...i po bitwie

Czy „Bitwa pod Wiedniem” to kolejna filmowa klęska w rodzaju „Bitwy Warszawskiej”?

Jak do tej pory obraz Martinellego to pierwsza w filmie fabularnym próba przeniesienia na ekran wydarzeń związanych z bitwą pod Wiedniem, która rozegrała się w 1683 roku. W Polsce to wydarzenie funkcjonuje raczej pod nazwą odsieczy wiedeńskiej, która była jednym z jej elementów. To dzięki pomocy Jana III Sobieskiego bitwa zakończyła się klęską Turków. Historycy są zgodni, że bitwa, jedna z najważniejszych w dziejach Europy, zdecydowała o jej przyszłości. Później Turcy już nigdy nie byli w stanie podjąć ofensywy na taką skalę przeciw chrześcijańskiej Europie. Pojawiają się jednak głosy, że wyprawa Sobieskiego była niepotrzebna. Nie tylko nic Polsce nie dała, ale uratowała jednego z jej przyszłych zaborców. Sobieski nie był prorokiem, ale gdyby nawet był, można by się zastanawiać, czy w wypadku zdobycia Wiednia przez Turków zaborcy, przynajmniej ci pozostali, mieliby co rozbierać.

Na ostrzu miecza

Imperium Osmanów karmiło się podbojami. Zdobycia Konstantynopola w 1453 roku, kładące kres istnieniu Cesarstwa Bizantyjskiego będącego wówczas już tylko cieniem dawnej potęgi, było tylko jednym z etapów tureckiej ekspansji. Później przyszły kolejne kampanie. Sułtan Sulejman Wspaniały podobnie jak jego następcy marzył o zdobyciu Europy, by przynieść jej „prawdziwą wiarę” na ostrzu miecza. Turcy opanowali Bułgarię, Albanię i Serbię. W roku 1541 interweniowali na Węgrzech w czasie wojny między Habsburgami a Zapolyami, wspierając najpierw tych drugich, a następnie odbierając im stolicę i środkową część kraju. Nie udało im się jednak pokonać Habsburgów i opanować pozostałej części Węgier. Zmusili do uznania swojej zwierzchności księstwa naddunajskie, Wołoszczyznę i Mołdawię. W długiej wojnie w latach 1645–1669 odebrali Wenecji Kretę. Na morzu przewagę zyskiwała flota turecka wspomagana przez coraz częstsze najazdy saraceńskich piratów. W XVII wieku Imperium Ottomańskie rozciągało swe granice na ogromnej przestrzeni wokół mórz Czarnego, Azowskiego, Egejskiego, Adriatyckiego, wschodniej części Śródziemnego, wreszcie wokół Morza Czerwonego sięgając też Zatoki Perskiej zaś przejściowo także Morza Kaspijskiego. Nie znaczy to oczywiście, że w tym zwycięskim, budzącym przerażenie wśród państw chrześcijańskich pochodzie, Turcy nie ponosili czasem porażek. Wiedeń oblegali po raz pierwszy już w 1529, jednak musieli się wycofać. W 1565 roku wyprawili się na Maltę. Zdobycie wyspy dawałoby im całkowitą kontrolę nad Morzem Śródziemnym, ale bohaterska obrona przez rycerzy zakonu św. Jana, czyli joannitów zniweczyła ten zamiar. W 1571 roku w bitwie pod Lepanto, nazwanej też cudem pod Lepanto, flota zorganizowanej pod kierunkiem Piusa V Ligii Świętej zniszczyła turecką flotę.

Potrzebna odsiecz

W wieku XVII Turcy atakowali dalej. W 1682 roku w należącej do Austrii części Węgier, obecnej Słowacji, wybuchło powstanie antyhabsburskie. Na jego czele stanął Emeryk Thököly, który oddał się pod turecki protektorat. Turcy, mając pretekst do ostatecznej rozprawy z Habsburgami, rozpoczęli przygotowania do wielkiej wyprawy. Do 7 lipca Osmanowie sforsowali przeprawy, ruszając ku Wiedniowi. 14 lipca siły Kara Mustafy stanęły u wrót cesarskiej stolicy, w samym sercu Europy. Wobec odmowy kapitulacji i nawrócenia się na islam przez obrońców, tego samego dnia rozpoczęto oblężenie. Trudno sobie wyobrazić skutki jaki przyniosłoby zdobycie przez Turków Wiednia i klęska cesarstwa dla chrześcijańskiej Europy. Czy powstrzymaliby się od dalszej ekspansji czy raczej, jak uczy historia ich podbojów, w imię proroka ruszyli dalej. Dlaczego Sobieski w tym czasie całkowicie przeorientował swoją profrancuską politykę i zawarł w kwietniu 1683 roku sojusz z cesarzem Leopoldem I? Świetne zwycięstwo Sobieskiego pod Chocimiem w 1673 roku nie przyniosło zdecydowanego przełomu w wojnie z Turkami. Rok wcześnie król Polski Michał Korybut Wiśniowiecki na mocy traktatu buczackiego oddał Turkom województwa podolskie, bracławskie i południową część Kijowszczyzny. Zgodził się też na płacenie sułtanowi corocznego haraczu, co ustawiało Polskę w rzędzie tureckich lenników. Sejm nie ratyfikował haniebnego traktatu, ale jego warunki zostały złagodzone dopiero w 1676 roku po podpisaniu pokoju w Żurawnie. Starania Sobieskiego, by zawrzeć porozumienie z Turcją na drodze dyplomacji nie przynosiły efektów. W Istambule wpływy zyskała opcja wojenna z Kara Mustafą na czele. Turcy zresztą w tym czasie w ogóle nie liczyli się z Polską. Sobieski świadom nieustannego zagrożenia, jakie stanowili Turcy dla Polski, był zmuszony porzucić opcję profrancuską, która nie gwarantowała Polsce żadnych korzyści w wojnie z imperium Osmanów. Wiedział też, że nie jest w stanie samodzielnie przeciwstawić się całej potędze militarnej Osmanów w razie ataku na Polskę. Zresztą ani Sobieski, ani Leopold I, władca Austrii, król Niemiec i cesarz Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego, nie wiedzieli w jakim kierunku pójdą wojska wezyra. Na Wiedeń czy Kraków? Sobieski zawarł kompromis z opozycją i za zgodą Sejmu 1 kwietnia podpisał traktat przyjaźni z cesarstwem. W przypadku ataku tureckiego na jedno z układających się państw, drugie miało pospieszyć z pomocą militarną. Sobieski zdawał sobie sprawę, jakie byłyby konsekwencje opanowania przez agresora całych Węgier, Wiednia, a następnie Austrii i Czech. Kara Mustafa do ostatniej chwili starał się zachować cel ataku w tajemnicy. Kiedy muzułmańska nawała ruszyła na Węgry i Wiedeń, Sobieski się nie wahał . Podjął jedyną w tej sytuacji sensowną decyzję.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg