Garść pojęć, czyli czy wiemy, o czym mówimy

Język serca – tak gwarę śląską nazywał mój dziadek, który, będąc polonistą, zabraniał mojej mamie posługiwania się w domu językiem literackim. Nie przeszkodziło jej to w nauczeniu się na pamięć niemal całego „Pana Tadeusza”.

Kwestia śląszczyzny wzbudza w ostatnich latach wiele emocji i wymusza na uczestnikach dyskusji na jej temat opowiadanie się, czy jest się „za” uznaniem śląszczyzny za język regionalny, czy też „przeciw”. Nie chcę teraz stawać po którejś stronie sporu ani podważać czyichś argumentów bądź wytaczać swoich. Zamierzam tylko dorzucić do dyskutowanego śląskiego ogródka kilka kamyczków-terminów, którymi posługujemy się, rozmawiając na ten ważny dla nas temat.

Śledząc wypowiedzi o statusie śląszczyzny, często spotykamy się z terminem kodyfikacja. Kodyfikacja językowa, z językoznawczego punktu widzenia, oznacza systematyzację normy językowej na podstawie tradycji i praktyki językowej oraz zatwierdzenie jej przez instytucję bądź osoby posiadające autorytet w danej społeczności komunikacyjnej. Kodyfikacja językowa pokazuje stan normy językowej w momencie powstawania słownika, podręcznika bądź poradnika, w których została zawarta. Jan Miodek nazwał kodyfikację odbiciem, odzwierciedleniem normy w gramatykach czy słownikach, a inny językoznawca – Andrzej Markowski określił kodyfikację jako fotografię normy „wydobytej z tekstów językowych”. Celem kodyfikacji językowej jest utrwalenie normy językowej na pewien czas oraz podtrzymanie odrębności języka, jego integralności, a także komunikatywności. Inne jest jednakże potoczne rozumienie terminu kodyfikacja językowa, który funkcjonuje jako synonim procesu tworzenia języka ogólnego. W przypadku śląszczyzny terminu kodyfikacja językowa używa się w znaczeniu tworzenia języka ogólnośląskiego. Świadczą o tym wypowiedzi różnych osób, które pod pojęciem kodyfikacja językowa rozumieją nie tylko zatwierdzenie istniejącej normy językowej, lecz także etap wcześniejszy – stworzenie normy, jak to ma miejsce m.in. w kwestii ortografii.

Częstym argumentem przeciwko uznaniu śląszczyzny za język regionalny jest brak poliwalencji. Termin ten oznacza zdolność do komunikowania się we wszystkich dziedzinach życia danej społeczności, takich jak nauka, administracja, informacja społeczna itp. Dotychczas nie istniało zapotrzebowanie na posługiwanie się gwarą śląską we wszystkich płaszczyznach życia i z tego powodu w śląszczyźnie brakuje słownictwa na opisanie pewnych pojęć.

Jeden z uczestników forum internetowego poświęconego kodyfikacji śląszczyzny zwrócił uwagę na to, że tekst napisany po śląsku, który znalazł w Internecie, różni się od języka polskiego jedynie zapisem:

„Znalazłem przypadkiem coś takiego:www.portal.katowice.pl/index-siln.php?tymat=1

‘Můmy wjelgi potyncyjou, nale fatalny wizerůnek. Ślůnsk to je djamynt, kery wymogo uošlifowańo – to jedyn s najwažńyjšych wńoskůw třitydńowyj dyskusyji uo tym, co třeba smjeńić w našym regjůny. We studyju TVP Katowice spotkoli śe w pjůntek politycy, naukowcy i špecjalista uod PR. Půnktym wyjśća bůu raport o Katowicach firmy PricewaterhouseCoopers, kery we uostatńich dńach prezyntowali'my we "Gazeće". S badań wyńikauo, aže stolica Ślůnska na tle inšych nojwjynkšych mjast we Polsce wcale ńy prezyntuje śe najgořyj. Swoigo zaskočyńo ńy krůu nawet kerujůncy pracůma nad raportym ekůnůmista prof. Witold Uoruowski. - My wšyjscy w Polsce trocha Ślůnska śe bojymy - pedźou a přiznou, aže uůn tyž bywo Ślůnskjym přeražůny(…)’.

Sorry, ale pomijając ortografię, nikt mnie nie przekona, że to nie jest po polsku:)))”[1].

Brak wystarczającego słownictwa w dzisiejszej śląszczyźnie nie oznacza, że potrzebne słowa nie wykształcą się w przyszłości, jeśli oczywiście będzie taka potrzeba.

«« | « | 1 | 2 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg