Niebo jest najważniejsze

O chrześcijaństwie zepchniętym do podziemia, wychodzeniu z szufladek i najsmutniejszej płycie roku z Tomaszem Radziszewskim

A co jest najważniejsze?

Żeby pójść do nieba. To jest najważniejsze. Niektórzy myślą, że chodzi przede wszystkim o wypełnianie przykazań i o to, żebyśmy byli dobrzy. Wcale nie! Chodzi o to, żeby pójść do nieba! Wszystko inne jest przy okazji.

Kiedy możemy się spodziewać Twojej płyty?

Właśnie odpaliłem na portalu PolakPotrafi.pl informację o zbieraniu funduszy na zapłatę studia. I jeśli uda mi się zebrać te pieniądze, to myślę, że za dwa miesiące rzecz mogłaby się ukazać. Marzy mi się, żeby to się stało w okolicach Wielkiego Tygodnia.

Pod jakim szyldem ukaże się album?

„Yanina” radził mi, żeby podpisać to po prostu Tomek Radziszewski. Przekonywał mnie: „Nie wstydź się, to jest twoje dzieło, ty napisałeś większość tych piosenek”. Wolałem jednak zapytać mojego kolegę Piotrka, co on o tym myśli. Proponowałem szyld: Radziszewski & Korsuń. Ale Piotruś nie chciał. Więc myślałem, myślałem i wymyśliłem nazwę. Pierwszy człon przyszedł mi szybko do głowy, bo wiedziałem, że estetyka ma być szorstka. Takie było założenie pierwotne, kiedy zaczynaliśmy pracę: szorstkie gitary i dużo „brudu”. Dlatego stworzyłem w głowie nazwisko Szorstkien – bardzo fajne, „skandynawsko” brzmiące. Ale potrzebowałem jeszcze imienia – krótkiego imienia do nazwiska Szorstkien. I wymyśliłem: Pio. Pio Szorstkien. Do tego dodałem tytuł płyty: „Signum”. „Yanina” mówi: „W życiu tego nikt nie zapamięta”. Ale mimo to jesteśmy na liście przebojów Muzyczne Dary i już zajmujemy dziesiąte miejsce.

Przedstawiasz się jako „Polak katolik”. Co to dla Ciebie znaczy?

Jestem dumny z tego, że jestem Polakiem. Nie mógłbym gdzieś indziej wyjechać i mieszkać na emigracji, bo bardzo bym cierpiał. Nie odnalazłbym się tam nigdy. A katolik? Cała tradycja Kościoła katolickiego jest dla mnie przepiękna. Bardzo dobrze się w tym czuję. Chyba nawet jestem trochę tradycjonalistą. Stąd może ten tytuł: „Signum”. Lubię łacinę.

Chodzisz na łacińskie Msze?

Nie, bo nie mam czasu. (śmiech) Wolę chodzić do parafii za oknem. Poza tym dzieci nic by nie rozumiały. Ale byłem parę razy.

W jakim miejscu jesteś teraz jako chrześcijanin?

W takim, że świat bieżący już nie jest dla mnie tak ważny. Chociaż jeszcze czuję straty, które poniósłbym, gdyby to wszystko miało się skończyć. Ale już mniej niż kiedyś.

Twoja płyta należy do świata bieżącego czy już tego następnego?

Napisałem w internecie, że to miała być najsmutniejsza płyta roku. Świadomie umieściłem ją w takiej estetyce. Wszystkie wesołe rzeczy, jakie mi przychodziły do głowy, były wywalane. To płyta, która dotyczy życia doczesnego, przyszłego i tego, co jest pośrodku. Czyli tak naprawdę najwięcej jest tam o śmierci. Wszystko tam się wokół tego kręci, każda z piosenek.

Jesteś smutnym człowiekiem?

Właśnie nie. (śmiech) Najgorsze, że uważam się za bardzo wesołego. A piszę smutne piosenki. Może cały mój smutek tam znajduje swoje ujście? Chociaż… kiedyś chyba byłem weselszy. •

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg