Żywa partytura

O sacrum, które nie jest przeżytkiem, muzyce kamieni i tęsknocie do nieznanego piękna z Michałem Jacaszkiem

Szymon Babuchowski: Na Pana najnowszej płycie słyszymy melodie znanych pieśni kościelnych, jednak zamiast słów pojawiają się inne dźwięki: szumy, trzaski, dziwne pogłosy. Czy to one stają się nośnikami treści?

Michał Jacaszek: Żeby odpowiedzieć, należałoby najpierw zapytać o pojęcie treści w muzyce, sztuce – koncepcji jest bardzo wiele. Przyjmuję, że treści nie trzeba oddzielać od formy. Elementy niewerbalne mogą opowiadać, budzić skojarzenia, prowadzić narracje. Moje eksperymenty dźwiękowe, mam nadzieję, spełniają taką funkcję: przywołują obrazy, kreują opowieści, choć nie w tak oczywisty i precyzyjny sposób jak słowa. Warto byłoby więc zadać to pytanie odbiorcom. Czy zatem kiedy pan słucha moich interpretacji „Pieśni” – czy one opowiadają? Czy podsuwają jakieś skojarzenia?

Opowiadają. Choć przywołują raczej emocje niż konkretne obrazy. Mam wrażenie, że dodał Pan sporo grozy i niepokoju do przesłodzonych nieraz melodii pieśni kościelnych…

Pana interpretacja jest mi trochę obca. Po pierwsze przywołane przeze mnie melodie trudno przesłodzić, jeśli tylko wykonane są w sposób prosty i przy typowym akompaniamencie organowym. Po drugie element ciemności czy niepokoju w moich aranżacjach niekoniecznie ma wywoływać uczucie grozy, przynajmniej nie taki jest mój zamiar. To raczej odwołanie się do tajemnicy, niewidzialności, jakiegoś wielkiego nieznanego piękna. Są to na pewno rzeczy niepokojące, pozostające w mroku, ale które mnie pociągają i do których tęsknię, a muzyka jest tu pewnym kluczem, narzędziem przywołującym wyobrażenie.

Jak powstawały te nagrania?

Mając w głowie melodię i harmonię danej pieśni, dobierałem i aranżowałem barwy, wykorzystując sample. Powstawał kręgosłup utworu, konstrukcja, rytm… Następnie nałożone zostały melodie, zaaranżowane przez Dominika Dublinowskiego na skrzypce i wiolonczelę. Wyjątkiem jest ostatni utwór „Bogurodzica”, gdzie punktem wyjścia było nagranie śpiewu, czyli linii melodycznej, którą zarejestrowaliśmy z Dominikiem w kościele św. Mikołaja w Gdańsku. Później do melodii dokomponowałem resztę.

Jedna z poprzednich płyt, „Pentral”, zawierała głosy nagrane w gdańskich świątyniach gotyckich. Czego szukał Pan w sakralnych przestrzeniach? Czy chodziło tylko o brzmienie, czy może nagrane tam śpiewy, dźwięki organów, odgłosy kroków mówią coś więcej, niż gdyby zarejestrować je w innych miejscach?

Wiele nagrań i to niekoniecznie sakralnych powstaje w kościołach z powodu ich właściwości akustycznych. W moim projekcie chodziło jednak o coś więcej – „Pentral” to opowieść o gotyckim wnętrzu jako pewnej całości, uniwersum, w którym akustyka, architektura, światło, detal architektoniczny, a także sprawowana od wieków funkcja sakralna stanowią pewną jedność. Starałem się po prostu zmaterializować muzycznie odczucia, jakie pojawiają się w spotkaniu z tym fenomenem. Taki kościół gotycki w centrum miasta to przedziwna oaza spokoju i kontemplacji, tym bardziej zaskakująca, że zmiana dokonuje się nagle i jest gwałtowna: od hałasu do ciszy, od mocnego światła do subtelnego półmroku, od chaosu do porządku. Nawet jako dziecko lubiłem zaglądać do starych kościołów.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Więcej nowości