Czyli Chopinów ci u nas dostatek. Niektórzy przebąkują już nawet coś o istnej chopinozie.
Bo rzeczywiście, najdroższy polski film ever (70 milionów zł?!) swoich przedpremier miał już co niemiara, a wszystko to w czasie toczącego się Konkursu Chopinowskiego, o którym też w mediach całkiem sporo się mówi. Ha! Nawet Poczta Polska zareagowała tym razem na czas i wypuściła znaczek z Chopinem, czyli, generalnie, dzieje się.
Dzieje się też w samym filmie w reżyserii Michała Kwiecińskiego, który, nie powiem, wrażenie swym rozmachem robi. Czegoś takiego w polskim kinie jeszcze nie było – kostiumy, dekoracje, plenery hollywoodzkie. Chapeau bas!
A sama opowieść? Tu jest już może nieco gorzej, ale też bym nie przesadzał. Czytałem opinie krytyków, że potencjał zmarnowany, że scenariusz nie istnieje, a przecież – jak już było zaznaczone wyżej – dzieje się.
Że może czasem na ekranie mydło i powidło? Ale całkiem smaczne to powidło. I ładnie pachnące mydło, więc w czym problem?
Ok, twórcy mieli 100 pomysłów na minutę, ale w dzisiejszych zwariowanych i coraz szybciej pędzących czasach, to akurat może być atutem. Wszystkie te mrugnięcia okiem do współczesności (Chopin imprezujący; Chopin zamknięty podczas zarazy, jak my w czasie pandemii; Chopin koncertujący przed królewskim dworem w scenie, którą nakręcono tak, że równie dobrze mogłaby być teledyskiem Taylor Swift) – no to się ogląda. Są to jakieś atrakcje. Na marginesie: króla gra sam Lambert Wilson.
Ale nie brakuje też wątków i tematów cięższych. Mniej tu może Chopina-patryjoty tęskniącego i rozpaczającego za zniewoloną ojczyzną (i bardzo dobrze - ile można? Chopinowski Teatrzyk Zielona Gęś nam się marzy?), więcej za to człowieka zmagającego się z chorobą, następnie zaś ze zbliżającą się śmiercią, a więc tego, co jest bardziej uniwersalne, a i dojmujące po prostu.
Wszystko to zaś na barkach młodego aktora, Eryka Kulma, który stworzył kreację kapitalną. Zupełnie odbiegającą od naszych wyobrażeń o Chopinie gruźliku / cierpiętniku / romantyku / choleryku / melancholiku / kurtyna!!!
Bo wydawało się, że Chopin został już zaszufladkowany na amen, tymczasem Kulm pokazuje nam zupełnie inną postać. Tom Jones? Fanfan Tulipan? Szukający przygód awanturnik z powieści Dumasa?
Może nie aż tak, ale blisko. Więc tym bardziej warto obejrzeć, co oni tam tym razem wykombinowali.
*
Zdjęcie ilustrujące tekst na dowód i zachętę.
Film wchodzi na nasze ekrany 10 października.
Loteria "Picasso za 100 euro", organizowana od 2013 roku, odbyła się po raz trzeci.
Od wczesnej młodości miewał objawienia religijne. Nowa książka "Gogol. Zagadka".
120 tys. zł na naprawę Kościoła pw. Miłosierdzia Bożego w Kaliszu.
W dniach 16–19 kwietnia w Warszawie odbędą̨ się̨ 31. Targi Wydawców Katolickich.
Odznaczona Orderem Orla Białego, tytułem Sprawiedliwy wśród narodów świata...
Odkrywanie wieczności przez autora głośnych wywiadów z Benedyktem XVI.
Ma przynieść ludziom pocieszenie, poczucie bezpieczeństwa i nadzieję.