Przygody letnich katolików

Agnieszka Urbanowska w swej debiutanckiej powieści pokazuje, że porażki katolików w starciu z postępującą laicyzacją nie są wyłącznie wynikiem agresji drugiej strony, ale najczęściej – naszej własnej letniości.

Gdy upadł komunizm, krytycy literaccy oczekiwali w prozie nowego „Przedwiośnia” – książki, która – podobnie jak w dwudziestoleciu międzywojennym powieść Żeromskiego – uchwyciłaby i zdiagnozowała najważniejsze problemy czasu przełomu. Nic takiego jednak nie nastąpiło. Mogło się więc wydawać, że nasza literatura przestała reagować na współczesność i woli uciekać w bezpieczny świat językowych gier. Wydana właśnie powieść Agnieszki Urbanowskiej „Paląc trawę na rykowisku” dowodzi jednak, że i dziś są prozaicy, którzy trzymają rękę na pulsie. I że na naszych oczach dokonują się przemiany nie mniej ważne od tych związanych z politycznymi przełomami.

Życie na kliknięcie

Jakie to przemiany? Przede wszystkim obyczajowe. Na kartach powieści obserwujemy, jak „nowe” wdziera się niepostrzeżenie w życie Gai, studentki ASP, głównej bohaterki. Z pozoru szokujący jest fakt, że dziewczyna z „dobrego domu”, niegdyś uczennica katolickiego liceum, wikła się w chory związek ze swoim wykładowcą – biseksualistą i wojującym antykatolikiem. Ale w książce Urbanowskiej nie ma prostego podziału na dobrych i złych. Bo walka między dobrem a złem rozgrywa się przecież w każdym z nas. Najważniejszy konflikt książki to – jak się wydaje – starcie między tradycyjnym katolickim wychowaniem a „nowoczesnym” stylem życia. Trzeba przyznać, że został on przedstawiony w sposób przekonujący. Główna bohaterka mówi sama o sobie, że nie jest dobrą katoliczką, a jednak w gronie wyśmiewających religię znajomych stara się bronić swoich przekonań. Z drugiej strony brnięcie w dziwaczny romans z wykładowcą sprawia, że w jej postawie jest coraz więcej hipokryzji.

Dzieje się tak aż do punktu kulminacyjnego, którym okazuje się... katastrofa smoleńska. Śmierć bliskiej osoby sprawia, że Gaja sama musi przewartościować swoje życie. Wydarzenia z najnowszej historii, sygnalizowane na początku każdego z rozdziałów odwołaniem do odpowiedniego artykułu z portalu Gazeta.pl, to tylko jeden z planów rozgrywających się równolegle do losów bohaterki. Bo przecież równie symptomatyczne wydaje się – każdorazowo poprzedzające akcję – przywoływanie piosenek z YouTube’a i obrazów z Google Images. Są one czymś w rodzaju motta, jednak mówią też sporo o powierzchowności naszej kultury, w której wszystko jest „na kliknięcie”. Prześlizgujemy się po dziełach sztuki, po rozgrywającej się na naszych oczach historii, ale i po własnym życiu – zdaje się mówić autorka.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg