Niebiańska muzyka Henryka Góreckiego

Henryk Mikołaj Górecki był człowiekiem głębokiej, dziecięcej wprost wiary.

O tym, jak inspirująca jest muzyka Henryka Mikołaja Góreckiego, przekonałem się w czasie Festiwalu Górecki–Penderecki, zorganizowanego dwa lata temu przez katowicką NOSPR. W programie przewidziano m.in. występ jazzowego tria Oleś Brothers & Christopher Dell. Zadając sobie pytanie, jaki związek może mieć jazz z muzyką Góreckiego, poszedłem na ten koncert bez większego przekonania. Już po pierwszym utworze wiedziałem, że było warto. Kontrabasista Marcin Oleś i jego brat Bartłomiej, perkusista, oraz niemiecki wibrafonista Christopher Dell zagrali utwory ze swojej płyty „Górecki ahead”, proponując nowatorskie odczytanie jego muzyki. Korzystając z okazji, kupiłem płytę zespołu, na której znalazło się 11 utworów mistrza, poczynając od „Trzech utworów w dawnym stylu”, a kończąc na jednej z trzech „Kołysanek”. Można odnieść wrażenie, że zostały skomponowane dla jazzowego tria braci Olesiów.

Wiara stała się kulturą

Górecki był człowiekiem i artystą, który wiele wymagał od innych, ale też od siebie. Nie bawił się w dyplomację, mówił to, co myślał. Miał określone zdanie na temat współczesnej sztuki, w której to, co „dawniej było nazywane szambem, windowane jest na najwyższą półkę”. Uważał, że w prawdziwej twórczości drzemie jakaś tajemnica, jakiś impuls otrzymany od Boga, aby „przekazać sztuką ważne doświadczenia duchowe”. Był człowiekiem głębokiej i, jak czytamy w jego biografii autorstwa Marii Wilczek-Krupy, dziecięcej wprost wiary. Spotkanie z papieżem Janem Pawłem II należało do najbardziej wzruszających momentów w jego życiu. Kompozytor mówił o sobie, że jest cholerykiem, a swoją żonę nazywał „świętą Jadwigą”. Nie bez powodu. Jednak rodzina była dla niego najważniejsza.

Dzisiaj, kiedy mija dziesiąta rocznica śmierci mistrza, jego muzyka w dalszym ciągu cieszy się uznaniem słuchaczy na całym świecie, a III Symfonia to chyba najbardziej popularny utwór współczesnej muzyki poważnej. Cała jego twórczość wypływała z wiary. Myślę, że to, czym dla niego była muzyka, a szerzej sztuka, najlepiej oddają słowa, jakie Górecki przytoczył podczas uroczystości wręczenia przyznanego mu przez Uniwersytet Warszawski doktoratu honoris causa. Zacytował wówczas papieża Jana Pawła II, który beatyfikując Fra Angelico powiedział, że „w nim wiara stała się kulturą, a kultura stała się przeżywaną wiarą... Sztuka staje się w nim modlitwą”. Górecki przytoczył też słowa papieża wypowiedziane w Brukseli w 1985 r. „Nie znaczy to, że jedynie zdecydowana wiara rodzi sztukę religijną. Sama w sobie sztuka podąża tymi samymi drogami co wiara… wszelka autentyczna sztuka jest na swój sposób środkiem zbliżania się do głębszej rzeczywistości, którą wiara ukazuje w pełnym świetle” – mówił papież.

Tak naprawdę światowa kariera muzyki Góreckiego rozpoczęła się dość późno, bo dopiero w 1992 r. W 2010 r., a więc w roku śmierci kompozytora, brytyjska BBC zrealizowała drugą serię dokumentalnego serialu telewizyjnego „Muzyka sakralna”. Trzeci odcinek dokumentu poświęcono najwybitniejszym współczesnym kompozytorom, a jego bohaterami są Górecki i Arvo Pärt, kompozytor z Estonii. Autorzy serialu dotarli do osób, które w jakiś sposób przyczyniły się do popularyzacji twórczości polskiego kompozytora.

Zagrałem III Symfonię

Przełomowy okazał się rok 1992. Wówczas w Londynie mało kto słyszał o polskim kompozytorze. W tym samym roku rozpoczęła tam nadawanie stacja radiowa Classic FM. Pracował w niej Paul Gamraccini, który prowadził m.in. sobotnią listę przebojów muzyki poważnej. Wśród wielu innych w jego ręce trafiła wydana przez Nonesuch Records płyta CD z nagraniem „Symfonii pieśni żałosnych” w wykonaniu London Sinfonietta pod dyrekcją Davida Zinmana, z udziałem Dawn Upshaw, amerykańskiej śpiewaczki nagrodzonej czterokrotnie nagrodą Grammy. – To był pierwszy tydzień działalności stacji. Zagrałem III Symfonię. W następnym tygodniu znalazła się na 19. miejscu listy przebojów muzyki klasycznej, by ostatecznie wylądować na pierwszym, wyprzedzając Koncert Skrzypcowy Beethovena w interpretacji Nigela Kennedy’ego. Ale to nie koniec, bo symfonia trafiła na listę przebojów muzyki popularnej. Znalazła się tam w pierwszej dziesiątce i doszła do 6. miejsca. – Wspomina Gamraccini i dodaje półżartem. – I tak pomogliśmy polskiemu emerytowi stać się milionerem.

Jak podkreślają autorzy dokumentu, obaj bohaterowie serialu, Górecki i Pärt, żyli w swych krajach w burzliwych czasach. Dla obu wiara w Boga była najważniejsza. Można chyba zgodzić się z przytoczoną w serialu opinią, że „dzisiaj mogą się wydawać kompozytorami z zamierzchłej epoki, ale wbrew temu ich popularność na świecie nie maleje. Publiczność odrzuca muzyczny modernizm, bo poszukuje czegoś, co niesie wizję”.

„Symfonia pieśni żałosnych”, zbudowana z trzech lamentacyjnych pieśni, z których największą uwagę zwróciła druga, z wykorzystaniem tekstu zachowanego na ścianie katowni gestapo w Zakopanem, przez 3 lata znajdowała się na liście przebojów muzyki poważnej Billboardu. Przez 38 tygodni zajmowała pierwsze miejsce, co do tej pory nie udało się żadnemu żyjącemu twórcy.

Jednak droga utworu do kariery światowej był długa. Został skomponowany dużo wcześniej, bo już w 1976 roku, a początkowo przyjęto go w świecie muzycznym z konsternacją. Tym bardziej że Henryk Mikołaj Górecki rozpoczynał swoją kompozytorską karierę jako awangardzista.

Urodził się w 1933 r. w Czernicy koło Rybnika. Wcześnie, bo w wieku dwóch lat, stracił matkę, a jego dzieciństwo naznaczone zostało poważnymi dolegliwościami zdrowotnymi. Naukę muzyki rozpoczął w 1952 r. w Średniej Szkole Muzycznej w Rybniku, a później studiował kompozycję w klasie Bolesława Szabelskiego w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Katowicach.

Wszystko nawiązuje do sfery sacrum

W 1958 r. jego Epitafium op. 12 na chór mieszany i zespół instrumentalny znalazło się w programie 2. Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Współczesnej „Warszawska Jesień”. Przyniosło mu opinię jednego z najbardziej radykalnych kompozytorów awangardowych w Polsce. W 1960 r. otrzymał dyplom ukończenia studiów z najwyższym wyróżnieniem, w tym samym roku na kolejnej Warszawskiej Jesieni przedstawił swoją kompozycję „Scontri” op. 17 na orkiestrę, co potwierdziło jego nowatorską postawę. W 1959 r. w Paryżu I Symfonia kompozytora zdobyła I nagrodę na Biennale Młodych we Francji.

W połowie lat 60. w jego twórczości nastąpił przełom, czego przykładem jest „Refren” na orkiestrę, charakteryzujący się niezwykłym spokojem i kontemplacyjnym nastrojem, a później „Ad Matrem” na sopran, chór i orkiestrę. Według muzykologów to właśnie od „Ad Matrem” rozpoczyna się jego twórczość religijna, bo właściwie wszystko, co napisał później, w sposób mniej lub bardziej bezpośredni nawiązuje do sfery sacrum.

Mało kto wie, że kompozytor miał również przygodę z filmem, bo w 1969 r. napisał muzykę do krótkiej fabuły „Jędrek” Jadwigi Kędzierzawskiej. Kolejny projekt okazał się jednak katastrofą. Górecki zgodził się stworzyć ścieżkę muzyczną do „Struktury kryształu” Zanussiego jeszcze przed realizacją filmu. Reżyserowi muzyka się podobała, tyle że, jak czytamy w biografii kompozytora autorstwa Marii Wilczek-Krupy, „powstał problem: przedstawiała zupełnie inny film”. Górecki odesłał reżysera do Wojciecha Kilara i już więcej nie podejmował się pisania muzyki do filmów. Wiele lat później odrzucił nawet propozycję napisania muzyki do „Pasji” Mela Gibsona. Jednak wielkie dzieła żyją własnym życiem i do tej pory fragmenty „Symfonii pieśni żałosnych” za zgodą artysty wykorzystano w około 30 filmach.

Górecki od 1965 r. pracował w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Katowicach. W 1975 r. został jej rektorem i pełnił tę funkcję przez cztery lata. Jako kompozytor nigdy nie poddawał się naciskowi obowiązujących muzycznych mód. Tworzył swój własny, autonomiczny świat dźwięków. Muzyka miała dla niego głównie wymiar etyczny, duchowy.

Był laureatem wielu nagród krajowych i zagranicznych. W 2009 r. otrzymał najwyższe odznaczenie papieskie przyznawane osobom świeckim, Order Świętego Grzegorza Wielkiego. Henryk Mikołaj Górecki zmarł 12 listopada 2010 r. w Katowicach i tam też został pochowany. Dzieci kontynuują tradycje muzyczne ojca. Jego córka Anna jest pianistką, a syn Mikołaj kompozytorem. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg