Śmiech jest rzeczą poważną

Choć był komikiem, swoją pracę traktował bardzo serio. 100 lat temu urodził się Louis de Funès.

Wieczny uczeń

Premiera cyklu o sierżancie Cruchot zapoczątkowała pasmo sukcesów Louisa de Funèsa. Aktor zagrał u boku Bourvila w „Gamoniu” i „Wielkiej włóczędze”. Kolejne lata przyniosły dalsze hity: „Oskar”, Hibernatus”, „Przygody rabbiego Jakuba”. Wyczerpująca praca doprowadziła jednak artystę do zawału serca w 1975 r. Musiał więc zwolnić nieco tempo. Rzucił palenie i przeszedł na dietę, ale z grania nie zrezygnował. Powrócił na ekrany filmem „Skrzydełko czy nóżka”, który okazał się wielkim sukcesem. De Funès postanowił wówczas spełnić swoje marzenie. Już wcześniej kilkakrotnie wystąpił w roli scenarzysty, teraz, w wieku 66 lat, zadebiutował jako reżyser. Stworzona przez niego wersja Molierowskiego „Skąpca” z 1980 r. wzbudziła zainteresowanie krytyki, ale artyście zarzucano zbyt dalekie odejście od oryginału. W tym samym roku aktor po raz drugi doznał zawału serca, słabnąc na scenie podczas jednego ze spektakli w Comédie de Champs-Élysées. Mimo to wystąpił jeszcze później w „Kapuśniaczku” i ostatnim odcinku serii o sierżancie Cruchot – „Żandarm i policjantki”. Trzeciego zawału niestety nie przeżył. Pochowany został na parafialnym cmentarzu w Cellier, niedaleko zamku będącego rodzinną posiadłością. „Louisa nigdy nie zastąpiono, ponieważ przekroczył barierę dźwięku; dotarł ponad to, czego oczekujemy od aktora, a tam wszystko staje się możliwe” – powiedział po jego śmierci Gérard Oury, reżyser „Gamonia”, „Wielkiej włóczęgi” i „Przygód rabbiego Jakuba”. Znajomi podziwiali niezwykłą pracowitość i pokorę Louisa de Funèsa. „Pod względem profesjonalnym zachowywał się jak wieczny uczeń, z wielką skromnością i zacięciem. Był to bardzo poważny pan, świadomy, że komedia wymaga jak największej surowości” – twierdził Vladimir Cosma, skrzypek i kompozytor muzyki filmowej. „Spotkałem Louisa w teatrze, gdzie grał w sztukach, w których miał jedną scenę albo nawet jedno słowo, lecz tak uwydatniał te słowa, że za jego sprawą trzy sylaby stawały się trzema stronami” – wspominał aktor Jean Carmet.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama