Tańczące nieboszczyki

Rodzina rozpoczyna nad grobem imprezkę. Rozbawione dzieciaki z balonikami wbiegają do grobowca. Normalnie, Meksyk! A w niedalekiej Rumunii na najweselszym cmentarzu świata nieboszczycy rozpoczynają swój „taniec z gwiazdami”.

Święto Zmarłych? Pierwsze skojarzenie: smutek i nostalgia, ciemność rozświetlana tysiącami dymiących zniczy, mgła. Czy to możliwe, by ten dzień był radosnym spotkaniem z rodziną? Uroczystą imprezą „na śmierć i życie”? Jasne! Zapraszamy do Meksyku.

Śmierć szczerzy ząbki
Pierwsze wrażenie jest zdumiewające. Na każdym kroku spalonych słońcem meksykańskich miast uśmiechają się do nas kościotrupy. Machają rachitycznymi rączkami w metrze, szczerzą zęby z wystaw sklepowych. Witają nas uśmiechem nawet w kościołach. Szkielety widzimy na kołyskach, balonikach i lizakach. I, co najdziwniejsze, nie są wcale śmiertelnie poważne! To jakieś tutejsze Halloween? Nic podobnego! To Catrina – kostucha żywcem wzięta z meksykańskiego folkloru. Jest wszędzie. Na ciastkach, bombkach, damskich torebkach. Tuż obok Maryi z Guadalupe, w której zakochani są Meksykanie. Dlaczego już niemowlęta chcą przyzwyczaić do widoku śmierci? Bo – jak wyjaśniają – chcą się z nią zaprzyjaźnić, poklepać ją po ramieniu. Starają się z nią żyć każdego dnia.

Skorpion na ołtarzu
Mieszkają na ziemi pełnej niebezpieczeństw. Na spieczonym piachu pod dymiącymi wulkanami pełzają jadowite węże. W zaroślach czyhają małe skorupiaki. – Kiedyś przed Mszą schyliłem się, by ucałować ornat – opowiada o. Grzegorz Szmit, proboszcz sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Tenango del Aire – W ostatnim momencie cofnąłem głowę. Na wyhaftowanym obrusie siedział mały skorpion. Czekał na mój pocałunek. Na każdym rogu śmierć. Na najdłuższej ulicy Mexico City, która ma, bagatela, 48 kilometrów mija nas rozpędzony autobus, na którym dużymi literami wypisane jest hasło tej linii: „Martwi, ale punktualni”. Kto w Polsce wsiadłby do takiego busa?

Lemoniada dla sąsiada
Polak, który trafia na uroczystość Wszystkich Świętych do Meksyku musi wziąć głębszy oddech. Nie spotka tu płaczu, lamentowania czy rozdzierania szat. Zobaczy gigantyczną imprezę. – Już dwa dni wcześniej przed dniem wszystkich świętych przygotowuje się nagrobki – łobuzersko uśmiecha się Juan Manuel Lopez, właściciel meksykańskiej restauracji – Na grobach rozścielamy barwne obrusy, stawiamy kwiaty, a potem nalewamy dla zmarłego jego ulubiony napój. Nieboszczyk lubił coca-colę? Bardzo proszę... Wolał coś mocniejszego? Nie ma sprawy…. Lemoniada dla sąsiada, świeć Panie, nad jego duszą? Już podaję! Rodzina zaczyna nad grobem… ucztę. Dzieci tańczą, fruwają baloniki. – No dobra, a jeśli jest rodzinny grobowiec, to co? – przerywam Juanowi Manuelowi. – A co to za problem? Odwala się płytę, dzieciaki wbiegają do środka i tańczą wśród trumien. Zmarli muszą czuć, że jesteśmy przy nich! Chodzi o to, by nieboszczyk, który jak wierzymy żyje dzięki Jezusowi w niebie, poczuł się jak w domu. Jego najbliżsi otaczają grób. Wszystko po to, by poczuć, że zmarły tak naprawdę nie jest zmarły, a śmierć jest jedynie przejściem do lepszego świata. Jesteśmy razem. Na śmierć i życie. Zwłaszcza życie!

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg