Życie niesamowite

O filmie „Bracia” i jego bohaterach z reżyserem Wojciechem Staroniem

Edward Kabiesz: Bohaterami Pana filmu są dwaj repatrianci z Kazachstanu. Kim są tytułowi bracia?

Wojciech Staroń: Alfons i Mieczysław pochodzą z polskiej rodziny, która przed II wojną mieszkała w Związku Radzieckim, na terenach Ukrainy, blisko polskiej granicy. Ich życie było niesamowite. Po wojnie z bolszewikami w 1920 roku rodzina, z powodu lekkiego przesunięcia granic, została po stronie sowieckiej. Mieszkali w Osiczynie niedaleko Berdyczowa. To była bardzo zacna i bogata rodzina. Kiedy w latach 30. rozpoczęły się krwawe prześladowania ludności polskiej, całą rodzinę jako kułaków zesłano do łagru na północy Syberii. Pięciu stryjów Alfonsa i Mieczysława zamordowało NKWD. Mieczysław miał wówczas 7, a Alfons 5 lat. Alfons nie został wywieziony, bo w tym czasie był u ciotki. Jednak nie mógł żyć bez rodziny i poprosił ciotkę, by zawiozła go do bliskich w łagrze. Obaj, już jako nastolatkowie, uciekli stamtąd. Mieczysław, po długiej tułaczce przez Rosję, trafił do szkoły geodezyjnej z internatem. W czasie II wojny światowej nie poszedł na front, ale jako kartograf rysował mapy Kazachstanu. Po wojnie Alfons odszukał brata w Kazachstanie i tam już zostali. Nie mieli dokąd wracać.

W chwili przyjazdu do Polski mieli już ponad 70 lat. Dlaczego nie wrócili wcześniej?

Wrócili, kiedy pojawiła się taka możliwość. Akcja repatriacji zaczęła się mniej więcej w 1995 roku. Polacy z Kazachstanu mieli możliwość powrotu i starania się o polskie obywatelstwo, a gminy musiały zapewnić mieszkanie dla repatriantów. Bracia trafili do gminy Zalewo w woj. warmińsko-mazurskim, gdzie dostali mieszkanie do remontu w poniemieckiej szkole.

Z filmu wynika, że adaptacja do miejscowych warunków nie była łatwa?

Z Ałma Aty, gdzie żyli w kręgu miejscowej elity, trafili do wsi, w której w zasadzie z nikim nie mieli kontaktu. Była to dla nich pewna degradacja. Alfons Kułakowski w Ałma Acie był znanym malarzem, tu nikt o nim nic nie wiedział. Wyjazd ze wsi za każdym razem był problemem. Alfons spełnił swoje marzenie życia, czyli kupił samochód kempingowy, jeździł i malował. Mieczysław mieszkał razem z nim. Tak naprawdę przez wiele lat byli odizolowani od świata. Dopiero z czasem Alfons przestał być traktowany jako malarz – repatriant i zaczął być postrzegany przez krytyków jako artysta wielkiej klasy. Był to niesamowity sukces, tym bardziej że obecną pozycję osiągnął w wieku prawie 90 lat.

Kiedy poznał Pan swoich bohaterów?

Braci Kułakowskich poznałem jeszcze w czasach studenckich, kiedy z aparatem fotograficznym podróżowałem po Kazachstanie. Nie miałem wtedy kamery. Zdjęcia do filmu powstawały, kiedy już zamieszkali w Polsce. Zostały nakręcone do końca 2014 roku. To był moment, kiedy Mieczysław, starszy z braci, został odwieziony do domu opieki. I tam już został. Po kilku tygodniach, czego już w filmie nie zobaczymy, Alfons też się tam wprowadził, ale nie jako pensjonariusz, tylko jako gość. Wynajął tam strych, bo chciał być bliżej brata. Natomiast takim powrotem do przeszłości w moim filmie są filmy kręcone w Kazachstanie przez jednego z braci, Mieczysława.

Po latach życia w Polsce, kiedy Alfons odnosi przełomowy sukces w swojej karierze, braci dotyka tragedia.

Rzeczywiście wystawa prac Alfonsa w Brukseli stanowiła przełom w jego karierze artystycznej. Zrobiło się o nim głośno. W czasie pobytu w Brukseli spłonął ich dom, a w nim kilka tysięcy prac malarza. To była dla nich wielka tragedia. Po pożarze obaj się załamali, ale jakoś się podnieśli. Długo szukali nowego domu, w końcu odremontowali ten spalony. Tyle że potem dotknęła ich starość. Mieczysław ma 93 lata, czuje się dobrze, ale nie może się ruszać. Alfons trzyma się świetnie, jeździ na swoje wystawy, teraz będzie miał pokaz filmu w największej galerii sztuki współczesnej w Londynie. Na festiwalu filmowym w Locarno widzowie zgotowali mu niesamowite przyjęcie. Dyskusji nie było końca.

Na ekranie widać, że bracia się kochają, ale i kłócą.

Oni są jak ogień i woda. Między nimi cały czas były napięcia, ale to nie przeszkadzało temu, że łączyła ich ogromna więź i miłość. Wzajemnie się uzupełniali. Przecież byli zdani na siebie przez całe życie i sobie nawzajem tak dużo zawdzięczali. Alfons nigdy nie miał rodziny. Zastępował mu ją Mieczysław, który przyjechał do Polski z żoną i córką. Żona zmarła, a córka wyszła za Polaka. Chciałem zrobić film o braterstwie. O dwóch braciach, którzy przez całe życie przeszli razem. Którzy przez cały czas szukają swojego miejsca na świecie, szukają domu, takiej jakby Ziemi Obiecanej. A wszystkie wydarzenia, które pokazuję w filmie, podyktowało życie. Wydaje mi się, że jest to ciekawsze niż niejeden scenariusz.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg