Aktor, który pokochał Chrystusa

Michael Lonsdale modlił się codziennie. Zanim zagrał w „Ludziach Boga”, był już aktorem światowej sławy.

Międzynarodowy rozgłos przyniosła mu w 1973 roku rola detektywa ­Claude’a Lebela w „Dniu Szakala” Freda Zinnemanna oraz sir Hugo Draksa, szalonego multimilionera, który pragnie zastąpić ludzkość na Ziemi potomkami „nowej rasy”, w filmie „Moon­raker” z Jamesem Bondem.

Urodził się w 1931 r. w Paryżu. Wychowywał się w angielsko-francuskiej rodzinie, mieszkającej m.in. w Londynie i Maroku. W 1947 r. przyjechał do Paryża, aby studiować malarstwo. Rozpoczął jednak studia aktorskie. Mając 24 lata, zadebiutował na scenie. Znając biegle dwa języki, angielski i francuski, występował w filmach francuskich, angielskich i amerykańskich. Wielokrotnie podkreślał, że sztuka była dla niego najważniejsza.

Dar od Boga

Kiedy miał 22 lata, w jego życiu nastąpił przełom. Brał udział w Warsztatach Sztuki Sakralnej prowadzonych w Paryżu przez Maurice’a Denisa. Tam spotkał o. Raymonda Régameya, dominikanina, dzięki któremu przyjął chrzest. Jednak, jak wspomina, przez długi czas pozostawał raczej letnim chrześcijaninem, który żył „samolubnie i uciekł ze swojej nudnej parafii”. „Byłem raczej zadowolony z siebie, surowo oceniając innych. Ale powoli stałem się inną osobą. Moja wiara otworzyła serce… Bóg jest wrażliwy na serce, a nie na rozum. Moja wiara pozostaje ściśle związana z dwoma innymi elementami mojej egzystencji, kinem i malarstwem” – twierdził.

Najlepszym świadectwem wiary aktora jest wydana w 2013 r. jego książka, zatytułowana „Jezu, ja wierzę”. Lonsdale opowiada w niej o wydarzeniach i spotkaniach z ludźmi, które sprawiły, że odkrył i pokochał Chrystusa. „Jezus wkraczał w moje życie bardzo powoli. Mój ojciec był niepraktykującym protestantem. Mama była katoliczką, pochodziła z rodziny osiadłej w Algierii. Odkryła Kościół pod presją rodziny, co nie pomogło jej poznać prawdziwego oblicza Jezusa. (…) Jezus jest jak przyjaciel, któremu mogę wszystko opowiedzieć. Nie daje odpowiedzi bezpośrednio, ale czuję Jego obecność w wielu ludziach, a także przez różne wydarzenia” – napisał w książce. I dodał, że „ludzki wymiar życia powinniśmy czynić Ciałem i Krwią Pana. Hostia – to jest człowiek, ponieważ Pan Jezus przebywał z nami, jest wśród nas, by być dla nas zaczynem, który nas przebóstwia i przekształca w Niego”. Aktorowi blisko było do franciszkanów, bo wydawało mu się, że ich sposób życia jest najbliższy Chrystusowi.

Swój kunszt aktorski postrzegał jako dar od Boga, który otrzymał, aby nie pogrążał się w samozadowoleniu z powodu odniesionych sukcesów, ale aby przekazywać innym wartości oparte na prawdzie. „Dobry aktor to ktoś, kto oferuje coś, co widz uznaje za prawdę. Jezus był Barankiem ofiarowanym, aby zgładzić grzechy świata. Sztuka jest dla mnie drogą prawdy. Osiągnięcia naszej cywilizacji są imponujące, ale często czujemy się anonimowi, przytłoczeni. Chrystus i Jego odkupieńcze dzieło pomagają nam się w tym odnaleźć” – mówił o swojej wierze i aktorstwie w wywiadzie dla portalu CathoBel.

Świadectwa wiary

Lonsdale był nie tylko głęboko wierzącym katolikiem. Prowadził aktywną działalność ewangelizacyjną, niosąc słowo Chrystusa. Wykorzystywał do tego nie tylko swój talent aktorski, ale również pisał książki i przedmowy do publikacji religijnych. Korzystał z każdej okazji, kiedy występował we Francji czy za granicą, by dać świadectwo swojej wiary. Na przykład podczas Festiwalu Muzyki Sakralnej w Fezie w Maroku, w którym biorą udział muzycy i zespoły reprezentujące różne religie, w czasie koncertu miejscowego kwartetu Quqtuor Ysaye, który wykonywał kompozycje Haydna, recytował „Siedem ostatnich słów Chrystusa na krzyżu” autorstwa francuskiego filozofa Michela Serresa. Napisał też kilka książek o tematyce religijnej. W 2011 r. wydał „Miłość uratuje świat”, kilka lat później „Nigdy nie jest za późno na największą miłość”, a w 2017 r. książkę poświęconą Matce Chrystusa „Maria. Dziewica malarzy”.

W filmie „Ludzie Boga” Lonsdale zagrał brata Luca, mnicha i lekarza. Film, który obejrzało we Francji ponad 3 mln widzów, został zgłoszony do Oscara, ale nie otrzymał nominacji. Natomiast Akademia Sztuki i Techniki Filmowej obsypała go Cezarami (francuski odpowiednik Oscara). Lonsdale otrzymał statuetkę dla najlepszego aktora w roli drugoplanowej. Nie ukrywał, że realizacja filmu o zakonnikach z Tibhirine była dla niego ważnym przeżyciem duchowym.

W wywiadzie dla Radia Watykańskiego powiedział, że to doświadczenie nie przemieniło, ale raczej pogłębiło jego wiarę. „Poznałem bowiem człowieka, który w pełni wypełnił to, czego Chrystus oczekiwał od swoich uczniów, kiedy powiedział: nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za tych, których kocha. Brat Luc wypełnił to do końca” – mówił Lonsdale o postaci, którą kreował w filmie. „Najpierw przez lata swojej posługi jako lekarza, codziennie od 7 rano do 10 wieczorem. I tak przez 47 lat. Oddał swoje życie za chorych. A potem znalazł w sobie siłę, by pozostać z tymi ludźmi, z mieszkańcami tej wioski. Wiedział, że ich misją jest nie opuszczać ich. Udało mu się przekonać do tego innych braci trapistów, którzy mieli pewne opory. Na koniec wszyscy się zgodzili”.

Lonsdale w 2018 r. wyjechał do Algierii, by odwiedzić klasztor Tibhirine i medytować nad grobami siedmiu zamordowanych w 1996 r. męczenników. Owocem tej podróży był bogato ilustrowany zdjęciami album jego autorstwa „Pielgrzymka do Tibhirine”.

Modlił się codziennie

Często pytano go, dlaczego żyje samotnie i nigdy się nie ożenił. Wyjaśnił to w wydanym w 2016 r. „Słowniku mojego życia”: „Osoba, którą kochałem, nie była wolna… Nigdy nie mógłbym nikogo innego kochać. To była ona albo nikt i dlatego mając 85 lat, wciąż jestem singlem! Nazywała się Delphine Seyrig”.

Był także uznanym malarzem. W 2010 r. Galeria Daniela Besseiche’a w Paryżu zorganizowała wystawę jego prac.

Aktor modlił się codziennie, o różnych porach dnia. „Często recytuję »Ojcze nasz«. Czasami praktykuję też modlitwę serca, polegającą na powtarzaniu: »Panie Jezu Chryste, Synu Boży, zmiłuj się nade mną, biednym grzesznikiem«. Daje mi to słodycz i nieskończoną radość”. Nie miał wątpliwości, że niebezpieczeństwa, jakie zagrażają naszej cywilizacji, są niezwykle poważne i mogą prowadzić do destrukcji. Uważał, że erozji ulega troska o dobrze wykonaną pracę, że usiłuje się zdekonstruować rodzinę. „Dostojewski powiedział, że piękno uratuje świat. Myślę, że to po prostu miłość, ponieważ piękno jest atrybutem Boga, który jest miłością. Myślę też, że chrześcijaństwo jest w niebezpieczeństwie” – wyjaśniał swoje obawy. Szczególnie niepokoił go los Kościołów wschodnich i ich wiernych. „Kościoły wschodnie nie mogą robić nic innego niż to, co robili mnisi z Tibhirine, czyli nadal głosić miłość. Jeśli wróg postrzega to jako przyznanie się do słabości, nie ma to znaczenia. Musimy się modlić” – twierdził.

Dzień przed śmiercią sakramentu chorych udzielił mu emerytowany arcybiskup Lyonu kard. Philippe Barbarin. „Odszedł od nas Michael Lonsdale. Wczoraj dane mi było udzielić mu sakramentu chorych, który był prawdziwym pocieszeniem w jego cierpieniu. Naprawdę się z tego cieszył! Szczególnie dziękuję za to, że tak dobrze przedstawił nam postać brata Luca z Tibhirine!” – napisał kardynał na Twitterze. Michael Lonsdale zmarł we śnie 21 września 2020 r. w swoim paryskim mieszkaniu przy Place Vauban w wieku 89 lat. Został pochowany na cmentarzu Montmartre.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg