych instytucji zajmujących się ich archiwizowaniem. W ostatnim czasie wydano na płytach DVD dwie kompilacje 66 odnalezionych filmów reżyserki. Pierwsza zawiera obrazy nakręcone we Francji w studiu Gaumont, a druga – zrealizowane w studiu Solax w USA. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg