Nikisz-For

Dzięki festiwalowi Nikisz-For, Katowice i Nikiszowiec stanowią centrum sztuki naiwnej.

"Naiwnych odkryto we Francji w początku XX w., a zawdzięczamy to twórcom ówczesnej awangardy artystycznej. Wtedy to Pablo Piacasso urządził uroczyste przyjęcie na cześć Henri Rousseau, najwybitniejszego malarza tego nurtu sztuki. Wzruszony malarz przyjmował hołdy artystów z całą powagą, nie dostrzegając żartobliwego kontekstu imprezy. „Ty i ja jesteśmy największymi artystami”- powiedział do Picassa. Miał rację, obrazy obu wiszą dziś w najlepszych muzeach. W sztuce światowej Rousseau stał się symbolem „naiwnych”, postacią najważniejszą, podobnie jak u nas Nikifor, genialny łemko z Krynicy. Ich obrazy zachwycają kolorystyką, malarską, wizją świata, nie tyle naiwnością co poetyką. Szybko odkryto we Francji innych „naiwnych”.

Malowali na placach, ulicach miast, widoczni zwłaszcza w dni świąteczne co przyczyniło się do tego, że nazywano ich malarzami niedzielnymi, ale także czystego serca, amatorami, naiwnymi. Ta właśnie nazwa stała się najbardziej popularną. Dodajmy jednak, że naiwność oznaczała przede wszystkim to, że tworzyli oni z potrzeby wewnętrznej, z zachwytu nad światem, ignorując mody, kierunki artystyczne. Malowali nawet wtedy, gdy nikt ich prac nie kupował, nie cenił. Zauważono ich także w innych krajach, w Gruzji - Niko Pirosmaniszwilego, w Polsce Nikifora i Ociepkę. Oczywiście najwięcej ich było we Francji, świetni: Bombois, Bouchant, Vivin i wielu innych. Różniło ich od amatorów przede wszystkim to, że nikogo nie naśladowali, tworząc w swoim stylu, szlifowanym z biegiem lat. Każdy z wielkich naiwnych jest inny. Poznajemy ich obrazy bez trudu. Powstała moda na ich malarstwo, ale wkrótce zaczęło się pojawiać coraz więcej prac świadomie naśladujących konwencję naiwnych.

W Bratysławie po sukcesie „Innych” w warszawskiej Zachęcie zorganizowano Bienale Sztuki Naiwnej, wielką imprezę z pięknymi katalogami, albumami. Byłem w jury. Ciekawe było malarstwo z Nigerii, Senegalu- plakaty u fryzjerów przedstawiające proponowane uczesanie. O pracach z Ameryki Południowej trudno mówić nie znając tamtejszej sztuki ludowej. Były to piękne, bardzo dekoracyjne obrazy... ale czy naiwne? Granice pojęć rozmywają się. Ludowe? Amatorskie?

W latach trzydziestych ubiegłego wieku znany malarz chorwacki Krsto Hegedušić postanowił wskrzesić malarstwo na szkle. Wybrał wieś Hlebino. Najzdolniejszym pokazał... obrazy Breughes, wyuczył techniki malowania na szkle i tak powstał największy na świecie ośrodek sztuki naiwnej. Zdobył popularność, duże tafle szkła zamalowane przez mieszkańców Hlebina, sprzedawały się znakomicie. Ceny obrazów Ivana Generalića sięgały kilku tysięcy dolarów.

A w Polsce? Zaczęło sie od wystawy „Innych”, którą zrobiłem w Warszawie w latach sześćdziesiątych. Powstała książka- album z kolorowymi reprodukcjami i esejami o przeszło 100 artystach - Sztuka zwana naiwną. Tak ją zatytułowałem, ponieważ każdy artysta jest tam inny, żadne określenie nie jest precyzyjne. Powstały kolekcje, zbiory w muzeach etnograficznych, nasi „naiwni” stali się na świecie znani. Nikifor o którym powstało kilka książek, Teofil Ociepka, okultysta z Katowic, a ze śląska Erwin Sówka, Bronisław Krawczuk. W Płocku znakomitą działalność prowadzi teraz stowarzyszenie „Oto ja”, lansując rysunki Adama Dembińskiego, w Bydgoszczy konkursy ogłasza galeria przy Domu Kultury. Szczególnie ważne były wystawy w Warszawie w Muzeum Etnograficznym oraz Centrum Sztuki Współczesnej. Sztukę naiwną zbiera i pokazuje muzeum w Radomiu, duże, ważne wystawy miały miejsce w Krakowie, Szczecinie, Wrocławiu.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg