Fred Jones i Paul Marino w nowojorskim metrze wystawiają fragmenty utworów Szekspira. Tak teatr wraca do swoich objazdowych korzeni.
Pasażerowie pociągów nowojorskiego metra linii F, G, J, L i R podczas podróży mogą usłyszeć strofy z "Romea i Julii", "Króla Lira" czy "Hamleta", ale i inne teksty. Występujący w zróżnicowanym repertuarze - 27-letni Jones i dwa lata starszy – Marino, przed prezentacjami klasyki wcielają się w role komików - Abbotta i Costello znanych z radia, filmu i telewizji w latach czterdziestych i pięćdziesiątych. Jones studiował teatrologię na Uniwersytecie Teksaskim, Marino - ekologię i ewolucję na prestiżowym Dartmouth College. Łączy ich zamiłowanie do aktorstwa, a zwłaszcza gra w niekonwencjonalnych warunkach. Marino - pomysłodawca przedsięwzięcia, tłumaczył w "New York Timesie", że nigdy nie chciał się wiązać z biurokracją towarzyszącą zawodowemu aktorstwu, a bezgranicznie kocha dziką sztukę przedstawienia ulicznego. Pasażerowie zwykle przyjmują ich występy z zainteresowaniem. Raz jakiś pijany widz, który nie lubi teatru, rzucił w Marino butelką. Za to bardzo źle na aktorów patrzą nowojorscy policjanci, bo artystyczne produkcje są zakazane w wagonach metra. Artyści pracujący zwykle 20 godzin tygodniowo honorowani są przez widzów datkami. Obecnie to ich główne źródło utrzymania. Okazuje się, że aby zarabiać wystarczy nauczyć się trochę literatury i mieć zdolności aktorskie.
Loteria "Picasso za 100 euro", organizowana od 2013 roku, odbyła się po raz trzeci.
Od wczesnej młodości miewał objawienia religijne. Nowa książka "Gogol. Zagadka".
120 tys. zł na naprawę Kościoła pw. Miłosierdzia Bożego w Kaliszu.
W dniach 16–19 kwietnia w Warszawie odbędą̨ się̨ 31. Targi Wydawców Katolickich.
Odznaczona Orderem Orla Białego, tytułem Sprawiedliwy wśród narodów świata...
Odkrywanie wieczności przez autora głośnych wywiadów z Benedyktem XVI.
Ma przynieść ludziom pocieszenie, poczucie bezpieczeństwa i nadzieję.