Kandydujący do Oscara „Toni Erdmann” zasługuje na uwagę, ale nie do końca podzielam zachwyty, jakimi obdarzyła go część filmowej krytyki.
Film Maren Ade przemyka przez nasze ekrany reklamowany jako komedia. Prawdę mówiąc, nie widziałem jeszcze dobrej niemieckiej komedii. W filmie Ade znajdziemy kilka śmiesznych scen, ale trudno nazwać go komedią, a jeżeli już, to bardzo smutną i gorzką. Film zdobył mnóstwo wyróżnień, został też uznany przez Europejską Akademię Filmową za najlepszy film ubiegłego roku, a obecnie kandyduje do Oscara w kategorii filmów nieanglojęzycznych. Jego największym atutem są aktorskie kreacje. Zarówno Sandra Hüller w roli Ines, jak i Peter Simonischek, jako jej ojciec, spisali się znakomicie. Film z pewnością porusza ważne tematy. Z jednej strony przedstawia świat wielkich korporacji i pracujących w nich ludzi, a z drugiej opowiada o skomplikowanych relacjach rodzinnych, a właściwie próbie ich reaktywacji. W tym wypadku pomiędzy ojcem i córką, pierwszoplanowymi bohaterami filmu. Polskiemu widzowi w czasie seansu mogą nasunąć się skojarzenia z filmem „Obce ciało” Zanussiego, chociaż dotykał on zupełnie innej sfery życia.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł
Klasyka literatury sposobem przekazywania wartości Ewangelii.
Ale robi to w sieci... TV i internet coraz bardziej się przenikają.
120 lat temu urodził się Roberto Rossellini. Reżyser "Franciszka, kuglarza bożego".
Książka pomaga myśleć, spotykać się i głosić Chrystusa – mówił dziś Leon XIV.