Nagrody i odznaczenia

Niektóre decyzje Jury tegorocznego Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni budzą wątpliwości co do zawodowych kompetencji jego członków.

Aprzecież członkami jury byli podobno profesjonaliści, w tym trzej z zagranicy, a na czele szacownego gremium stał Ryszard Bugajski, autor „Przesłuchania”, „Generała Nila” i „Układu zamkniętego”.

Układ zamknięty

Wątpliwości budziły nie tylko decyzje jury. Skandalem można nazwać decyzje komisji, które kwalifikowały filmy do konkursu. W konkursie głównym festiwalu w Gdyni zabrakło najnowszego filmu Krzysztofa Zanussiego i „Kamieni na szaniec” Roberta Glińskiego. Tłumaczenie, że film „Obce ciało” w chwili, kiedy pracowała komisja, nie był gotowy, wydaje się mocno naciągane, bo jak się okazało, film zdążył na festiwal w Toronto, który rozpoczął się wcześniej niż gdyński. Dziwna wydaje się też nieobecność w konkursie festiwalowym filmu Glińskiego, udanej ekranizacji książki Aleksandra Kamińskiego. Film tylko rozmachem ustępuje „Miastu 44”. Jakimi motywami kierowali się komisja i dyrektor programowy? Przecież w konkursie znalazło się kilka filmów, które z powodzeniem można było pokazać w jakiejś innej sekcji programowej.

Kilka z konkursowych filmów miało już swoje kinowe premiery przed festiwalem, niektóre, jak „Jack Strong” Pasikowskiego czy „Pod Mocnym Aniołem” Smarzowskiego, odniosły komercyjny sukces. W Gdyni nie było jakiejś olśniewającej niespodzianki, jak w ubiegłym roku, ale sporo filmów prezentowało wysoki, profesjonalny poziom. Część z nich ma ogromną szansę trafić również do szerszej widowni, a nie tylko tej festiwalowej.

Zaczęło się jednak od historii, tyle że poza konkursem. „Potop” miał swoją premierę 40 lat wcześniej na pierwszej edycji Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdańsku. W tym roku film Jerzego Hofmana miał swoją drugą premierę, otwierającą 39. edycję festiwalu, tym razem w Gdyni. O rekonstrukcji cyfrowej trwającego ponad 5 godzin „Potopu” było głośno już wcześniej, ale dopiero teraz można ocenić wynik tych zabiegów. Prace nad filmem polegały nie tylko na rekonstrukcji cyfrowej, ale, co ważniejsze, na jego przemontowaniu i skróceniu. Powstała właściwie nowa reżyserska wersja „Potopu”. Efekt tych działań okazał się całkiem udany, bo zachowano najważniejsze wątki, epicki obraz Hofmana zyskał na dynamice i zwartości. Z pewnością jest teraz bardziej dostosowany do przyzwyczajeń współczesnego widza. Dzisiaj 5-godzinny film nie ma szans w kinach. „Potop Redivivus”, bo taki tytuł nosi nowa wersja, trwa niewiele ponad 3 godziny, a docenić jego walory można na dużym ekranie kinowym.

Rosjanie tego nie zobaczą

Jedynym filmem konkursowym, po wyeliminowaniu „Kamieni na szaniec”, bezpośrednio dotykającym polskiej historii było „Miasto 44” Jana Komasy. Jednak w kilku mniej lub bardziej udanych filmach historia PRL-u zaistniała w odniesieniu do współczesności. Tak było w „Jacku Strongu” Pasikowskiego, a także w „Fotografie” Waldemara Krzystka i w „Obywatelu” Jerzego Stuhra. Wszystkie wymienione tytuły zrealizowane zostały w konwencji kina popularnego. Film Pasikowskiego to znakomicie zagrany i wyreżyserowany film sensacyjny, a jednocześnie opowieść biograficzna, film Krzystka to thriller, a „Obywatel” w założeniu miał być chyba komedią.

Legnica staje się miastem filmowym dzięki Waldemarowi Krzystkowi, który w „Fotografie” po raz kolejny sięgnął do czasów PRL-u, kiedy w mieście stacjonował największy poza granicami ZSRR radziecki garnizon wojskowy. Chociaż większa część „Fotografa” rozgrywa się w Moskwie, kryminalna intryga ma początek w latach 70. właśnie w Legnicy. Miasto widzimy zarówno w retrospekcjach, jak i w scenach rozgrywających się współcześnie. „Fotograf” to przede wszystkim perfekcyjnie zrealizowany thriller ze znakomitymi kreacjami rosyjskich aktorów. Ale nie tylko. Sensacyjna opowieść o poszukiwaniu grasującego we współczesnej Moskwie mordercy nabiera nieoczekiwanie nowych, aktualnych znaczeń i odniesień politycznych. Krzystek swoim kryminałem stara się odpowiedzieć na pytanie, czy współczesna Rosja przestała być sowiecka. Jak mówi sam reżyser, „Fotograf” nie jest filmem antyrosyjskim, raczej antyradzieckim. Ale Rosjanie go chyba w kinach nie zobaczą. Jednak film, jeden z najlepszych na festiwalu, nie zdobył uznania jury. Ponieważ nie wypadało go całkowicie pominąć, na pocieszenie przyznano nagrodę za drugoplanową rolę kobiecą Elenie Babinko, która zagrała w nim matkę. Żeby nie było wątpliwości, Babinko jak najbardziej na to wyróżnienie zasłużyła, ale filmowi należało się chyba więcej.

Nagrodzony Złotymi Lwami, główną nagrodą tegorocznego Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, film „Bogowie” Łukasza Palkowskiego jak najbardziej na to wyróżnienie zasłużył. Wbrew obawom opowieść o Zbigniewie Relidze nie jest filmową laurką wystawioną człowiekowi, który dokonał pierwszego w Polsce udanego przeszczepu serca. To pozbawiony nieznośnej w filmach biograficznych cukierkowatości hołd złożony wielkiemu kardiochirurgowi. Film Palkowskiego nie jest też typową biografią. Akcja obejmuje trzy lata życia profesora w okresie, kiedy tworzył od podstaw swoją klinikę w Zabrzu. To trzy lata zmagania się nie tylko z oporem PRL-owskiej rzeczywistości, ale ze środowiskiem ludzi medycyny, tkwiących w układach i z trudem przyjmujących jakiekolwiek zmiany, bezpodstawnymi oskarżeniami i zazdrością kolegów po fachu. To inny Religa niż ten, jakiego znamy z późniejszych oficjalnych przekazów. W genialnej interpretacji Tomasza Kota to człowiek pełen energii i niezwykle odporny na ciosy. Film nie ukrywa kosztów, jakie bohater ponosi z tego powodu, ani jego słabości i nałogów, nie brakuje w nim także akcentów humorystycznych. Palkowskiemu udało się stworzyć obraz niezwykle wiarygodny i – co ważne – atrakcyjny dla widza. Tak udanego filmu biograficznego w historii polskiego kina chyba jeszcze nie było.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Autopromocja