Śmiech czy rechot?

Gdzie te czasy, gdy telewidzów bawił Kabaret Starszych Panów, a na scenie mogliśmy oglądać występy Dudka? Jak bardzo zmieniły się standardy w tej dziedzinie, skoro za występ kabaretowy uchodzi stand-up kabaretu Limo?

W telewizji publicznej mogliśmy niedawno usłyszeć takie „satyryczne” kawałki: „Papież to jest zwykły człowiek. No nie wiem, puści bąka? Nie! Papież? Tak, normalnie, zjada, przełyka, trawi (…) Jemu się czasami nie chce. Czasami wyjdzie, stanie, pomacha, ale tak mu się nie chce, że ma tylko górę założoną. Na dole, nie wiem, jakieś slipy w grochy albo w jakieś święte... nie wiem, w Jezusy na przykład”. Czy ktoś już się śmieje? Bo mnie bynajmniej nie jest do śmiechu.

Humor spod budki z piwem

Głośny występ kabaretu Limo w TVP2 trudno nawet nazwać oburzającym. Kpiny z narodzin Jezusa („Wiadomo, impreza, jak to na pępkowym, wszyscy narąbani, bydlęta klękają. (…) Tu ktoś rzyga, tu ktoś tańczy na stole, butelki, puszki się walają”), starszych osób („Im starsza kobieta, tym dłuższy płaszcz – to ma chyba coś wspólnego z długością piersi”) czy z osoby papieża są żenujące nie tylko ze względu na dobór tematu, ale przede wszystkim z powodu poziomu tych żartów. To humor spod budki z piwem, nieciekawy ani w warstwie słownej, ani sytuacyjnej. Twórcom tych żartów wydaje się zapewne, że wystarczy skojarzyć to, co święte, z tym, co trywialne, by było zabawnie. To jednak pójście na łatwiznę, porównywalne z programami typu „Śmiechu warte” czy „Goło i wesoło”, w których wesołość ma powodować fakt, że ktoś się przewraca albo spadają mu majtki. Telewizyjna Dwójka, przepraszając za emisję programu, tłumaczyła, że wpadka wynikła z przyjętej formuły stand-up, czyli improwizowanych występów na żywo. Formuła ta – według dyrekcji TVP2 – zakłada dużą swobodę wypowiedzi, którą często cechuje „przerysowanie, przejaskrawienie czy świadomie wywołana kontrowersja”. Problem w tym, że tu nie ma kontrowersji, tylko zwykłe chamstwo. Niestety, w polskich kabaretach coraz częściej takie podejście staje się standardem. Satyrycy ciągle każą nam się śmiać z tego, że ktoś sepleni, udaje pijanego, inwalidę, chorego psychicznie albo że mężczyzna przebrał się za kobietę. Zręczności w posługiwaniu się słowem na miarę Kabaretu Starszych Panów czy przedwojennych kabaretów literackich na rodzimej scenie już, niestety, nie znajdziemy, a Dudek ze swoim słynnym „Sękiem” czy skeczem o hydrauliku wydaje się dzisiaj niedoścignionym wzorcem.

Ludzie tego chcą

Zginęło także to, co w latach 70. i 80. ub. wieku stanowiło główną siłę polskiego kabaretu – humor polityczny, obecny dawniej chociażby w twórczości kabaretów Pod Egidą, Tey czy audycjach Jacka Fedorowicza. Właściwie nie ma dziś w Polsce kabaretu, który w ciekawy sposób odwoływałby się do bieżących wydarzeń politycznych. Większości artystów wydaje się, że wystarczą słowa: „kaczka” czy „moher”, żeby wywołać wesołość. Niestety, reakcja niezbyt wymagającej publiczności często utwierdza ich w tym przekonaniu. Polityczne wycieczki często łączą się z kpinami z Kościoła. Słabiutki kabaret Neo-Nówka na przebieraniu się w moherowe berety lub sutanny opiera całą swoją rzekomą śmieszność. Zupełnym ewenementem w historii jest fakt, że więcej można dziś usłyszeć ze sceny żartów z opozycji niż z rządzących. Do wyjątków należą udane „Posiedzenia rządu” w wykonaniu Kabaretu Moralnego Niepokoju, kpiące z nieudolności gabinetu Donalda Tuska, propagandy sukcesu i straszenia PiS-em. Tusk sparodiowany przez Roberta Górskiego nie jest jednak tak odpychający, jak Lech Kaczyński zaprezentowany przez Łukasza Rybarskiego z Kabaretu pod Wyrwigroszem.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Więcej nowości

Reklama