Orędzie nadziei Juliany z Norwich

Bohaterka filmu należy do najbardziej tajemniczych postaci zasłużonych dla Kościoła katolickiego.

I nie tylko, bo czci ją również Kościół anglikański. Jest tajemnicza z prostego powodu. Niewiele o niej wiemy, praktycznie nie znamy jej biografii. Nieliczne wzmianki o sobie zamieściła w dziele „Objawienia Bożej miłości”, w którym zapisała swoje wizje i przemyślenia. To właśnie dzięki tej księdze została uznana za jedną z największych mistyczek średniowiecza. Dzisiaj znamy dwie wersje jej dzieła – krótszą i dłuższą, odkrytą o wiele później.

Rozmowy pod celą

Dobrze się stało, że na Katoflix, czyli katolicki portal vod, trafił fabularyzowany dokument o Julianie. Mało kto u nas, z wyjątkiem specjalistów zajmujących się historią Kościoła, o niej, a tym bardziej o jej dziele słyszał. Sam tytuł filmu – „Wszystko będzie dobrze” jest znaczący. To cytat zaczerpnięty z dzieła Juliany, który często powtarza się w jej objawieniach, a także dobrze ilustruje jej antropologiczną i teologiczną wizję. Twórcy filmu stanęli przed trudnym zadaniem, bo jak przedstawić w sposób interesujący dla widza historię kobiety, która przez 30 lat przebywała w jednej celi. Wybierając formułę fabularyzowanego dokumentu, realizatorzy pragnęli z jednej strony pokazać, na tyle, na ile to możliwe, biografię bohaterki filmu, a z drugiej jej przesłanie nadziei.

Autorka filmu Sara Binelli w roli Juliany obsadziła Beatrice Fazi, aktorkę cieszącą się we Włoszech ogromną popularnością. To również nie był wybór przypadkowy. Fazi, przez wiele lat daleka od wiary, która, jak sama wspomina, Święty Sakrament uważała za kawałek chleba, u szczytu kariery przeszła ogromną przemianę duchową i wróciła do Kościoła. Binelli stara się widzowi przekazać duchowe przesłanie mistyczki za pomocą rozmów, jakie zamknięta w celi Juliana prowadzi z ludźmi szukającymi u niej duchowych, a także życiowych porad. Warstwę inscenizacyjną uzupełniają wywiady z autorkami opracowań dotyczących Juliany z Norwich i znaczenia jej dzieła. W filmie wypowiadają się: karmelitanka s. Elizabeth Ruth Obbard, która przez jakiś czas również żyła w rekluzie i poświęciła mistyczce wiele esejów, s. Pamela z Norwich mieszkająca w pobliżu kościoła św. Juliana, a także prof. Alessandra Bartolomei, wykładowczyni Uniwersytetu Gregoriańskiego w Rzymie. Zdjęcia do filmu realizowano w Norwich, w Rzymie i Viterbo.

Myślałam, że umieram

Juliana nie była zakonnicą. Z własnego wyboru zamieszkała w celi przy kościele pod wezwaniem św. Juliana w Norwich, które w tamtym czasie było drugim, po Londynie, najludniejszym miastem w Anglii. Ta forma powołania była dosyć popularna w średniowieczu, szczególnie wśród kobiet. Nazywano je anachoretkami lub rekluzami. Nie należąc do zakonu, mogły żyć w bliskiej relacji z Bogiem i ze światem, a niektóre z nich Kościół uznaje za największe przedstawicielki mistycyzmu. W tamtym czasie kobiet anachoretek było wiele. Skąd wzięła się popularność tego powołania? – Jedną z przyczyn było to, że wstąpienie do zakonu wiązało się z posiadaniem znacznego posagu. Do tego było mało klasztorów żeńskich. A życie anachoretki lub eremitki dawało pewną niezależność. Dzięki powołaniu anachoreckiemu Juliana mogła być nawet kierownikiem duchowym, co potwierdzają świadectwa. Dla miejscowych ludzi była jak siostra, ale miała też czas na modlitwę w samotności i pisanie – tłumaczy s. Elizabeth Ruth Obbard.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg